Mundo Misterioso cz.27

Nie mogłem uwierzyć w to co tam widziałem, Diana siedziała na podłodze oparta o ścianę, zupełnie nie przytomna. Podbiegłem do niej i przykucnąłem od razu sprawdzając puls. Byłem cholernie spanikowany.

- Boże… Diana kochanie obudź się. Spójrz na mnie skarbie. – wtedy ujrzałem jak jej powieki minimalnie się podnoszą. Nie  czekałem już ani chwili dłużej, wziąłem ją na ręce i wyniosłem stamtąd. Jorge wraz z Xabim zobaczyli mnie i od razu za mną wyszli. Na dworze była ławka na której została położona. Chłopaki próbowali z nią rozmawiać, a ja będąc cały w nerwach zadzwoniłem po karetkę. Jeszcze nigdy się tak nie bałem, co się stało? Nic nie przychodziło mi do głowy, dlaczego była nie przytomna? Te pytania nie dawały mi spokoju. Piętnaście minut później byliśmy już w szpitalu, nie minęła chwila zabrali ją na salę. Nie wiedziałem jak mam się wtedy zachowywać, chodziłem w tę i z powrotem, tak jakby to miało coś pomóc. Prawda jest taka że byłem na skraju załamania psychicznego. Martwiłem się o nią, zawsze się martwię, ale teraz po prostu myślałem że wyjdę z siebie. W pewnej chwili w korytarzu pojawił się Ruggero. Spojrzałem na niego a moja złość sięgnęła zenitu. Podszedłem do niej i od razu złapałem za kołnierz od koszulki. Przyparłem go do ściany i krzyknąłem.

- To wszystko twoja wina skurwysynie! Przez ciebie teraz tam leży! – nie potrafiłem się opanować, to było silniejsze ode mnie. Nie wahając się nawet przez sekundę, przywaliłem mu pięścią prosto w twarz. Chłopaki kiedy tylko to zobaczyli podbiegli i odsunęli mnie od niego zanim zrobię coś jeszcze. Zsunął się po ścianie, trzymając cały czas dłoń przy twarzy. Nic nie zrobił, nie zareagował bo wiedział że zasłużył. Gdy tylko lekarz opuścił jej salę zacząłem wypytywać czy wszystko jest w porządku. Oznajmił mi że jej stan jest w miarę stabilny, ale nadal jest trochę osłabiona. Wszedłem tam nawet nie pytając go o zgodę. Leżała na szpitalnym łóżku, do ciała miała przyczepione kable prowadzące do respiratora. Co? Jest z nią aż tak źle? Znowu zacząłem się bać. Podszedłem i usiadłem na krześle które było obok. Nie pytałem o to jak się czuję, bo się domyślałem, wziąłem ją za rękę i bardzo delikatnie uniosłem. Po tym jak dotknąłem ją moimi wargami, lekko pogłaskałem ją kciukiem. Podobno, pobrali jej krew i będą robić badania. Wtedy już wszystko będzie jasne, a ja tylko na to czekam.

Pół godziny później

Ponownie znajduję się na korytarzy, podchodzi do nas lekarz.  Podejrzewam że w teczce którą trzyma w dłoniach znajdują się wyniki badań Diany. Zerkam na nią nerwowo, otwiera ją, spogląda na nasi i mówi.

-  Mam dla państwa nie najlepszą wiadomość. Jak się okazuje dziewczyna zażyła bardzo dużą dawkę proszków nasennych. – te słowa spowodowały że od razu złapałem się za głowę. Kiedy tylko to powiedział, ja byłem pewien że ona tego nie zrobiła. Xabi widział ją z jakimś chłopakiem, w mojej głowie pojawił się oczywiście nie kto inny jak Jackson. Ten pierdolony złamas, pewnie dosypał jej to do wody. Niech ja go tylko dorwę… Mężczyzna, poinformował nas także że już zostało wykonane płukanie żołądka, i że ona czuję się lepiej. Ulżyło mi aczkolwiek cały czas byłem wściekły. Po raz kolejny wszedłem do niewielkiego pomieszczenia. Rozmawiałem z nią, faktycznie wyglądała lepiej. Powiedziała mi że musi tu zostać do rana, nie podobało mi się to, ale wiem że nie było innej opcji. Zanim wyszedłem, nachyliłem się nad nią i połączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku.

