Mundo Misterioso cz.36

Muzyka



Podniosłem głowę i spojrzałem na niego. W jednej chwili, w mojej głowie pojawiła się myśl, która ani razu nie powinna przebiec przez moją głowę. „Ona nie żyje, prawda?” Od razu ze wszystkich sił, starałem się wyrzucić to z głowy. Wpatrywałem się w mężczyznę oczekując jakiegoś komunikatu z jego strony. W końcu się doczekałem.

- Udało nam się zatamować krwawienie, ale pacjentka straciła dużo krwi. Jeśli Pan chcę, może Pan wrócić na salę. – powiedział, a ja bez zastanowienia wszedłem do pomieszczenia. Diana była okropnie blada, co spowodowało u mnie dreszcz. Ponownie chwyciłem ją za dłoń, i po raz kolejny zapewniłem, że wszystko będzie dobrze. Pokiwała tylko głową,  i zaraz potem za poleceniem kobiety w kitlu, zaczęła przeć. Już nie płakałem, ale nie wiem kiedy ostatnio, tak cholernie się bałem o czyjeś życie.

Czas mijał coraz szybciej, a ja czułem jak moje serce wali mi w piersi. Minęło już osiem godzin, nie wiem co mam czuć, nie wiem co robić. Bezustannie siedzę przy niej i uspokajam na wszelkie możliwe sposoby. W pewnej chwili, zrobiłem coś, o czym nawet nie myślałem, nigdy w życiu. Przeżegnałem się, i zacząłem się modlić. Nie robiłem tego, powodem było to, iż ludzie uważali, że wampiry są wysłannikami szatana. A, że ja nie miałem żadnej wiedzy na ten temat, nic z tym nie zrobiłem. Nie wiedziałem nawet jak, to robić. Ale musiałem, bo za żadne skarby, nie mogłem pozwolić na to, żebym ją stracił. Kiedy byłem w trakcie, wtedy usłyszałem coś, przez co zamarłem. Płacz dziecka. Bardzo powoli uniosłem głowę i odwróciłem ją w prawo. Pielęgniarka trzymała na rękach maleńkie dziecko. Udało się. Łzy ponownie zaczęły spływać po moich policzkach, tym razem ze szczęścia. Jednak po chwili straciłem je z oczu, kobieta odwróciła się i podeszła do małego stolika. Popatrzyłem na Dianę, głowę miała ułożoną na poduszce, oczy zamknięte. Uśmiechnąłem się, nachyliłem i z ogromną delikatnością dotknąłem swoimi wargami jej ust.

- Kocham cię. Jesteś cudowna. Kocham cię. – powiedziałem po czym pocałowałem ją w czoło, na co odpowiedziała słabym uśmiechem. Kobieta wróciła do nas, dziecko które trzymała na rękach, owinięte było w różowy kocyk, a na głowie założoną małą białą czapeczkę. Gdy tylko podała ją Dianie, musiałem z całych sił walczyć ze łzami, które czułem w oczach.

- Jest taka piękna. – usłyszałem słowa dobiegające z ust Diany. Wyciągnąłem dłoń i ostrożnie dotknąłem jej dłoni. Wtedy, wydarzyła się najpiękniejsza rzecz na świecie, mała powolnie otworzyła oczka, jednocześnie zaciskając rączkę na moim palcu.

- Witaj na świecie, księżniczko.

Miesiąc później

Zmarszczyłam delikatnie brwi i westchnęłam. Odgłos płaczu rozlegał się po pokoju, już od dobrych pięciu minut. W końcu postanowiłam wstać, jednak kiedy już miałam to zrobić poczułam rękę Diego na swoim lewym ramieniu. Zaraz potem, usłyszałam też jak szepcze mi do ucha.

