Un amor inesperado cz.3

… Patrzyłem w jej śliczne brązowe oczy z nadzieją że mi powie ale zamiast tego powiedziała
– Federico posłuchaj ja nie znam cię i nie ufam na tyle żeby zwierzać ci się ze spraw osobistych…- Mogłem przewidzieć że coś takiego powie.  
– No ale dlaczego… ? Proszę.  
– Nie. 
I w tym właśnie momencie zaczęło padać. Wzdychnąłem i zaproponowałem jej żebyśmy poszli do mnie bo jest bliżej. Na początku nie chciała się zgodzić ale w końcu jakoś ją przekonałem. Jak już dobiegliśmy byliśmy cali mokrzy. Chociaż nie ukrywam że podobał mi się widok Tori w mokrym podkoszulku. Wyglądała naprawdę seksownie. Ale jej tego nie powiem bo jeszcze oberwę za to w twarz. Przez chwilę zapatrzyłem się na jej dekolt ale gdy tylko na mnie spojrzała od razu odwróciłem wzrok. Boże co ja w ogóle robię. Ona musi mi zaufać więc muszę przestać o niej myśleć w taki sposób bo jeszcze zrobię coś czego będę żałował. W tym momencie powiedziałem do niej  
– Chodź zaprowadzę cię do łazienki. Tam wysuszysz włosy a ja zaraz przyniosę ci jakieś swoje ciuchy to się przebierzesz ok? – zapytałem a ona zaraz potem odpowiedziała nieśmiało patrząc się na mnie.  
– Dzięki.. – pokazałem jej łazienkę i poszedłem do pokoju poszukać jakiś ubrań. Szukałem najmniejszych rozmiarów bo wiecie ona nie jest szczególnie że tak powiem… duża.Ma strasznie małe ciało, jest niska i przede wszystkim cholernie chuda. Serio to jest taka malutka kruszynka, taka delikatna, słodka… dobra koniec tego rozmyślania muszę w końcu coś znaleźć. Moje poszukiwania skończyły się na tym że wyjąłem z szafy najmniejszą koszulkę jaką miałem i dresowe rurki. Zszedłem na dół i zapukałem pytając : 
– Mogę wejść? – po chwili dźwięk suszarki znikł. Ona otworzyła drzwi. Miała zdjętą koszulkę ale za to była owinięta ręcznikiem. Uśmiechnąłem się do niej dałem ubrania i zamknąłem drzwi. Jak się potem okazało mimo że to były najmniejsze rozmiary ubrań jakie mam to i tak były na nią o wiele za duże. O boże….  
*Tori*  
Siedziałam na kanapie w salonie. Nagle poczułam się strasznie głodna. Więc postanowiłam pójść po Federico i zapytać się czy jest szansa na to żebym coś zjadła. Ale kiedy tylko weszłam do jego pokoju on stał na środku, bez koszulki. Normalnie mnie zamurowało. No wiecie ja się nim nie interesuje, mam do niego strasznie mieszane uczucia ale kiedy zobaczyłam to normalnie nie wiedziałam co ze sobą zrobić…. Przez dłuższy czas się nie odzywałam w końcu wyłapał gdzie się patrzę i wtedy się uśmiechnął i po chwili też zaśmiał.  
– Co się tak patrzysz… ? Podoba ci się ? – powiedział unosząc delikatnie prawą brew do góry i lekko przygryzając dolną wargę.  
– N- nie. – można powiedzieć że skłamałam. – Chciałam tylko zapytać czy jest taka możliwość żebyś dał mi coś do jedzenia ? – On po tych słowach ponownie się zaśmiał.  
– Tak oczywiście. Niedługo będzie kolacja. Wytrzymasz?  
– Tak… a i przy okazji to ten, bo te spodnie cały czas ze mnie spadają i to mnie wkurza można coś z tym zrobić? – i znowu to zrobił. Ten jego urokliwy uśmiech….  
– Zaraz coś na to poradzimy… – powiedział podszedł do mnie, po woli podniósł koszulkę i zaczął coś robić przy spodniach. Zaniepokoiło mnie to więc go odepchnęłam, boże moje dłonie dotknęły jego nagiej klatki piersiowej… poczułam się dziwnie ale dobra…  
-Co ty robisz ?! Zboczeniec. –  
– Chciałem tylko zawiązać sznurek. – Serio to tu jest sznurek? Nie no ja jestem jakaś ślepa. Dobra w każdym razie już nie ważne. O godzinie 19 była kolacja. Na dworze nadal padało. I raczej szybko nie przestanie. Kiedy już wszyscy byli przy stole Diego, jeden z jego kolegów zaczął nakładać jedzenie. Kiedy podał mi talerz popatrzyłam się na to i po chwili powiedziałam.  