Ruggero

W pełni rozumiałem to dlaczego Diego tak się wobec mnie zachował. Nie powinienem jej wtedy zostawiać samej, dlaczego o tym zapomniałem? Alex wyjątkowo wtedy, sama chciała uprawiać seks, możliwe że było to spowodowane zbyt dużą ilością alkoholu, ale i tak uległem. Oboje zapomnieliśmy o zasadach które ustaliliśmy i poszliśmy do toalety. Ona siedziała z nimi, myślałem że wszystko będzie dobrze jeśli zniknę tylko na jakiś czas. Ale kiedy już wróciłem, wszystko było inaczej, nikogo nie było. Dostałem telefon od Jorge że wszyscy są w szpitalu. Nie czekając ani chwili pojechałem tam, Diego był na mnie cholernie wkurwiony, co mnie nie dziwiło. Dostało mi się, zasłużyłem. Kiedy tak o tym myślałem, w pewnej chwili moją uwagę przykuła Alex, odwrócona ode mnie plecami. Przysunąłem się do niej i przytuliłem do siebie. Nie zareagowała, minę miała niezbyt wesołą co mnie zmartwiło.

- Kotku, wszystko w porządku? – zapytałem, nie wypiła aż tak dużo żeby nie wiedzieć co dzieje się wokół, dlatego liczyłem na odpowiedź która od razu wyjaśni jej zachowanie. Wtedy usłyszałem jak pociąga nosem. Z tego wnioskuję, że musiało wydarzyć się coś naprawdę strasznego, bo ona prawie nigdy nie płacze, albo przynajmniej nie przy mnie.

-  Nic, daj mi spokój. – nigdy na początku mi nie mówi. Już zdążyłem się do tego przyzwyczaić, ale bardzo bym chciał żeby było inaczej. Jeszcze bardziej przyciągnąłem ją do siebie i lekko cmoknąłem ją w szyję.

- Martwię się, powiedz mi… – wyszeptałem. Odwróciła się i spojrzała na mnie, w jej oczach widziałem to czego nie dostrzegam nigdy, strach. Zmarszczyłem brwi i przyjrzałem się uważniej jej twarzy. Kilka razy otworzyła usta by coś powiedzieć, ale wyraźnie widziałem że sprawiało jej to ogromną trudność. Pogłaskałem ją delikatnie po policzku, na chwilę spojrzała w inną stronę, ale nie na długo. Gdy znowu patrzyliśmy sobie w oczy, usłyszałem te słowa. 

-Mój brat, jest ciężko chory… – w tym momencie wybucha płaczem – To dlatego chciał się spotkać… mówił że nie zostało mu dużo czasu. – jej głos strasznie się załamywał, bez przerwy się trząsł, tak samo jak ona. Objąłem ją ramieniem i głaskałem po włosach, nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Wiedziałem że to dla niej bardzo trudne, w końcu wziąłem się na odwagę i powiedziałem. 

- Nie płacz skarbie, wiesz że wszystko będzie dobrze. Na pewno uda się zrobić coś co mu pomoże, nie martw się. – tylko na to było mnie stać. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego że zawsze mówię jej to samo, ale co innego mam zrobić? To jedyny sposób na to żeby choć trochę ją pocieszyć. Mój kochany aniołek, ona nie może płakać, nie może. Dlaczego świat jest tak okrutny że tak się dzieje? Nie chcę tego, bo gdy ona jest smutna, ja też. Tylko że sto razy bardziej. 