- Śpij kochanie, ja do niej pójdę. – bez spierania się, przystałam na jego propozycję i z powrotem położyłam głowę na poduszce. Lekko rozchyliłam powieki i obserwowałam chłopaka. Powoli podszedł do łóżeczka,wziął na ręce Audrey – bo tak daliśmy jej na imię – i przytulił ją do nagiego torsu. Uśmiechnęłam się, ale po minucie spostrzegłam się że to nie pomaga. Ona w dalszym ciągu płakała. Oboje już zdążyliśmy zorientować się, o co chodzi. Mężczyzna popatrzył na mnie wzrokiem wyrażającym współczucie. Po raz kolejny westchnęłam i podniosłam się z łóżka. Gdy już byłam przy nim, oddał dziewczynkę w moje ramiona. Znowu była głodna. Kiedy już zaczęła ssać pierś, Diego objął rękoma mój brzuch i oprał brodę na moim ramieniu mówiąc. – Martwię się o ciebie skarbie.

- Dlaczego, przecież nic się nie dzieje. – powiedziałam, i po chwili ziewnęłam. W moim głosie nie było nawet iskierki życia, prawda jest taka że byłam wyczerpana.

- Jak to nie? Od czasu kiedy urodziła się Audrey, ty nie masz kompletnie czasu dla siebie. Dzisiaj w nocy, wstawałaś do niej aż trzy razy. – oznajmił. Odpowiedziałam mu, że wszystko jest w porządku i, że nie potrzebie zaprząta sobie tym głowę, ale był nieugięty. – Mam pomysł. Dzisiaj, wyjdziesz z Alex na miasto, a ja popilnuję Audrey. Odpoczniesz trochę, dobrze? – zapytał. Przez jakiś czas się nie odzywałam, z jednej strony ta propozycja wydawała się naprawdę kusząca, bo faktycznie, przez ten cały miesiąc nie robiłam nic, tylko zajmowałam się dzieckiem. Wiem, że teraz to należy do moich obowiązków, ale naprawdę nie wiedziałam że to będzie aż takie trudne. Zaś z drugiej strony, choć ufam Diego, to boję się zostawić go samego z nią. Sam mi się przyznał, że nie za bardzo potrafi zajmować się małymi dziećmi. Ale może, to wyjdzie nam obojgu na dobre. Diego spróbuje swoich sił, a ja trochę się odprężę. Po przemyśleniu tego dokładnie, zgodziłam się. Zareagował na to uśmiechem, i dał mi buziaka w policzek.

Diego

Diana jeszcze się ubierała, czekałem na nią w salonie. Kiedy już zeszła, oczy momentalnie wyszły mi na wierzch, a usta się rozchyliły. Wyglądała obłędnie. Miała na sobie białe vansy, krótkie dżinsowe spodenki idealnie przylegające do jej ciała, i koszulkę która odsłaniała połowę jej płaskiego brzucha. Jak zauważyłem, Diana ani trochę nie przytyła po ciąży. W dalszym ciągu jest piękna, szczupła, i za każdym razem gdy widzę ją w takim lub podobnym stroju, mam ochotę zaciągnąć ją do sypialni. Znaczy, codziennie mam na to chęć, ale wtedy to już po prostu wariuję. Podeszła do mnie i chyba o coś zapytała, ale nie usłyszałem, ponieważ byłem za bardzo oszołomiony.

- Wyglądasz cudownie. Mam tylko nadzieję, że kiedy wrócisz, to nie oznajmisz mi, że jakiś chłopak rozbierał cię wzorkiem. Bo wtedy, osobiście go znajdę, i rozszarpię. – mówiłem całkiem poważnie, ale i tak na te słowa, dziewczyna się zaśmiała.

- Naprawdę jesteś zazdrosny o to, że ktoś mógłby się na mnie patrzeć, nawet jeśli tego nie robi?

- Tak. Bo jesteś moja, tylko moja rozumiesz? Nikt nie ma prawa, sprawić żeby było inaczej. – gdy tylko to powiedziałem, Diana nie odezwała się nawet słowem, stanęła delikatnie na palcach, zawiesiła dłonie na mojej szyi, i wpiła się w moje usta. Położyłem dłonie na jej biodrach i przyciągnąłem do siebie tak, że stykaliśmy się brzuchami. Gdy już odsunęła się ode mnie, na jej twarzy pojawił się piękny uśmiech. Ona jest taka piękna. – powiedziałem w myślach i oparłem swoje czoło na jej, jednocześnie zamykając oczy.

