Mundo Misterioso cz.21 (scena +18)

 

Po usłyszeniu tego nie mogłam w to uwierzyć. Stałam tak patrząc na nich, nie wiedziałam co myśleć, co zrobić.

- Co…? Ale jak… nie, to na pewno jakiś żart. – powiedziałam, mówiłam tak bo nie byłam w stanie zrozumieć tego co się teraz dzieje. Stoję właśnie przed moimi biologicznymi rodzicami. Powoli zdjęłam torebkę z ramienia i położyłem na kanapie na której oni siedzieli. Po chwili też podeszłam do niej i usiadłam nadal będąc w ogromnym szoku. Kobieta, patrzyła na mnie z uśmiechem, ten mężczyzna był już trochę bardziej poważny ale wyraźnie widziałam że też był szczęśliwy. – Wyjaśni mi ktoś co tu się dzieje? – zapytałam tym samym przerywając niezręczną cieszę która trwała między nami. Po jakimś czasie, kobieta która jak się okazuje jest moją prawdziwą mamą, zabrała głos.

- Diana… to wszystko dzieję się naprawdę. Jejku… nawet nie wiesz jak się cieszę że cię widzę…skarbie… – po tych słowach chciała się do mnie przytulić ale nie pozwoliłam jej na to, odsunęłam się. Nadal jestem zbyt wstrząśnięta, nie wiem co się dzieje…

- To nie możliwe… a jeśli tak… powiedz mi, dlaczego to zrobiłaś… powiedz mi dlaczego… – mówiąc to mój głos zaczął się strasznie trząść, byłam naprawdę bliska płaczu. Nie jest to raczej dziwne, tak długo ich nie widziałam. Najgorsze w tym jest chyba jednak to że to są moi prawdziwi rodzicie a są dla mnie jak dwie obce osoby, przecież ja ich w ogóle nie znam.

- Posłuchaj… to dosyć skomplikowane. Eh… to było tak że… zaszłam z tobą w ciążę w bardzo młodym wieku, na początku sama chciałam to zrobić, oddać cię… ale uświadomiłam sobie że za bardzo cię kocham i nie dałabym rady tego zrobić. Kiedy razem z twoim tatą, postanowiliśmy że jednak wspólnie cię wychowamy, mój tata… powiedział że to nie możliwe. Nie zgadzał się na to, mówił że nie ma nawet najmniejszej opcji żebyś z nami została. Nie miałam wyjścia… nawet nie wiesz jak mi teraz ciężko, przepraszam. – kiedy tylko to powiedziała spod jej powiek zaczęły lecieć strumienie łez. Ja zaczęłam płakać już w trakcie, nie mogłam się powstrzymać. Prawda jest taka że z jednej strony byłam szczęśliwa że ich widzę a z drugiej byłam ogarnięta złością. Nie wiem jak mam to opisać… wszystko się we mnie mieszało. To co się teraz tutaj dzieje jest naprawdę szokujące.

-Diana… my wiemy że możesz być teraz zła ale… wiedz że bardzo cię kochamy i że, myśleliśmy o tobie każdego dnia. Chcieliśmy cię odnaleźć ale naprawdę, nie wiedzieliśmy gdzie jesteś proszę, wybacz nam to… – powiedział. Ja wtedy przystałam myśleć o czymkolwiek i bez słowa rzuciłam im się na szyję. Cała złość przeszła w jednej chwili, na jej miejsce od razu pojawiło się szczęście i wzruszenie. Długo nie mogłam przestać płakać, to było takie piękne. Nagle zaczęłam się nad czymś zastanawiać, no bo, skoro oni mnie odnaleźli, to czy teraz będę mieszkać z nimi? O tym nie myślałam nigdy, nie zastanawiałam się nad tym co ze mną będzie kiedy ich odnajdę. Choć nie jest to temat łatwy, musiałam go poruszyć ponieważ za bardzo mnie męczył. Po półgodzinnej rozmowie ustaliliśmy że zostaję, powiedzieli że źle by było gdybym teraz odeszła, oni mnie pokochali tak jak własną córkę. Nie mogłabym ich zostawić, nie mam nic przeciwko temu, bardzo się z nimi zżyłam i choć bardzo cieszy mnie to że reszcie zobaczyłam swoich prawdziwych rodziców, chcę zostać z nimi. Siedzieliśmy wszyscy razem w salonie i długo rozmawialiśmy, niestety jakiś czas potem musieli już iść. Pożegnali się, mówili że będą mnie odwiedzać tak często jak tylko będzie to możliwe. Kiedy to wszystko już się zakończyło poszłam na górę, emocje których dzisiaj doświadczyłam spowodowały u mnie ogromne zmęczenie Gdy tylko znalazłam się w sypialni poszłam pod prysznic a zaraz potem położyłam się spać. 