Rano

Diana

Następnego dnia czułam się już o wiele lepiej, dlatego tak jak było ustalone, wróciłam do domu. Powiedziałam rodzicom co się wydarzyło, bardzo się wystraszyli ale uspokoiłam ich mówiąc że już wszystko jest dobrze. Nie miałam żadnych przeciwwskazań i w czwartek poszłam do szkoły, jak gdyby nigdy nic. Danny pytał się mnie dlaczego mnie nie było, ale żeby się nie martwił trochę pozmieniałam fakty. Zamiast powiedzieć mu o tym że byłam w szpitalu, skłamałam że musiała pomagać mamie sprzątać bo przyjeżdża do nas ciocia. Nie cierpię kłamać, ale naprawdę nie chciałam go martwić. Po skończonych pięciu lekcjach od razy wyszłam ze szkoły. Po raz nie wiem który zauważyłam na placu samochód Diego. Podeszłam do niego a on patrzył na mnie z uroczym uśmiechem na twarzy. Przytulił mnie i już po chwili siedziałam obok miejsca kierowcy, które zostało zajęte przez niego. Bez słowa odpalił samochód i puścił teren liceum. W trakcie jazdy zapytał się mnie o to czy miałabym ochotę iść dzisiaj wieczorem na randkę. Pomyślałam że jest to całkiem interesujący pomysł. Ostrzegł mnie że potem może się to skończyć tak że pójdziemy do łózka, co spowodowało że się zaśmiałam. Nie dlatego że uważałam że to nie możliwe, wręcz przeciwnie, sprawiło to że dostałam gęsiej skórki pod wpływem podniecenia. Gdy już byliśmy po moim domem pocałowałam go i wysiadłam. Czas leciał tak szybko, jak jeszcze nigdy.Albo mi się po prostu wydawało. Na dzisiejszy wieczór wybrałam czarne rurki, i do tego szarą bluzę bez kaptura z rysunkiem korony i napisem: „Soy Princesa” którą dostałam od Diego na urodziny. Oprócz spódniczek lubi też kiedy ubieram się luźno i nie przywiązuje do tego zbyt wielkiej wagi. Włosy zostały wyprostowane a na twarz nałożony lekki makijaż. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam go przed sobą. Poczułam jak uśmiech wkrada się na moje usta które po chwili spotkały się z jego. Rodzicie siedzieli w salonie ale nie zwracaliśmy na to uwagi. Chwycił mnie za dłoń i poszliśmy. Na skutek mojego ciągłego wypytywania powiedział mi że naszym celem jest plaża. Ucieszyłam się bo kocham plażę i mogłabym na niej spędzać każdą swoją wolną chwilę. Kiedy dotarliśmy na miejsce ukazało mi się przepiękne morze. Widok jego fal był ukojeniem dla moich oczu. Diego widział że bardzo mi się to podoba dlatego podeszliśmy bliżej.  Nie pytając o pozwolenie chłopaka, zdjęłam swoje białe conversy i zrobiłam kilka małych kroków ku wodzie. Chwilę po tym poczułam jak moje stopy zalewa chłodna morska ciecz. To spowodowało że gwałtownie odskoczyłam do tyłu i od razu znalazłam się w ramionach Diego który stał za mną. Odwróciłam głowę w jego stronę, oplótł rękoma mój brzuch i pocałował mnie w czubek głowy. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego że chciałabym z nim porozmawiać o rzeczach które są dla mnie bardzo istotne. Zastanowiłam się przez chwilę, westchnęłam i zadałam pytanie.

-Kochanie, możemy porozmawiać? – zapytałam. 

-Tak oczywiście, a o czym? – odpowiedział pytaniem na pytanie. 

- Powiedz mi… jak wyglądało twoje dzieciństwo? Chodzi mi o to że, chciałabym wiedzieć jak radziłeś sobie w szkole, jak obchodziłeś się z tym że byłeś inny? – Może trochę dziwnie to brzmi ale on wie o co mi chodzi więc już o to nie pyta i po czasie liczącym jedną minutę zaczyna mówić.