Siedziałem na kanapie, obok mnie leżała Audrey przykryta niebieskim kocykiem z kotkami. Na całe szczęście spała, więc miałem chwilę spokoju. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, spojrzałem na dziewczynkę, po czym wstałem i sięgnąłem do klamki. Przede mną stał Jorge, i ani trochę nie zaskoczyła mnie jego wizyta, ponieważ byliśmy umówieni. Wpuściłem go do środka, zamknąłem drzwi i powiedziałem żeby usiadł na kanapie. Kiedy to zrobił, ja postąpiłem podobnie zajmując miejsce obok.

- Tylko musimy ciszej rozmawiać, przed chwilą zasnęła. – mężczyzna pokiwał głową i zaczął.

- No dobra, to na sam początek, powiedz mi może, jak masz zamiar to zrobić? – po tym pytaniu, popatrzyłem przez chwilę przed siebie.

- Pomyślałem, że zabiorę ją do Wesołego Miasteczka. Bardzo lubi tam chodzić, wezmę ją na diabelski młyn, i wtedy zapytam. – powiedziałem z uśmiechem na twarzy. Uważam, że ten pomysł jest naprawdę intrygujący, bo rzadko ktoś robi takie rzeczy, więc wiem, że będę miał szansę na wykazanie się oryginalnością. Jorge spojrzał na mnie.

- No okey, to może się udać. W razie czego, pierścionek powinien przyjść po jutrze. – pokiwałem głową.

- Okey, dzięki. Naprawdę, nie wiem co bym bez ciebie zrobił. – Chłopak zaśmiał się, i odparł, że musi już iść bo wybiera się z Seleną i dziećmi na spacer. Pożegnaliśmy się i po chwili wyszedł, a ja wziąłem na ręce Audrey, która obudziła się i zaczęła płakać, od razu po zamknięciu drzwi.

Jorge

Tak jak planowaliśmy, razem z Seleną wyszliśmy na spacer. Ale nie byliśmy sami. Razem z nami, była dwójka naszych dzieci. Dokładnie, dwójka. Selena urodziła bliźniaki, Sydney i Jay’a. Gdyby ktoś mi powiedział, że uda mi się znaleźć miłość swojego życia, z którą będę miał d w o j e dzieci, stwierdziłbym że zwariował. Ale taka jest prawda, i nie wiem jak mam dziękować bogu, za wszystko co dla mnie zrobił. To jest po prostu zbyt piękne, aby było prawdziwe. Jednak ja w to wierzę, lepiej już nie może być. Kobieta szła obok mnie, trzymając dłonie na rączce od dwuosobowego wózka, a ja obejmowałem ją w pasie.

- Oboje, są bardzo podobni do ciebie. – powiedziała po której chwili ciszy która trwała między nami. Zwróciłem na nią swój wzrok, a zaraz potem na dzieci.

- Nie sądzę. Mają takie same oczy jak twoje. 

- Ty też masz brązowe.- powiedziała odwracając głowę w moją stronę. 

-No tak, ale nie tak piękne jak twoje. – po tych słowach, lekko się nachyliłem i cmoknąłem ją w policzek. Kobieta zaśmiała się i z powrotem spojrzała w stronę wózka. 

Tydzień później

Diana

Nie wiedziałam co się dzieje, oczy miałam zawiązane, nie widziałam nic, mogłam tylko słyszeć. Już od dobrych dwudziestu minut, Diego gdzieś mnie prowadzi, a ja w dalszym ciągu nie wiem gdzie. Prawdą jest, że zaczyna mnie to z lekka niepokoić, ale ufam mu, więc tego nie okazuję. W końcu nasza piesza wycieczka, chyba się zakończyła, ponieważ chłopak się zatrzymał, a ja razem z nim. Gdy już dostałam pozwolenie na zdjęcie opaski, zrobiłam. Rozejrzałam się dookoła, i po czasie liczącym pięć minut, zorientowałam się iż znowu znajdujemy się w Wesołym Miasteczku, i że ponownie stoimy w kolejce na diabelski młyn. Zastanowiło mnie to, bo nie wiedziałam dlaczego po raz kolejny mnie tutaj zabrał. Diego wspominał mi, że nigdy nie zabiera dziewczyny na randkę w to samo miejsce. Więc dlaczego ze mną tak postąpił? W głowie miałam mnóstwo pytań, kiedy już miałam zacząć wypowiadać je na głos, uprzedził mnie. 