*Jorge*

Nie wiem jak mam opisać to jak się teraz czuję. Po tym wszystkim co się wydarzyło u Seleny stało się coś czego naprawdę,szczerze pragnąłem. Od teraz ja i ona oficjalnie jesteśmy razem. Nie pamiętam już kiedy ostatnio byłem taki szczęśliwy, nie pamiętam kiedy ostatnio byłem zakochany. Nie sądziłem że po Katie, pojawi się jeszcze jakaś kobieta która tak zawróci mi w głowie, a jednak. Szedłem właśnie do Seleny bo chciała się ze mną spotkać żeby o czymś porozmawiać, nie wiedziałem o co chodzi no ale dowiem się jak przyjdę. Po jakiś dziesięciu minutach byłem już pod drzwiami jej mieszkania, otworzyła. Uśmiechnąłem się do niej lekko zaraz potem podchodząc i całując ją w policzek. Po tym jak zaprosiła mnie do środka usiadłem na kanapie, ona tak samo. 

- No więc… powiedz mi o czym chciałaś porozmawiać? – zapytałem, miałem zamiar poczekać aż sama zacznie temat ale jednak, ciekawość była o wiele silniejsza. Selena spojrzała na mnie, nie miała zbyt zadowolonej miny co mnie trochę zaniepokoiło.

- Posłuchaj… bo chodzi o to że ja… ja już wiem o tym co się stało. Wiem że odebrali ci mieszkanie. – No tak, zapomniałem wam powiedzieć… minął termin spłaty rachunków i stało się, nie dawno przejęli moje mieszkanie. Jest mi z tym trochę ciężko ale na pewno sobie poradzę, dla wilkołaka życie na ulicy, no a raczej w lesie nie jest niczym trudnym.

- No tak. Niestety tak, ale dlaczego chcesz ze mną o tym rozmawiać? O co chodzi? – zadałem kolejny pytanie. Ona cały czas wpatrywała się we mnie, po chwili westchnęła i kontynuowała.

- Chodzi o to że, ja nie mogę na to pozwolić. Nie chcę abyś mieszkał na ulicy. I właśnie chciałam… chciałam zaproponować ci żebyś, zamieszkał… ze mną. – te ostatnie słowa sprawiły że spojrzałem na nią z lekko zmarszczonymi brwiami. To co powiedziała wydawało mi się, takim pomysłem który nie powinien ujrzeć światła dziennego. To bardzo miłe z jej strony że mi to zaproponowała ale ja nie mogę tego zrobić, po prostu nie mogę.

- Co…? Nie, Selena posłuchaj, nie mogę tego zrobić. Wiem że mnie kochasz i nie chcesz tego ale nie mogę. Dam sobie radę, uwierz. Jeśli  już nie pamiętasz, to ci przypomnę że ja nie jestem człowiekiem, poradzę sobie. – patrzyłem na nią, od razu widziałem że jest tym strasznie zmartwiona. Dlatego żeby ją trochę uspokoić przytuliłem ją do siebie. Mam nadzieję że jakoś da radę to sobie poukładać i że nie będzie się tak zamartwiać, nie powinna. Jakiś czas potem zamieniliśmy jeszcze kilka zdań i wyszedłem, ona tego nie chciała ale i tak to zrobiłem. Stanąłem na chodniku, wziąłem głęboki oddech, świeże powietrze w jednej chwili znalazło się w moich płucach. Otworzyłem oczy i zaraz potem poszedłem w stronę lasu, kiedy już się tam znalazłem obejrzałem się dookoła a kiedy już upewniłem się że jestem sam, zrobiłem to. Chwilę przed, wydałem z głośnie wycie, chwilę później, stałem na czterech łapach, nie minęła chwila a zacząłem biec wgłąb lasu. 

