Mundo Misterioso cz.32

Muzyka



Bez przerwy chodziłem w te i z powrotem. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Już od godziny tam leży, a ja odchodzę od zmysłów. To wszystko przeze mnie, gdybym nie był takim skurwielem, nie znalazła by się tu i nie bałbym się o życie jej i naszego dziecka. Po upływie dwudziestu minut, z sali wyszedł lekarz. Spojrzałem na niego, i nie czekając, zapytałem.

- Co z nią? I z dzieckiem? Proszę mi powiedzieć… – mówiłem szybko, bo nie dawałem rady się uspokoić. Mężczyzna popatrzył na mnie i westchnął.

- Z pacjentką wszystko w porządku, z dzieckiem również. To były po prostu zwykłe bóle spowodowane stresem. – Na dźwięk tych słów, kamień spadł mi z serca. Tym razem, zapytałem się o możliwość wejścia do niej, zgodził się. Ostrożnie uchyliłem drzwi i w tym samym momencie, ujrzałem ją, leżącą na szpitalnym łóżku, znowu. Kiedy wszedłem, nawet na mnie nie spojrzała, bezustannie wpatrywała się w okno. Podszedłem bliżej i usiadłem na krześle obok. Gdy chciałem wziąć ją za rękę, zabrała ją. Zacisnąłem delikatnie wargi, spuściłem głowę, ale tylko na sekundę, zaraz potem ponownie spróbowałem obserwować ją, bez łez w oczach. Lecz nie było to łatwe, wszystko rozsadzało mnie od środka. Czułem, jak moje serce powoli pęka, jak tracę świadomość tego, co się dzieje. W końcu nie wytrzymałem, łzy zaczęły mimowolnie spływać po moich policzkach. Przełknąłem ślinę, przeznaczyłem dziesięć minut mojego czasu tutaj, po to by pomyśleć nad tym co jej teraz powiem. 

- Wybacz mi… – wyszeptałem. Nie chciałem żeby zorientowała się że głos strasznie mi drży. Bo jeszcze mimo tego że jest na mnie wściekła, zrobi jej się przykro, a tak nie może być. To ja mam być tym który żałuje, to ja mam być tym który przeprasza za błędy, nie ona. Chociaż tak bardzo pragnę tego, by mi wybaczyła i żebym znów mógł z nią być, to z jednej strony uważam, że na to nie zasłużyłem, i powinienem cierpieć. – Diana, ja wiem że cię zraniłem, ale błagam cię… Boże, wybacz mi… – mój głos stał się głośniejszy, co spowodowało, że od razu mogła usłyszeć jego drżenie. Mówiłem przez z łzy, z nadzieją że coś powie, że jakoś uda się to wszystko naprawić. Ale zamiast słów na które czekałem, usłyszałem coś, czego się nie spodziewałem. 

- Diego, ty mnie nie zraniłeś. – powiedziała, i przekręciła głowę w moją stronę. Patrzyła na moją zapłakaną twarz. Jej zaś, nie wyrażała żadnych emocji, to było okropne. – Ty zniszczyłeś mi życie. To co było… to już koniec. Rozumiesz? Nie chcę, nigdy więcej widzieć cię na oczy, nie chcę cię znać. Wyjdź. – Jednak ja nawet nie drgnąłem, cały czas tam siedziałem i nie mogłem uwierzyć w słowa które wypłynęły z jej ust, tych ust które jeszcze wczoraj, dotykały moich. Na to wspomnienie, zrobiło mi się ciepło na sercu, ale to nie pomogło, nie uśmierzyło nawet w najmniejszym stopniu tego bólu który teraz czułem. – Powiedziałam wyjdź. – powtórzyła. Ten obojętny ton, doprowadzał mnie do szału. Zrobiłem to o co mnie prosiła, a moje serce nawet na chwilę nie przestawało krwawić. Wyszedłem z budynku, kiedy tylko zimny podmuch wiatru zetknął się z moją bladą skórą, opanowała mnie złość. Nie wiem dlaczego, tak z niczego, zacząłem być wściekły na siebie. Podszedłem do najbliższego drzewa i uderzyłem w nie z całej siły. Napiąłem mięśnie żeby jakoś się powstrzymać, ale to było zbyt trudne. Uczucie kłów stykających się z moją dolną szczęką, świadczyło o tym, że jest gorzej niż myślałem. „Opanuj się!” – moja podświadomość daje po sobie znać, to dobrze. Przynajmniej teraz wiem, że została we mnie jeszcze mała cząstka zdrowego rozsądku. Gdy już udało mi się powstrzymać gniew, zacząłem iść chodnikiem, prosto do domu. Będąc już w środku, zauważyłem jak Ruggero siedzi na kanapie w salonie. Nie pytałem nawet co tutaj robi, po prostu poszedłem do kuchni, wyjąłem z lodówki dwa piwa i jedno  dałem jemu. Przez chwilę owszem, zastanawiało mnie to dlaczego przyszedł. Jednak po nie długim czasie, zrozumiałem, że łączy nas naprawdę silna więź. Pewnie, wyczuł to że coś się wydarzyło, i chciał porozmawiać. Odchyliłem głowę do tyłu i spojrzałem w sufit. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę.

