Un amor inesperado cz.5

… Wtedy już nie wytrzymałam i wyrwałam się z jego uścisku. I on dopiero jak to zrobiłam się opamiętał. Zaczął mi się tłumaczyć że on tego nie chciał że nie wiedział co się dzieje i co robił. I tak mu nie wierzyłam. Wzięłam torebkę i wyszłam z tego domu. Byłam wstrząśnięta. Potem w domu nie mogłam się pozbierać przez dłuższy czas.
*Kilka dni później*
Nie zbliżałam się do niego już przez cztery dni, bałam się. To co się wydarzyło u niego w domu jest dla mnie zbyt szokujące. Teraz kiedy siedzieliśmy na matematyce dziwię się w ogóle że nie siadłam gdzie indziej. Po pewnym czasie zauważyłam że dał mi jakąś karteczkę. Niechętnie wzięłam ją do rąk i zaczęłam czytać:
„Przepraszam cię, ja naprawdę tego nie chciałem to nie byłem ja, czasami tak mam że zachowuję się inaczej niż zwykle ale ja tego nie kontroluje zrozum. Nie wiem dlaczego tak jest ale no jakoś się już przyzwyczaiłem. Wybacz mi proszę. Teraz zauważyłem że ostatnio bardzo często się kłócimy, nie podoba mi się to. Chcę żeby było inaczej. Czy jest szansa na jakąś kol wiek zmianę…? „.
Po przeczytaniu tego liściku spojrzałam się na niego zgięłam kartkę włożyłam ją do kieszeni i ponownie zajęłam się lekcją. Na przerwie podeszłam Do niego i powiedziałam :
– To co napisałeś… to brzmi bardzo wiarygodnie ale ja ci nie ufam więc nie jestem w stanie w to uwierzyć. – powiedziałam.
– No ale ja mówię prawdę. Proszę uwierz mi… – popatrzyłam mu w oczy i jakimś cudem uwierzyłam i już nie wiem po raz który wybaczyłam.
Lekcje minęły szybko, dzisiaj on miał do mnie przyjść bo mieliśmy ćwiczyć tą piosenkę. Nie za bardzo podobało mi ise to przyjdzie ale no wiecie nie mam wyjścia. O godzinie 12 przyszedł.
– No to ok. Zaczynamy ? – zapytałam.
– tak oczywiście. – On zaczął i zaraz potem ja dołączyłam. Kiedy się tak na niego spojrzałam normalnie nie wytrzymałam tak się zestresowałam że kiedy przyszła pora na mnie to po porostu głos mi odebrało.
– Przepraszam – powiedziałam i zaczęłam kasłać.
– Spokojnie – uśmiechnął się patrząc się na mnie – Widzę że się przy mnie stresujesz. – powiedział a ja zaraz potem na niego spojrzałam. On czyta mi w myślach czy co? – Ale tak na marginesie to powiem ci że masz naprawdę śliczny głos. – kiedy to powiedział przestałam pić wodę i spojrzałam się ponownie w jego stronę mówiąc
– Weź sobie ze mnie nie żartuj. Przecież ja śpiewać nie umiem. – on po tej wypowiedzi wzdychnął i powiedział
– No widzę że masz bardzo niską samoocenę – stwierdził.-
– Taka już jestem dobra a teraz skończmy tę rozmowę i kontynuujmy tą próbę żebyśmy to w końcu skończyli bo chcę jak najszybciej pozbyć się ciebie z tego domu. – Jak to powiedziałam to zaczął się śmiać. I po chwili ponownie zaczęliśmy śpiewać tą piosenkę.
Po jakimś czasie postanowiliśmy że zrobimy sobie przerwę. Moja ciocia przyniosła nam jakieś kanapki ciastka a kiedy wychodziła spojrzała na nas takim zadowolonym wzrokiem.Kiedy ja stałam tyłem do niego po pewnym czasie poczułam jak kładzie ręce na moich biodrach. Wystraszył mnie tym, serio nie wiedziałam że to zrobi.
-Weź mnie nie strasz. Idiota. – powiedziałam a on zaraz popatrzył na mnie z lekkim uśmieszkiem. Zrobił mały krok w moją stronę. Jedna jego ręka ponownie znalazła się na moim biodrze, a druga bardzo delikatnie została po części przyłożona do mojego policzka i lekko unosiła mój podbródek do góry.
*Federico*
Patrzyłem się na nią. Chciałem to zrobić, i to bardzo. Z każdą chwilą coraz bardziej się do niej przybliżałem.Ona odziwo się nie odsuwała, ale to tylko do pewnego momentu. Kiedy już nasze usta miały się ze soba zetknąć ona przekręciła głowę w bok. Mogłem się czegoś takiego spodziewać. Boże znowu… a tak niewiele brakowało. Po chwili zaczęła mówić
– Federico my mamy tutaj ćwiczyć a nie… się całować. Rozumiesz? – zapytała
– Tak… rozumiem ale pomyślałem że może jednak… – mówiłem zawiedziony.