*Alex*

~~~

Siedziałam na łóżku i myślałam, o wszystkim co się teraz dzieje. Diana już dawno spała, ja nie dawałam rady, cały czas myślałam o nim. O tym co powiedział… może jestem naiwna, albo jemu naprawdę zależy, on naprawdę mnie kocha. Nie wiem co mam o tym myśleć… to wszystko jest tak skomplikowane, podeszłam do okna i zaczęłam wpatrywać się w niewidzialny punkt przede mną. Wtedy właśnie poczułam jak ktoś oplata ręce wokół mojego brzucha, kiedy się odwróciłam zobaczyłam jego. 

- Witaj, kochanie… – wyszeptał. Nie rozumiałam tego, jak? Skąd on się tutaj wziął… patrzyłam na niego z lekkim zdziwieniem. W końcu jednak przestało mnie to zadziwiać, na miejsce zdziwienia w jednej chwili wstąpiło szczęście, szczęście że on jest tutaj, ze mną. Nie do końca wiedziałam jak mam się w tamtej chwili zachować, jego ręce delikatnie dotykały moich pleców, moje zaś przylegały do jego klatki piersiowej. W tej właśnie chwili nie dałam rady już dłużej tego powstrzymywać, zaczęłam płakać a zaraz potem wtuliłam się w niego mówiąc

- Tęsknię za tobą… – odsunął mnie od siebie, spojrzałam na niego, nie miałam pojęcia co teraz zrobi. Mogłam spodziewać się wszystkiego, wtedy on gwałtownie zbliżył się do mnie i połączył nasze usta w najpiękniejszym pocałunku…

~~~

Gdy tylko to się stało od razu się obudziłam. Zerwałam się do pozycji siedzącej, moje serce biło tak szybko i mocno że myślałam że zaraz wyskoczy. Nie dawałam rady powstrzymać bardzo szybkiego oddechu. Ten sen był, tak realistyczny… ja naprawdę myślałam że on tutaj jest. Kiedy już trochę się uspokoiłam zaczęłam myśleć nad tym dlaczego on mi się przyśnił. Ja chyba naprawdę za nim tęsknię…

*Diana*

Zaraz po tym jak wstałam zeszłam do kuchni gdzie była już moja mama. Uśmiechnęłam się do niej, miałam naprawdę dobry humor, powodem tego był wczorajszy wieczór, to co się wydarzyło było naprawdę szokujące ale i zarazem takie piękne i wzruszające. Wczoraj, zanim zasnęłam zaczęłam nad czymś myśleć, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Chciałam go przedstawić rodzicom ale nie byłam pewna czy się zgodzą. Kiedy siedzieli razem w salonie postanowiłam zadziałać. Stanęłam przed nimi po chwili zaczęłam.

- Posłuchajcie, mam do was małe pytanko… bo zastanawiałam się nad tym wczoraj i… pomyślałam że może… moglibyśmy zaprosić dzisiaj Diego na kolacje? – Te ostatnie słowa wypowiedziałam dosyć szybko i zaraz potem też przymrużyłam lekko oczy bo nie wiedziałam jak zareagują, chciałam być gotowa na wszystko. 

- O nie, nie ma takiej opcji, nie chcę go w moim domu. A ty miałaś przestać się z nim spotykać tak? Z tego co mówisz wnioskuję że tego nie zrobiłaś. – mówił stanowczo tata, wiedziałam że tak zareaguje, ale ja nie odpuszczę. Muszę ich do tego przekonać, oni muszą go polubić. Za bardzo mi na tym zależy żeby odpuściła. 

- No ale dlaczego?! Tato ja wiem, wiem że za nim nie przepadasz ale przecież to jest właśnie dobry moment na to abyś go lepiej poznał… no proszę. – On popatrzyli po sobie i po chwili usłyszałam te słowa na jakie czekałam cały czas. Zgodzili się, byłam naprawdę szczęśliwa. Mam nadzieję że Diego nie będzie miał z tym problemu i da się namówić. Jak tylko znalazłam wolną chwilę od razu mu o tym powiedziałam. Na początku nie było do końca pewien tego czy to jest dobry pomysł ale na całe szczęście szybko udało mi się go przekonać. Byłam tym tak podekscytowana, nie mogę się doczekać wieczoru. 