- Spokojnie skarbie. Nie bój się, zaraz ci wszystko wyjaśnię, niczego się nie obawiaj. – odparł i pomógł mi wsiąść do wagonika. Kiedy już siedzieliśmy, dwie minuty później, maszyna ruszyła. Patrzyłam na mężczyznę bezustannie czekając na wyjaśnienia. Usiadł lekko odkręcając się w moją stronę, dzięki czemu lepiej widziałam jego twarz. Postanowiłam na razie się nie odzywać, po chwili westchnął i zaczął tłumaczyć. – Posłuchaj, bo ja… ogólnie to co chcę ci powiedzieć, jest dosyć trudne. Nie wiem jak zacząć… – mówił. Nie wiem jak mam na to reagować, już od samego rana zachowuje się dosyć dziwnie. Jest strasznie spięty, zdenerwowany. Naprawdę zaczyna mnie to martwić. Popatrzył mi prosto w oczy i chwycił za dłoń. – Diana, kiedy cię poznałem, nie wiedziałem co mam o tobie myśleć. Miałaś wtedy czternaście lat, a ja byłem już dorosły. Z początku faktycznie, przyznam się że nie za bardzo interesowała mnie twoja osoba. A może było inaczej, tylko po prostu nie wiedziałem jak mam cię poznać. Zawsze czułem, że spędzamy ze sobą tyle czasu, a ja nie miałem pojęcia o tym, kim jesteś. I może to to, tak bardzo przyciągało mnie do ciebie. Dopiero po dwóch latach naszej znajomości, zdałem sobie sprawę z tego, że jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem. Od tamtej pory, nie byłem w stanie przestać o tobie myśleć. Jeszcze nigdy, nie byłem w nikim zakochany. Dzięki tobie się zmieniłem, kocham cię, i dlatego chciałbym cię o coś zapytać. – kiedy skończył, poczułam jak łzy zbierają mi się w kącikach oczu. Diego jest najbardziej romantycznym chłopakiem, jakiego przyszło mi poznać. Teraz obserwowałam każdy jego ruch, sięgnął na chwilę do tylnej kieszeni spodni. wyjął z niej małe czarne pudełeczko. Moje serce momentalnie zaczęło łomotać jak szalone. Otworzył je, a moim oczom ukazał się najpiękniejszy brylantowy pierścionek, jaki kiedykolwiek widziałam. Od razu zakryłam usta dłonią, wiedziałam co zrobi, dlatego pozwoliłam moim łzą swobodnie zacząć spływać po moich policzkach. Nawet nie uklęknął, nie musiał, ta chwila nawet bez tego jest cudowna. Drugi raz w ciągu tych trzydziestu minut, spojrzał mi głęboko w oczy i kontynuował. – Diana, wiem, że nie jestem idealny, że bardzo często przeze mnie płaczesz, ale mimo wszystko wiedz, jestem w tobie zakochany do granic możliwości. Czy… czy ty, wyjdziesz za mnie?- zapytał, a ja w jednej chwili wybuchłam płaczem. Energicznie pokiwałam głową, zaraz potem krzycząc. 

- Tak! Boże, Diego tak! – krzyczałam, i chyba dosyć spora liczna osób dostrzegła naszą scenę, ponieważ gdy tylko rzuciłam mu się na szyję, zaczęli wiwatować. Po tym, jak odsunęłam się na kilka centymetrów, objęłam jego twarz dłońmi i bardzo namiętnie pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek, i minutę później włożył na mój palec pierścionek. Gdy już udało nam się wejść, ja jeszcze raz przytuliłam się do chłopaka, ciągle cała we łzach. 