- Zrobiłem coś, bardzo złego… – zacząłem. Chłopak patrzył na mnie nie odzywając się, pozwalał mi mówić, bez żadnych przeszkód.  

- To znaczy? 

- Zdradziłem ją, przespałem się z inną. – po tym, kątem oka spostrzegłem jak Ruggero przeciera twarz dłońmi i wzdycha ciężko. Jednak po tym, znów na mnie patrzy. Jest zawiedziony, nie dziwię się. – Wcześniej… dowiedziałem się o tym, że zaszła w ciążę. Chciałem o wszystkim z nią porozmawiać… ale było już za późno. Nie wiem jak, ale już wiedziała. Płakała… to było okropne. A potem, dostała silnych bóli brzucha, i pojechaliśmy do szpitala. Wszystko z mojej winy, dlaczego nigdy nie robię nic, co jest dobre? Potrafię tylko niszczyć to na czym mi zależy. Teraz, ie ma już szans na to aby do mnie wróciła. – to były ostatnie słowa jakie wypowiedziałem, po nich, zamknąłem oczy. Nie chciałem patrzeć na brata, no wiedziałem co o tym myśli. Wiedziałem, że się tego po mnie nie spodziewał. Myślałem, że już nic nie usłyszę z jego strony, ale się myliłem. Tym razem były to słowa, które chciałem usłyszeć. 

- Jesteś debilem. – Dziękuję. 

Ruggero

Po tym co powiedział mi Diego, nadal jestem w szoku. Chwilowo nie mogłem uwierzyć w to co zrobił. Sam jestem na niego zły za to że skrzywdził Dianę. Mam nadzieję jednak, że mu wybaczy, bo Diego ją naprawdę kocha. Jeszcze nigdy, nie był w nikim tak zakochany. Myśląc o tym, w pewnej chwili do domu weszła Alex. Podeszła do kanapy na której siedziałem, nachyliła się tym samym łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku, co jak już wiecie należy do naszych zwyczajów. Kiedy tylko się ode mnie odsunęła, usiadła obok. Od razu, zauważyłem że coś jest nie tak. Jej mina zdradzała więcej, niż myślicie. Przysunąłem się do niej, objąłem ręką w pasie i delikatnie przyciągnąłem do siebie. Zmarszczyła brwi i lekko wykrzywiła usta z niezadowolenia.

- Daj mi spokój. – powiedziała cicho. Tym razem to ja zmarszczyłem brwi i przyjrzałem jej się jeszcze bardziej. Przez chwilę pomyślałem, żeby w ogóle się nie odzywać, jednak po minucie namysłu, stwierdziłem że wtedy popełniłbym błąd.

- Co się stało, kochanie? – zapytałem, miejąc naprawdę ogromne nadzieje na to, że mi odpowie.

- Nic. – postanowiłem nie odzywać się na razie, jeszcze bardziej zmniejszyłem odległość między nami i wtuliłem twarz w jej szyję. Zrozumiała o co mi chodzi, przeważnie zawsze tak robię, kiedy nie chcę mi czegoś powiedzieć. Wtedy, choć nadal nie wiem dlaczego, ulega mi i zaczyna mówić. Tak było i teraz, na szczęście. Westchnęła, i po chwili usłyszałem te słowa. – Po prostu… dzisiaj jest dla mnie taki ważny dzień. – te słowa spowodowały że od razu zacząłem się zastanawiać. Odsunąłem się na odległość trzech centymetrów i myślałem. Spojrzałem na nią i choć trochę się wahałem, zapytałem.

- Nasza rocznica? – po tym pokręciła przecząco głową. Przygryzłem delikatnie dolną wargę, w dalszym ciągu zastanawiając się nad tym, o co jej chodzi. Jaki dzień, jest dla niej rak ważny, że teraz jest smutna. W tym właśnie momencie, ponownie przyszło mi coś do głowy. Wziąłem głęboki oddech i po raz kolejny zadałem pytanie. – Urodziny twojego brata? – Kiedy tylko to usłyszała, skierowała na mnie swój wzrok, który bez zmian był ponury. Na sekundę spojrzała na swoje dłonie, a zaraz potem znowu na mnie.