-  Eh… jakby to powiedzieć. Nie było łatwo, na początku się tego bałem. Myślałem że nie dam rady nad tym panować i że mój sekret już pierwszego dnia wyjdzie na jaw. Ale tak się nie stało, udało mi się zapanować nad wszystkim. Jednak zdarzały się momenty w których się poddawałem i gdy tylko ktoś mnie denerwował zacząłem spostrzegać wady mojej zbyt dużej siły którą posiadam będąc tym kim jestem. Wyładowywałem na innych energię której miałem w sobie zbyt wiele. Nie powstrzymywałem tego, bo to było nie możliwe, może na początku próbowałem, ale potem gdy walka okazała się bezskuteczna, odpuściłem. Nie chciałem tego… – Gdy to mówił w jego głosie wyczułam smutek, rozczarowanie samym sobą. Wierzę że naprawdę nie chciał taki być, nie mam mu tego za złe. Nasz związek trwa już od ponad miesiąca. Co prawda wiem, że siedział w więzieniu. Ale myślę że to nie wszystko. Jestem prawie pewna że jest jeszcze milion rzeczy które robił kilka lat wcześniej, zanim mnie poznał, a ja o nich nie wiem. Nie pytam jednak bo czuję że nie jest gotowy na to by na ten temat rozmawiać. Kiedy już sam zdecyduje że tego chce, zrobi to. Nie będę naciskać bo wiem że tego nie lubi. Poczekam tyle ile będzie trzeba.

Dwa tygodnie później

Targają mną same pozytywne emocje. Siedzę właśnie w samolocie, Diego trzyma mnie za dłoń która już od momentu rozpoczęcia naszego lotu bardzo się trzęsie. To wszystko przez szczęście które mi towarzyszy. Zostało tyle godzin lotu że mogłabym zliczyć je na palcach jednej ręki, teraz nie czuję już tylko radości i ekscytacji, do nich dołączyły się również nerwy. Gdy mija już ten czas, lądujemy. Lotnisko na którym się znajdujemy jest ogromne. Zabieramy bagaże i jeden z chłopaków dzwoni po taksówkę która odwodzi nas tuż pod sam dom w którym spędzimy najbliższy tydzień. Jest cudowny, nigdy nie widziałam niczego co wzbudziłoby we mnie taki zachwyt. Wychodzimy z auta i wyjmujemy z bagażnika torby. Na razie zostawiamy je na dworze i wchodzimy do środka by rozejrzeć się po budynku. Wygląd salonu w którym teraz stoimy powoduje że mój oddech się zatrzymuje.   Kieruję swój wzrok na plazmowy telewizor stojący na białej prostokątnej szafce. Przed nią została postawiona niska przezroczysta ława, kilka centymetrów dalej znajduje się kanapa a po bokach fotele, cały zestaw zrobiony został z białej skóry. Wszystko stoi na dywanie ze średnim włosiem i który jest tego samego koloru. Każdy kolejny pokój był dla mnie tak samo wspaniały. Kuchnia, oraz łazienka które znajdowały się na tym samym piętrze. Zaintrygowały mnie też duże szklane zapewne rozsuwane drzwi prowadzące na ogromne podwórze, które były na końcu salonu. Na górze zaś znajdowały się cztery pokoje. W parach postanowiliśmy je obejrzeć, wszyscy byliśmy pod wrażeniem. Zadowolił mnie też fakt że mamy własną toaletę. Wielką szafę na ubrania i duże łóżko pokryte czystą białą jak śnieg pościelą. Na całe szczęście nie zabrakło również balkonu z pięknym widokiem na morze. Jak widzę, chłopcy bardzo się postarali. Diego również był zadowolony aczkolwiek bardziej z faktu że ja byłam szczęśliwa, bo tak jak mu już kiedyś mówił, to dla niego jest najważniejsze. To powoduje że z każdym dniem kocham go jeszcze bardziej. 