Trzy tygodnie później 

- O boże… – powiedział Diego dysząc, po czym zszedł ze mnie i położył się obok. Z trudem mogłam złapać oddech. Po minionym czasie, mogę stwierdzić tylko jedno: noc poślubna jest czymś po prostu wspaniałym. Jesteśmy tylko ja i on, możemy robić wszystko, czego nie mogliśmy robić przy innych. Czuję się jak w bajce. To był najlepszy seks w moim życiu. Chłopak przysunął się do mnie i przyciągnął delikatnie. Nachylił się i złożył bardzo delikatny pocałunek na mojej skroni. Cały czas byłam zbyt zmęczona, żeby zrobić cokolwiek, ale udało mi podnieść głowę i obdarować Diego buziakiem w usta. Oparł się na prawym przedramieniu, a w dłoń lewej ręki, chwycił jeden kosmyk moich włosów i zaczął ostrożnie nawijać go sobie na palec. Przed chwilą, byłam taka szczęśliwa, jednak moja radość nie trwała wiecznie. W jednej chwili poczułam, jak wyparowuje ze mnie cały entuzjazm. – Co się dzieje kotku? – zapytał. Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, a już zdążył się domyślić. – Tęsknisz za Audrey? – bez zastanowienia pokiwałam głową. 

- Ja wiem, że zostawiliśmy ją tylko na kilka dni ale, ja już tak bardzo chciałabym ją przytulić. 

- Rozumiem kochanie, ale spokojnie, twoi rodzice dobrze się nią zajmą. Nie martw się. – powiedział i pogłaskał mnie po prawym policzku. Powtórzył poprzednią czynność, i tym razem złączył ze sobą nasze usta. Całował mnie czule i z uczuciem któremu oddawałam się bez reszty. Wplotłam place w jego gęste kruczoczarne włosy, które od zawsze uważałam za piękne. Gdy tylko pocałunek zaczął się pogłębiać, nagle mężczyzna odsunął się. Nie do końca rozumiałam jego zachowanie, aczkolwiek po sekundzie podziękowałam mu za to w myślach, ponieważ przypomniałam sobie o tym, że miałam porozmawiać z nim o czymś bardzo ważnym. Tym razem to ja nie wiedziałam jak zacząć. 

- Diego… chyba musimy porozmawiać. – wypowiedziałam pierwsze słowa jakie przyszły mi do głowy. Zauważyłam że ta wypowiedź go zaniepokoiła. Dlatego postanowiłam od razu kontynuować. – Chodzi mi o temat, który poruszaliśmy już kilka razy… nie wiem jak ci to powiedzieć. Mam nadzieję, że domyślasz się o co mi chodzi, bo nie chciałabym już tego tłumaczyć, to tylko utrudniłoby mi całą tę sytuację. – po jego minie widziałam, że rozumie o czym mówię, co było też powodem tego, iż nagle spoważniał. – Myślałam o tym tak długo… ciągle przedstawiałam sobie za i przeciw. Wyobrażałam sobie to, jak będzie wyglądało moje życie, kiedy to się stanie. Wahałam się, bez przerwy, raz mówiłam sobie, że chcę tego, a z drugiej strony znów się bałam. Jednak teraz, podjęłam już decyzję i już wiem czego tak naprawdę pragnę. Kilka dni temu, zdałam sobie sprawę z tego, że jesteś miłością mojego życia i, że jedyne czego chcę, to być z tobą już na zawsze. I choć wiem, że wszystko diametralnie się zmieni… przemyślałam to i tak, jestem gotowa stać się jedną z was. – gdy tylko dźwięk moich słów dotarł do jego uszu, na twarzy zawitał mu lekki uśmiech. W oczach widziałam ten błysk, błysk radości. 

- Jesteś pewna? – spytał. Chwilowo, trwała pomiędzy nami cisza. 

- Jak nigdy. – odpowiedziałam, wesoły grymas chłopaka się rozszerzył. – Zrób to, teraz. – dodałam cichym tonem. Ujrzałam jak prawie nie zauważalnie kiwa głową, zamykam oczy, a pięć sekund później czuję, kojący ból, kiedy wbija kły w moją szyję.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>