***

W końcu przyszedł ten czas, dzisiejszy dzień minął naprawdę szybko, ale nie narzekam bo na to właśnie czekałam. Podczas gdy rodzice wszystko przygotowywali ja przebrałam się w białą sukienkę na średniej szerokości ramiączkach, carne baleriny. Wiem że to nie jest aż taka okazja żeby się tak stroić, ale zrobiłam to dla Diega. Powiedział mi że lubi kiedy ubieram się w sukienki. Kiedy byłam w trakcie zakładania kolczyków zadzwonił dzwonek do drzwi. Moje serce od razu zaczęło bić szybciej, podeszłam do nich i otworzyłam a w drzwiach ujrzałam mojego kochanego chłopaka. Z uśmiechem na twarzy stanęłam delikatnie na palcach i pocałowałam go w policzek. Gdy tylko zaprosiłam go do środka w salonie pojawili się moi rodzice. 

- Dobry wieczór. – powiedział i zaraz potem dał im kwiaty które przyniósł.Po tym jak mama powiedziała że wszystko jest gotowe zasiedliśmy do stołu. Diego siedział obok mnie a rodzicie na przeciwko. Alex nie było, wyszła, gdzie tego nie wiem ale powiedziała że musi coś załatwić. Wszystko jak na razie było w najlepszym porządku z czego byłam zadowolona, ale zauważyłam że tata cały czas patrzy na Diega, w końcu zabrał głos. 

- No dobrze… powiedz mi może, jakie zamiary masz wobec mojej córki? – coś tak czułam że zada to pytanie. 

- Chcę żeby pan wiedział że, ja naprawdę kocham pańską córkę, i wiem że dzieli nas dosyć spora różnica wieku ale niech mi pan uwierzy że Diana jest dla mnie wszystkim. Bardzo mi na niej zależy…-mówił a tata cały czas mu się przyglądał. Przez jakiś czas trwała między nami cisza, rodzice raz zerkali na mnie, raz na niego. Przyznam że byłam pod presją, chciałam by ta kolacja odmieniła ich relacje. Chciałam żeby tata go zaakceptował i pozwolił mi z nim być. 

- Eh… nie wiem co ma teraz zrobić. –  powiedział, widziałam po nim że się zastanawiał. Mama już chyba podjęła decyzję, mogę to wywnioskować po tym że patrzyła na nas z uśmiechem. Może uda jej się przekonać tatę… mam nadzieję. Wszystko idzie w dobrym kierunku, z każdą chwilą byłam coraz bardziej zestresowana, Diego trzymał mnie za rękę  i przez cały wieczór starał się mnie uspokoić lekko gładząc ją kciukiem. Patrzyliśmy na nich nie wiedząc jak na to reagować, byłam cholernie spęta, Diego tak samo. Wtedy zauważyłam że mama wyszeptała coś tacie na ucho, co to było? Nie wiem ale mam naprawdę ogromne nadzieje że coś dobrego. Zaraz po tym tata spojrzał na nas, westchnął i powiedział: – Jeśli tylko się dowiem że coś jej zrobiłeś… jeśli się tylko dowiem że skrzywdziłeś moją córkę, to cię po prostu zabiję rozumiesz?

- Czy to znaczy że się zgadzasz? – nie wytrzymałam i zapytałam pełna przeróżnych emocji. Oni ponownie popatrzyli po sobie i po chwili usłyszałam:

- Tak. – kiedy tylko to powiedział na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Wyraźnie widziałam że cały czas był lekko nie pewny swojej decyzji ale nie chciałam teraz o tym myśleć. Najważniejsze jest to że się zgodził. Szybko wstałam z krzesła, podbiegałam do niego i z całej siły przytuliłam. Po chwili też podeszłam do Diega który wstał i również bardzo mocno go przytuliłam. To był chyba najszczęśliwszy dzień mojego życia!