- Nie, moje. – po tych słowach wstała i bez żadnego zastanowienia, poszła na górę. Patrzyłem w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą, była ona. Rozchyliłem wargi, to co usłyszałem, było po prostu jak uderzenie piorunem. Szybko spojrzałem na kalendarz wiszący obok drzwi wejściowych. Faktycznie. Dzisiaj są jej urodziny. Osiemnaste urodziny. Oparłem się o zagłówek kanapy, i schowałem twarz w dłoniach. Kurwa! Ale ze mnie debil, jak mogłem zapomnieć o jej urodzinach. Czy istnieje na tym świecie, jakiś większy idiota ode mnie? Nie wydaje mi się.

Pół godziny później

Cały czas byłem na dole. Nie wiedziałem, co jej powiem kiedy tam pójdę. W końcu jednak, odważyłem się i skierowałem swoje kroki do naszej sypialni. Zapukałem, szczerze, nie wiem po co skoro po chwili i tak otworzyłem drzwi nie czekając na jej reakcje.

- Kotku… mogę wejść? – zapytałem. jednak nie uzyskałem żadnej odpowiedzi z jej strony. Dlatego, zamknąłem drzwi i poszedłem w stronę łóżka. Leżała po jego lewej stronie, odwrócona do mnie plecami. Położyłem się obok niej, objąłem ramieniem jej brzuch i przyległem klatką piersiową do jej pleców. Cieszyło mnie to, że mnie nie odtrąciła, aczkolwiek cały czas myślałem o tym, że teraz jest smutna. – Przepraszam. Ja wiem, wiem jak się teraz czujesz. Wybacz mi to… ja naprawdę nie chciałem. To wszystko przez to co się wydarzyło, śmierć mamy, rozstanie Diego i Diany. – po wypowiedzeniu tych słów, poczułem jak się wzdrygnęła, to pewnie była reakcja na to co powiedziałem na końcu. Westchnąłem i kontynuowałem. – Tak, Diana z nim zerwała. Ale, eh… to nie jest tak że ja się tym usprawiedliwiam, po prostu chcę ci wyjaśnić, że am teraz dużo na głowie. Naprawdę… nie wiem jak ci to wynagrodzę, ale zrobię wszystko, co mogę. Ja wiem, że jestem kretynem. Wiem, że to ja jestem powodem naszych wszystkich kłótni. Wiem, że to przeze mnie, nasze dziecko nie żyje. I wiem też, że jestem najgorszym chłopakiem, z jakim przyszło ci być. Ale…cholera, Alex, kocham cię. Całym moim sercem, jesteś miłością mojego życia, i to się nigdy nie zmieni. Proszę cię, nie gniewaj się na mnie… wybacz mi. – tymi słowami zakończyłem wypowiedzieć i od razu, cmoknąłem ją w okolice ucha. 

Tuliłem się do niej przez dłuższy czas, w końcu odwróciła się w moją stronę. Nie minęła sekunda a spostrzegłem się, że po jej policzkach spływają łzy. Popatrzyła na mnie i wzięła mnie na rękę którą ją obejmowałem.

- Po pierwsze, jesteś jedynym chłopakiem, jakiego miałam i dobrze o tym wiesz. A po drugie, tak, jesteś kretynem, ale za to cię właśnie kocham. – po tym, nie musiałem długo czekać na to, aż mnie pocałuje. Lubię, kiedy zamieniamy się rolami i to ona całuje mnie, a nie ja ją. Gdy tylko się odsunęła, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Odwzajemniła go, i z całej siły przytuliła się do mnie.

- Czy to oznacza, że mi wybaczasz?

- No wiesz, to zależy, od tego, czy teraz, zrobimy to na co mam ogromną ochotę. – słysząc te słowa, poczułem jak po moim ciele przechodzi przyjemy dreszcz.

- Tobie, nigdy nie odmówię. – powiedziałem i po chwili znów nasze usta spotkały się w pocałunku, który zapoczątkował najlepsze dwie godziny mojego życia. Tego już raczej nie będę wam opowiadał, lepiej, żebyście tego nie wiedzieli.