– Nie… i raczje szyb koto nie nastąpi – powiedziała i usiadła na łóżku a ja zaraz potem zrobiłem to samo. Dziwne jest to że mnie nie walnęła ani nic ale dobra.
– Powiedz mi dlaczego nie chcesz tego zrobić co? Ja wiem że między nami nie jest najlepiej ale ja w głębi duszy wiem że jednak chociaż trochę ci na mnie zależy i nie twierdzisz że jestem taki zły. Ja to po prostu czuję. Więc powiedz mi…
– Federico po tym wszystkim co wydarzyło się w mojej przeszłości jest mi bardzo trudno zorbić coś takiego. Pojmij to w końcu. Ja wiem że ty nie wiesz o co mi chodzi i ja ci tego nie powiem. Ale jest też inny powód z jakiego nie chcę…- postanowiłem zapytać.
– A ten powód to…?
– No bo wiesz… to może trochę głupio zabrzmi ale ja… ja jeszcze nigdy się z nikim nie, całowałam. – powiedziała i po chwili wlepiła wzrok w podłogę.
– Aha… ale wiesz nie masz się czego wstydzić… to normalne. – patrzyłem na nią. Była wyraźnie strasznie zestresowana tą całą rozmową. Więc postanowiłem ją zakończyć, żeby zmienić temat zapytałem. – Chcesz jeszcze ćwiczyć…? – po tej wypowiedzi ona pokręciła przecząco głową i powiedziała żebym już poszedł. Na pożegnanie powiedziałem jej tylko – Widzimy się jutro i… proszę uśmiechaj się częściej, bo wtedy jesteś jeszcze piękniejsza… – wyszeptałem jej do ucha i po tym lekko pocałowałem ją w policzek. Wyszedłem.
Kiedy szedłem myślałem sobie. Muszę jej jakoś pomóc bardziej się otworzyć. Przeważnie siedzi cicho, taka samotna, robi mi się w tedy smutno. A tak na marginesie to ja tego normalnie nie łapię rozmawiałem z chłopakami i oni chcą żebym się z nią przespał… ale jak ja mam niby to zrobić skoro ona nawet nie chce mnie pocałować. Nie ogarniam ich. W końcu doszedłem do domu i od razu polożyłem się spać.
*Tori*
Przez jakiś czas rozmyślałam o tej naszej rozmowie i o tym jak pocałował mnie w policzek. Potem postanowiłam że opowiem cioci o tym że on chciał mnie pocałować.
– Ha! Wiedziałam, wiedziałam że mu się podobasz ! A ty cały czas zaprzeczałaś. I kto tu miał rację – jej głos miał wyraźną triumfalną barwę. Lekko się uśmiechnęłam i zaraz potem powiedziałam
– tak tak miałaś rację ale teraz tak na poważnie… jestem zagubiona nie wiem co robić. Wiesz pierwszy raz jaki kol wiek chłopak tak się do mnie zbliżył nie wiem jak się mam zachować pomóż mi proszę… – poczęła dawać mi jakieś rady i w ogóle. Jak zawsze to jest jej bardzo dobra cecha zawsze wie co mi powiedzieć żebym poczuła się lepiej. Po tej rozmowie wyszłyśmy na spacer.
*Poniedziałek*
To była lekcja hiszpańskiego siedziałam obok niego trochę skrępowana ale jakoś dawałam radę. Co chwilę tak samo jak on spoglądałam w jego stronę. I w pewnej chwili pomyślałam. Jak ja mogłam nie załapać tego że mu się podobam po tym wszystkim co mi robił? Nie no ze mną na serio jest coś nie tak…. W pewnej chwili pani porosiła mnie do tablicy żebym napisała jakieś zdania no więc poszłam. Kiedy tam stałam, na samym początku czułam się dobrze, wszystko było w porządku. W pewnym momencie zaczęło mi się kręcić w głowie, zrobiło mi się tak jakoś dziwnie gorąco. Oparłam przed ramie na tablicy i zaraz potem głowę. Zamknęłam oczy i próbowałam jakoś kontrolować zawrót głowy ale nie dawałam rady w tej właśnie chwili pani zapytała się
– Tori wszystko w porządku… ?- Ale tak jakby nie zbyt dobrze ją usłyszałam. W tym smym czasie wszystkie głosy w klasie się stłumiły i nawet się nie zorientowałam kiedy leżałam na podłodze….

One comment on “Un amor inesperado cz.5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>