*Kilka dni później*

Minęło już kilka dni odkąd mój tata zaakceptował mój związek z Diego, nadal jestem w szoku ale jestem też cholernie szczęśliwa. Byłam też zadowolona z innego powodu, Diego zaproponował mi żebym została u niego na noc w następny weekend, z soboty na niedzielę czyli, dzisiaj. Ja samo na początku nie byłam co do tego przekonana, co prawda już dwa razy spałam z nim w jednym łóżku więc nie powinno mnie to martwić a nim wywoływać żadnych niepokojących emocji ale jednak. Bardzo długo mnie namawiał a ja cały czas nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć, a co jeśli stanie się coś złego? Wiem że przy nim jestem bezpieczna no ale jakoś, nie mogę przestać tak o tym myśleć. Kiedy w końcu jednak udało mu się mnie przekonać zostali jeszcze moi rodzicie, tata od razu ostrzegł go że jeśli dojdzie między nami do jakichkolwiek intymnych zbliżeń a już na pewno do seksu to już po nim. O to raczej nie powinien się martwić, ja przecież sama wiem że jeszcze nie powinnam i Diego to rozumie. Gdy tylko zostali zapewnieni że wszystko będzie dobrze, zgodzili się. Byłam bardzo ciekawa tej nocy, czułam że coś się wydarzy. Nie wiem jak to nazwać, ja to po prostu czułam. 

*Godzina 22.30*

Po tym jak wzięłam prysznic, wyszłam z toalety kiedy przekroczyłam próg pokoju Diego odwrócił się w moją stronę. Gdy mnie zobaczył na jego twarzy od razu pojawił się uśmiech. Może to dlatego że byłam ubrana wyłącznie w jego koszulkę która swoją drogą była na mnie o wiele za duża ale to raczej nie dziwne i do tego bielizna pod spodem. Podeszłam do łóżka i zaraz potem znalazłam się pod ciepłym okryciem zwanym powszechnie kołdrą.

- No i jest moja piękność… – powiedział po chwili przysuwając się do mnie. Opierał się na prawym przedramieniu, spoglądał na mnie w dalszym ciągu uśmiechając się.

- Przesadzasz… aż taka piękna to ja nie jestem. – po tych słowach zaśmiałam się, on tak samo, chwilę później ponownie zabrał głos.

- Dla mnie? Najpiękniejsza… – po chwili nachylił się i złożył bardzo delikatny pocałunek na moich ustach. Od razu kiedy się odsunął zrobił to po raz kolejny, w jednej sekundzie jego usta przeniosły się na moją szyję, nie do końca wiedziałam jak mam się wtedy zachować. Zestresowałam się, szybko załapałam o co mu chodzi ale nie mam też serca znowu mu odmówić. Co mam zrobić… nie jestem pewna czy to jest ta chwila w której mam powiedzieć „Tak”. Gdy tylko jego dłonie zaczęły błądzić po moim ciele odsunęłam go od siebie. Westchnął cicho, widziałam po jego minie że jest zawiedziony. – No tak, zapomniałem… przepraszam. – Nawet nie wiecie jak mi było wtedy ciężko, ja go naprawdę kocham, boli mnie to że tak się męczy, przeze mnie. Ja w stu procentach go rozumiem, on jest facetem, ma swoje potrzeby. Cały czas biłam się z myślami jedna strona mnie mówiła: „Nie bój się, daj się ponieść emocjom…” a druga zaś: „Nie! Jesteś jeszcze na to za młoda, powiedz mu że chcesz jeszcze poczekać”. Byłam rozdarta. Kiedy Diego położył się obok mnie, poczułam się z tym wszystkim naprawdę źle, widzę że jest rozdrażniony. Odsunął się trochę i patrzył w okno, trwała między nami cisza która była dosyć, a nawet bardzo niezręczna.  Kiedy tak o tym myślałam w końcu powiedziałam sobie: „Uspokój się, może nie będzie tak źle… dasz radę”. Przełknęłam ślinę i zaraz potem zaczęłam cicho:

- Diego… – to było naprawdę trudne. – Zgadzam się. – Po tych słowach odwrócił się w moją stronę. Spojrzałam na niego i powiedziałam: – Chcę to zrobić… – on po usłyszeniu tego ponownie lekko się uśmiechnął.

- Na pewno? – zapytał z troską w głosie. Pokiwałam głową i zaraz potem odwzajemniałam uśmiech. Od tamtej pory, mój stres wzrastał z każdą chwilą coraz bardziej.