 Diana 

Gdy lekarze stwierdzili, że już wszystko jest ze mną w porządku, pozwolili mi wyjść do domu. Co bardzo mnie ucieszyło, bo naprawdę miałam już dosyć tego szpitalnego łózka. Odkąd Diego wyszedł, nie chciałam o nim myśleć. Ale to było, praktycznie nie możliwe. To co mi zrobił, było nie wybaczalnie. Nie mogłam uwierzyć w to, że to dzieje się naprawdę. Dlaczego jestem taka naiwna? Dlaczego uwierzyłam w to, że potrafi się zmienić? Teraz widzę, że to nie możliwe, i dla mnie to jest definitywny koniec. Powiem wam też, że nie miałam na razie zamiaru mówienia mamie o tym że jestem w ciąży. Ale wszystkiego dowiedziała się od lekarzy. Chwilowo była zła, ale nie długo. Gorzej będzie z tatą, tego naprawdę się boję. Razem z mamą opuszczamy budynek i idziemy w stronę naszego samochodu. Wsiadamy, mama odpala auto i jedziemy do domu. Kiedy już dotarłyśmy do celu, mama, choć nie było takiej potrzeby pomogła mi wyjść z pojazdu i prowadzi mnie pod same drzwi mojej sypialni. Otworzyła je i razem ze mną weszła do środka. Gdy już stała w progu pomieszczenia, podniosłam głowę i zawołałam ją. Odwróciła się, i czekała na to aż coś powiem. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam.

- Możemy porozmawiać? – zapytałam. Nie stała już dłużej, tylko od razu usiadła obok mnie na łóżku. Nie musiała nic mówić, żebym zorientowała się że tego chcę, bo jej mina mówiła sama za siebie. Chwyciła mnie za dłoń i spojrzała głęboko w oczy wzrokiem pytającym: „Co się dzieje, kochanie?” Odetchnęłam głęboko i zaczęłam. – No wiesz… bo, chodzi o to… co ja mam teraz zrobić? Diego, okazał się najgorszym błędem jaki popełniłam, zostałam sama. Z dzieckiem. Przecież ja sobie z tym nie poradzę… – nie planowałam tego, aby moje oczy zaszły łzami które zaleją moją twarz, ale tak się stało. Zaczęłam płakać i nawet nie potrafiła tego kontrolować. Mama w jednej chwili przytuliła mnie do siebie. Jej matczyne ciepło sprawiło, że mimo płaczu, poczułam się lepiej. 

- Spokojnie skarbie. Nie jesteś sama, masz nas. Przecież wiesz, że ja i tata będziemy cię wspierać. Nie płacz, wszystko się ułoży… – mówiła jednocześnie głaskając mnie po głowie. – Wiem, że jest ci teraz ciężko, ale pamiętaj, że nie możesz się załamywać. Bądź silna. – wtuliłam się w nią jeszcze mocniej, chcąc bardziej poczuć jej bliskość.

- Dziękuję… – odparłam. Nie wiem co bym teraz zrobiła, gdyby nie ona. Tak bardzo ją kocham, na nią zawsze mogę liczyć. Wspiera mnie we wszystkim co robię, nie zależnie od tego, czy popełnię jakiś błąd czy zrobię wszystko tak jak należy. Dlatego właśnie, chciałam tutaj zostać, bo wiem, że z nimi dam radę przejść przez życie. 

Jorge

- Jesteś pewna? – mówiłem. W głowie miałem milion myśli. To co mi powiedziała, było zbyt piękne aby było prawdziwe, dlatego chciałem się upewnić. Kiedy pokiwała szybko głową, od razu przytuliłem ją do siebie. Moment w którym usłyszałem jak mówi, że jest w ciąży, był dla mnie jednym z najpiękniejszych. Odsunąłem się od niej i najzwyczajniej w świecie, pozwoliłem łzą spływać po mojej twarzy. Szczęście które mnie ogarniało, było nie do opisania. Ona też płakała, oboje byliśmy w cudownych nastrojach. Jakiś czas później, siedzieliśmy na kanapie, obejmowałem ją lewym ramieniem, a prawą dłoń trzymałem na jej brzuchu. – Jestem teraz najszczęśliwszym facetem na świecie, dziękuję. – powiedziawszy to, pocałowałem ją w skroń. Teraz kiedy myślę o tym, że naprawdę zostanę ojcem, jest po prostu wspaniała. Tak długo na to czekałem, na chwile, która sprawi że moje życie się odmieni. Nie mogłem opisać tego, jak się wtedy czułem. – A powiedz mi… chciałabyś żeby to była chłopiec, czy dziewczynka?