Jorge 

Włochy. To było miejsce do którego się wybraliśmy. Teraz jestem sam, znaczy prawie. Zostałem z Dianą tak jak prosił mnie Diego. Ona jako jedyna z dziewczyn nie chciała nigdzie iść a chłopaki pojechali pozałatwiać wszystkie sprawy związane z domem i naszym pobytem w tym miejscu. Bardzo rzadko zdarza się że jesteśmy ze sobą sam na sam. Bardzo mało też rozmawiamy, prawie wcale. To z nią z całej naszej grupy mam najsłabszy kontakt. A teraz siedzimy na kanapie w milczeniu. Mam ochotę zapytać o to czy nie chciałaby czegoś zjeść ale nie robię tego bo znam odpowiedź. Słyszałem o tym że choruje, zresztą widzę to. Kiedy patrzę na jej ciało jest mi źle. Widok jej strasznie wychudzonej sylwetki, powoduje u mnie smutek. Ta cisza robi się męcząca, na szczęście ona ją przerywa.

- Jak ci się układa z Seleną? – chociaż w głębi chciałem przerwać milczenie, to nie jestem zadowolony z tego iż zadała to pytanie. Prawda jest taka że rozmowa o Selenie nie jest dla mnie dobra. Kilka dni temu pokłóciliśmy się. Jak się okazało, spostrzegła się że od jakiegoś czasu znowu jest tak jak kiedyś, nie cieszę się z niczego i nie mam chęci do życia, Rozmawialiśmy na ten temat i ona powiedziała mi że powinienem zapisać się do psychologa. Ale ja cały czas odmawiałem, bo w dalszym ciągu nie czuję że to dobry pomysł. W końcu zaczęła wymyślać że niby nie obchodzi mnie to że ona się o mnie martwi. Tylko że to nie prawda, ja po prostu nie chcę pomocy. Nie podoba mi się to że się kłócimy, bardzo ją kocham i boli mnie to. Ale teraz nie chcę o tym myśleć.

- Jest dobrze. – odpowiadam szybko by uniknąć rozmów na jej temat. Chwilę się waham, w końcu to ja pytam. – A ty i Diego? Jak jest miedzy wami? –  Gdy tylko zacząłem ten temat na jej twarzy pojawił się uśmiech. Od razu widzę że lubi o nim myśleć, to proste, kocha go, a on kocha ją. Ich związek jest naprawdę wspaniały. Są sobie pisani, różnica wieku i rasy nie ma już najmniejszego znaczenia. Widzę to także wtedy kiedy jestem świadkiem tego jak się całują lub przytulają. Cieszy mnie to że są ze sobą szczęśliwi, to w końcu moi przyjaciele. Po jakimś czasie dziewczyna patrzy na mnie i mówi.

- Jest świetnie. Nie wiem czy mogło być lepiej. – te słowa w zupełności mi wystarczają bym mógł stwierdzić że pomiędzy tą dwójką wszystko jest tak jak być powinno. I znowu zapada cisza. Myślę, i dochodzę do wniosku że muszę to zrobić. Otwieram usta i wydobywam z siebie dźwięk, kolejny raz pytam. Ale już nie o związek, tylko o to czy mam jej zrobić coś do jedzenia. Odmawia, jednak po chwili mówi że ma ochotę na lody. Wtedy ogarnia mnie ulga że wcześniej zdążyliśmy zaopatrzyć się w duży zapas lodów w pudełkach. Idziemy razem do kuchni, a po dwóch minutach wracamy do salonu z pucharami które zapełnione są lodami o różnych smakach. Siadamy z powrotem na kanapie i oglądamy film pt. „Doctor Dolittle 2″  jednocześnie jedząc deser. 