*Diego*

Patrzyłem na nią, byłam szczęśliwy że w końcu się zgodziła. Tak długo na to czekałem… wiecie co to oznacza? Że w końcu mi zaufała i zdała sobie sprawę z tego że przy mnie jest bezpieczna. Ponownie się do niej przysunąłem pogłaskałem ją dłonią bardzo delikatnie po policzku, zrobiłem to co na początku. Nasze wargi się zetknęły, muskałem je bardzo delikatnie. W pokoju panowała cisza, dlatego bardzo dobrze słyszałem przyśpieszone bicie jej serca. Musiałem ją jakoś uspokoić, nie chciałem żeby się tak bała. Nachyliłem się nad jej uchem zaraz po chwili szepcząc:

- Nie bój się,kochanie. –  kiedy to powiedziałem skorzystałem z okazji i pocałowałem ją w szyję. Musiałem zachowywać się w miarę spokojnie, być ostrożny. Po chwili moje dłonie znalazły się pod koszulką którą miała na sobie. Ja w dalszym ciągu składałem pocałunki na jej szyi, czułem jej oddech, z tego jak oddychała mogłem wywnioskować że podoba jej się to jak ją dotykam. Cieszyłem się, właśnie o to mi chodziło cały czas, żeby nie bała się mojego dotyku. Jakiś czas potem koszulka była już na podłodze a ona leżała pode mną jedynie w czarnej koronkowej bieliźnie. I znów to samo, zaczęła się stresować. – Misiu… ja wiem że pierwszy raz jest stresujący ale, naprawdę… możesz być spokojna. – powiedziałem i zacząłem podziwiać jej piękne ciało. Gdy tak na nią patrzyłem, czułem jak w moich bokserkach rośnie coraz większa erekcja. Jeśli dalej się tak będę z nią droczył to normalnie nie wytrzymam. Ona otworzyła na chwilę oczy, po ujrzeniu mojej reakcji na nią w bieliźnie, zaśmiała się zaraz potem mówiąc.

- No co ty? Nigdy dziewczyny w bieliźnie nie widziałeś?

- Takiej cudownej, i seksownej jak ty, jeszcze nie… – po raz kolejny moje usta znalazły się na jej szyi. Przez chwilę się nad czymś zastanowiłem i po krótkiej chwili stwierdziłem że nie mogę sobie tego odpuścić. Nie minęła chwila a moja prawa dłoń zaczęła pieścić jej lewą pierś. Cichy jęk który wydostał się z jej ust spowodował że jeszcze bardziej się podnieciłem. jakiś czas potem uznałem że lepiej będzie po woli zacząć kończyć tą grę wstępną i przejść do rzeczy bo nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam. Jednym sprawnym ruchem rozpiąłem jej stanik na co zareagowała wzdrygnięciem. Kiedy się go pozbyłem w końcu ujrzałem jej boskie piersi. Bez chwili zastanowienia zacząłem je całować co ja zauważyłem spodobało się mojej księżniczce jeszcze bardziej niż zwykłe dotykanie. Zszedłem trochę niżej, całowałem ją po brzuchu, bez przerwy schodziłem coraz niżej i niżej… I nareszcie natknąłem się na dolną część jej bielizny. Z powrotem przysunąłem się do jej twarzy i zapytałem:

- Jesteś pewna? Pozwalasz mi na to…? –  w odpowiedzi uzyskałem szybkie, lekko nerwowe kiwanie głową. – Obiecuję że tego nie pożałujesz… kocham cię. – Po tych słowach musnąłem jej usta. Powolnie pozbyłem się ostatniej części jej ubioru która tak jak reszta znalazła się na podłodze. Diana leżała spokojnie na łóżku,była świadoma tego co się zaraz wydarzy. Zdjąłem swoje bokserki w których mój „kolega” męczył się już jakieś dobre pół godziny. – Postaram się być jak najbardziej delikatny…- chciałem coś jeszcze powiedzieć ale mi przerwała krzycząc półgłosem:

- Błagam cię Diego, przestań już, proszę cię zrób to… – po raz kolejny tego wieczoru się uśmiechnąłem. Po chwili zrobiłem to o co mnie prosiła, wszedłem w nią bardzo ostrożnie. kiedy tylko to zrobiłem po pokoju rozległ się jej głos: – Ooo Boże… – Zaraz potem zaczęła głęboko oddychać, ja cały czas byłem spokojny. Całą uwagę skupiałem na niej, i na tym żeby było jej dobrze. Po spojrzeniu na moją ukochaną wziąłem lekko jej lewą nogę i ułożyłem tak że oplatała mnie wokół bioder, to samo zrobiłem z prawą. Ona obie ręce zaciskała na prześcieradle które było pod nią. Rozluźniłem uścisk lewej dłoń i złapałem za nią. A lewą ręką opierałem się o łóżko. Kiedy już ochłonęła i otrząsnęła się z lekkiego szoku zacząłem wykonywać powolne ruchy. Schyliłem się tak że znalazłem się przy jej uchu.