- Dla mnie, to nie ma znaczenia. Ważne, że w końcu spełniłam swoje marzenie, o założeniu rodziny z mężczyzną którego naprawdę kocham. Naprawdę Jorge… dzięki tobie, wszystko stało się piękniejsze. Moje życie nie należało do ideałów, ale teraz nim jest. I to tylko dlatego, że mam cię przy sobie. Zawsze kiedy budzę się rano, i jesteś obok, czuję że wszystko nabiera barw. Świat staje się piękniejszy, kiedy mnie przytulasz. Kocham cię, i dziękuję ci za to, że mnie uszczęśliwiasz. – Gdy już skończyła mówić, pozwoliłem jej na to, aby mnie pocałowała.

-Ja ciebie też… I muszę ci powiedzieć, coś co  jest jest dla mnie ważne. Wtedy, kiedy spotkaliśmy się w parku, od razu wiedziałem że coś się zmieni. Jednak, ani trochę nie myślałem, że aż tak. Sprawiłaś, że na nowo uwierzyłem w to że warto żyć, że to co jest wokół jest piękne i nie można z tego rezygnować. Dzięki tobie, udało mi się rozpocząć nową drogę. Wiem, że teraz będziemy nią iść razem, i już nigdy się nie rozdzielimy. Dlatego… chciałbym zadać ci jedno, bardzo ważne pytanie. – powiedziałem. Po tym wstałem, jednocześnie ciągnąć ją delikatnie za rękę, żeby zrobiła to samo. Nie puszczając jej dłoni, uklęknąłem. Wyjąłem z tylnej kieszeni białe pudełeczko. Otworzyłem je i spojrzałem jej w oczy. – Selena, kochanie… czy zgodzisz się zostać moją żoną?

Diana 

Siedziałam w pokoju i nie wychodziłam z niego nawet na krok. Mama powiedziała mi że porozmawia z tatą, jak wróci z pracy. Co jeszcze się nie wydarzyło, z tego trochę się ciszę, aczkolwiek z drugiej strony, wolałabym mieć to już za sobą. Leżałam na łóżku, ciągle spoglądając w okno. Czasami zastanawiam się nad tym, dlaczego ludzie tak bardzo ranią? Dlaczego nie można po prostu żyć w zgodzie i nie robić nić co burzy mur dzielący spokój od chaosu? To wszystko jest zbyt skomplikowane, próbowałam już o tym rozmawiać, z wieloma osobami, ale nikt nie znał odpowiedzi. Wstałam na chwilę z okna i podeszłam do lusterka stojącego obok drzwi od łazienki. Delikatnie podwinęłam koszulkę i przyłożyłem dłonie do brzucha. Świadomość o tym że, rośnie we mnie nowe życie, jest z jednej strony straszna a z drugiej, cudowna. Patrzyłam na swoje odbicie i myślałam nad tym jak teraz będzie wyglądać moje życie. Chciałabym aby wszystko ułożyło się inaczej. Gdybym tylko mogła cofnąć czas, nie dopuściłabym do poznania Diego. Wszystko wtedy byłoby prostsze i nie miałabym żadnych problemów. A może wystarczyłoby tylko, nie zgadzać się na to by z nim być. Nie wiem, teraz to już i tak nic nie da. Klamka zapadła, będę matką samotnie wychowującą dziecko. O tym marzyłam całe życie – czujecie ten sarkazm? W końcu odeszłam od lustra i usiadłam na łóżku, skierowałam swój wzrok na komodę przy łóżku. Otworzyłam drugą szufladę i wyciągnęłam z niej album ze zdjęciami. Otworzyłam go na losowej stronie i zaczęłam oglądać. Akurat ten album, przeznaczyłam na zdjęcia z przyjaciółmi. Uśmiechałam się na widok każdej fotografii na której byłam ja, wraz z Alex. 

dwie-przyjaciolki-likely-pl-80ece3c6

 A dostałam już do końca albumu, zobaczyłam zdjęcie które spowodowało, że uśmiech z mojej twarzy momentalnie zniknął.Byłam na nim ja i Diego, całowaliśmy się.

49f71193002bf9d85112ba67

Poczułam ukłucie w sercu, wyciągnęłam je z foli. Popatrzyłam przez chwilę, a kiedy zobaczyłam na nim łzę, nie wahałam się już dłużej i po prostu przedarłam je na pół.  

 

 

I jak?? 

Podoba się?

Mam nadzieję :D

Prawdopodobnie, następna część w sobotę, no chyba że wcześniej, ale nie wiem. 

A teraz mam kilka pytań dotyczących części, na które mam nadzieję, chociaż raz mi odpowiecie. 

Czy Diana i Diego jeszcze się pogodzą?

Czy Selena zgodzi się zostać żoną Jorge? 

I chciałabym też abyście szczerze napisali to co sądzicie o danej części, dobrze? 

Liczę na dużą ilość komentarzy :) 

No to tyle, do zobaczenia :)