Diana

Siedziałam w pokoju, nie rozpakowałam się jeszcze do końca, dlatego postanowiłam zrobić to teraz. Stałam przy szafie co chwilę wkładając do niej różnego rodzaju ubrania. Wszyscy zdążyli już wrócić, oprócz Diego. Prawdą jest to że zaczynam się o niego martwić, bo zbliża się 22 a jego nadal nie ma. Gdy tak o tym myślałam, drzwi się otworzyły. Moim oczom ukazał się Diego, nawet nie wiecie jak mi ulżyło. Wszedł do pokoju i stanął bliżej mnie zaraz potem mówiąc.

- Przepraszam że tak długo, ale trochę mi się zeszło. Nie gniewasz się? – zapytał. Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego zwieszając ręce na jego szyi.

- A czy wygląda na to że się gniewam? – zaśmiałam się i pozwoliłam na to aby mnie pocałował. Nie chciała tego przerywać, każdy pocałunek z nim jest dla mnie cudowny i zawsze pragnę tego aby trwały jak najdłużej. Jednak po chwili on odsuwa się ode mnie w dalszym ciągu trzymając dłonie na moich plecach i mówi.

- Słoneczko, teraz muszę iść się wykąpać, ale jak tylko wrócę, położymy się do łózka i będziemy przytulać tak długo, jak tylko będziesz chciała. – po tych słowach ostatni raz cmoknął mjie w usta i zniknął na drzwiami pomieszczenia w którym znajdowała się toaleta. Po krótkim czasie, wróciłam do swojego poprzedniego zajęcia. Przestałam to robić kiedy usłyszałam dźwięk który wydawał z siebie telefon Diego leżący na komodzie po lewej stronie łóżka. Podeszłam tam i wzięłam go do rąk. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy powinnam to robić. Co prawda jakiś czas temu podał mi hasło do telefonu co oznacza, że mi ufa. Więc raczej nie ma nic do ukrycia,a ta wiadomość pewnie nie jest aż tak ważna i bez problemu mogę ją przeczytać, a potem po prostu mu ją przekazać. Wpisałam kod i kliknęłam na powiadomienie. Wyświetliła mi się wiadomość tekstowa na kilka krótkich linij od numeru którego najwyraźniej nie ma w jego kontaktach, ponieważ nie miał żadnej nazwy. Ale w końcu przestałam się nad tym zastanawiać i zaczęłam czytać.

„Jeśli myślisz że to koniec, to się mylisz. Uważasz że co? Wyjedziesz a ja tak po prostu dam ci spokój? O nie, tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. Przecież mnie znasz, wiesz że tak łatwo nie odpuszczam. Zastanawia mnie to, czy myślałeś nad moją propozycją. Zauważ że udało mi się doprowadzić do tego, że twoja księżniczka, trafiła do szpitala. Oboje zdajemy sobie sprawę z tego że, stać mnie na wiele więcej. Dlatego dobrze ci radzę, nie uciekaj ode mnie, pomyśl. Jeżeli tego nie zrobisz, obiecuję że stracisz ją na zawsze. Lepiej się zgódź, bo jak nie, skończy się to dla ciebie bardzo źle. Daję ci na to jeden dzień. Powodzenia, bracie. „

Nic z tego nie rozumiałam. Kto to napisał? I dlaczego? O jaką propozycję chodziło? Nie wiem, i to mnie przeraża. Patrzyłam się na ekran i nie potrafiłam zrobić nic innego. Minutę później w sypialni pojawił się Diego. Spojrzał na mnie, a ja na niego. Wyraźnie widziałam że nie wiedział dlaczego mój wzrok jest przepełniony jest paniką. Zerknął na telefon, a zaraz potem znowu na mnie. Zmarszczył brwi, chyba domyślił się co się dzieje, jednak nie dał tego po sobie poznać. Między nami trwa cisza którą ona przerywa.

- Diana, co się stało…?

 

 

i jak? 

Podobało się??

Mam nadzieję :) 

Jeśli jednak coś jest nie tak, to piszcie i też z góry za to przepraszam :) 

Następna część prawdopodobnie w sobotę :) 

No to tyle, cześć :) 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>