- Mam nadzieję… że jest ci teraz dobrze… – powiedziałem zachrypniętym głosem.

- Bardzo… O jejku… Au… – te jej ciche jęki naprawdę jeszcze bardziej mnie nakręcały. Przez jakiś czas robiłem to bardzo wolno żeby mogła się przyzwyczaić, ale potem stwierdziłem że mogę trochę przyśpieszyć. Tak jak postanowiłem tak zrobiłem, od razu kiedy zacząłem skrzypienie łóżka z początku bardzo ciche stało się znacznie głośniejsze. Diana położyła obie dłonie na moich plecach i wbijała w nie paznokcie za każdym moim ruchem.

- Aaa… – nie wytrzymałem i wydałem z siebie przeciągliwy i całkiem głośny jęk. Było mi wtedy tak dobrze… już nie pamiętam kiedy ostatnio odczuwałem taką ekstazę. W momencie w którym zacząłem robić to jeszcze szybciej usłyszałem:

- O Jezu Diego! – krzyknęła tak głośno że chyba było ją słychać w całym domu. Podobało mi się to bardziej niż cokolwiek innego. Jej paznokcie cały czas bardzo wbijały się w moje plecy ale nie czułem tego, byłem zbyt zajęty nią.  Pięć minut później usłyszałem znowu jej piękny, ale przeze mnie, strasznie zdyszany głos. – Diego, ja… jeszcze, chwila… – wiedziałem o co chodzi co prawda byłem trochę zawiedziony że tak szybko ale i tak jej posłuchałem. Chciałem żeby to zrobiła, żeby doszła, dla mnie. Minutę po tej prośbie stało się, jej całe ciało się rozluźniło, a jej oddech który był wcześniej szybki i płytki, zaczął się po woli uspokajać. Ja też w takim razie postanowiłem już to zakończyć, zrobiłem jeszcze kilka stanowczych ruchów, nie minęła chwila a poczułem jak wszystko ze mnie wypływa. Oczywiście, byłem zabezpieczony, Diana by mnie chyba zabiła jakbym jej powiedział że robiliśmy to bez prezerwatywy. Kiedy miałem już to za sobą, wyszedłem z niej i od razu opadłem na łóżko tuż obok niej. Choć byłem cholernie zmęczony to musiałem wstać by pozbyć się zużytej prezerwatywy. Zaraz po tym wróciłem do niej. Cały czas leżała na łóżku próbując dojść do siebie. Przysunąłem się do niej, oplotłem położyłem jej rękę na brzuchu. Ona przez chwilę nic nie mówiła dopiero po jakimś czasie:

- Moi rodzice cię zabiją jak się o tym dowiedzą. – zaraz potem znowu ten słodki śmiech. Tak samo jak ona, zaśmiałem  się.

- Może, ale nawet jak będą chwili to zrobić, to nie pożałuję tego że to zrobiłem. Bo to była najpiękniejsza chwila w moim życiu. – powiedziałem i zaraz potem pocałowałem ją w czoło mówiąc. – Jestem z ciebie dumny skarbie… – po tych słowach objąłem ją ramieniem i czule przytuliłem do siebie. 

 

I jak?

Podoba się? 

Mam nadzieję, trochę się napisałam… :) 

Mam też nadzieję że nikogo nie oburzyła scena +18 :D 

Następna część podejrzewam że w następną niedzielę :D 

A jeśli chodzi o opowiadanie „Federico” to jeśli będę miała wenę, napiszę jutro a jeśli nie to w następną sobotę. 

Proszę was teraz już tylko o wsparcie i motywacje w formie komentarzy :) 

Mogę na was liczyć? Z góry dziękuje :)

 

 

 

 

 

One comment on “Mundo Misterioso cz.21 (scena +18)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>