– Oł… nie chce was denerwować ale ja tego nie zjem.  
-A dlaczego ? – zapytał Federico. – Nie lubisz kurczaka ? 
– Nie… chodzi o to że jestem wegetarianką. – widać im wszystkich bardzo zdziwiło to co powiedziałam. No ale co ja mam na to poradzić? W ogóle to dziwię się chce co kol wiek jeść bo ja to przeważnie bardzo mało jem a czasami bywa tak że przez kilka dni nic. Po chwili Diego zabrał mój talerz kucnął obok mnie i zapytał słodkim i ciepłym głosem.  
– No to powiedz mi maleńka co chciałabyś innego zjeść skoro nie jadasz mięsa? – On był naprawdę miły.  
– Nie wiem… co kol wiek ale nie za dużo dobrze? Proszę.  
– Oczywiście. – po tym słowie czule się do mnie uśmiechnął wstał i podszedł do lodówki. Po 5 minutach postawił przede mną talerz na którym były dwie kanapki z serem i ogórkiem.  
– Dziękuję… – powiedziałam i po chwili zaczęłam jeść. Wiem że te kanapki nie były duże alei tak się strasznie najadłam.  
Dopiero o godzinie 22 przestało padać. Ale co z tego przecież muszę wrócić do domu. Kiedy już złapałam za klamkę usłyszałam za sobą głos Federico  
– Gdzie ty się wybierasz co? – zapytał.  
– No co. Idę do domu. –  
– nie no ty chyba oszalałaś. Chyba nie myślisz że cię teraz puszczę. Na dworzu jest strasznie ciemno, nie nie ma takiej opcji zostajesz ze mną. – Że co proszę?  
– Chyba na głowę upadłeś. – Zaczęliśmy się tak sprzeczać w końcu się zgodziłam…. Usiadłam na kanapie totalnie załamana. Że niby ja mam zostać na noc w domu z trzema chłopakami których w ogóle nie znam i jeszcze na dodatek z nim? Co ja złego zrobiłam że cos takiego mnie spotkało? Zapytał się mnie gdzie chcę spać, czy na kanapie czy… z nim. Ja oczywiście powiedziałam że na kanapie. Rozłożył mi ją tworząc tym samym dwu osobowe łóżko. Zapytał się mnie czy będzie mógł przez jakiś czas tutaj posiedzieć bo w telewizji jest jakiś film i on chciał go obejrzeć. No, zgodziłam się ale ostrzegłam go że jeżeli mnie obudzi to nie skończy się to dla niego dobrze. Kiedy już się umyłam i przebrałam, niestety w te same jego ciuchy które mi dał wcześniej. Położyłam się spać.  
*Federico* 
Jakiś czas po filmie popatrzyłem się na nią. Wygląda tak słodko kiedy śpi… taki uroczy drobniutki aniołeczek. Uśmiechnąłem się patrząc się na nią po czym odgarnąłem kosmyk włosów opadający jej na twarz i zaraz po tym bardzo ale to bardzo delikatnie pocałowałem ją w czoło.  
*Rano* 
Jej już nie było zostawiła tylko kartkę na której było napisane „jakby co to ja już poszłam. Tori”. Odłożyłem to i wyszedłem na dwór. Mieliśmy dzisiaj na godzinę 9:45. Przyszedłem po nią, tak jak zawsze teraz. Szliśmy dość powoli ale to tylko moja wina. W pewnej chwili ona powiedziała.  
– Chodź szybciej bo się zaraz spóźnimy. – przyśpieszyłem ale to i tak nic nie dało bo kiedy już dotarliśmy to pod klasą nikogo nie było. Ona była na mnie zła, no i ma do tego prawo. Kiedy weszliśmy do sali pani od razu zapytała  
– Dlaczego się spóźniliście ? – i wtedy jeden z chłopaków z klasy powiedział  
-Pewnie się miziali gdzieś po drodze. – po tych słowach cała klasa zaczęła się śmiać.  
– Zamknij się frajerze. – Po chwili pani zwróciła mi uwagę  
On za to co powiedział dostał dodatkową pracę do domu i ja z resztą tak samo. Na przerwie kiedy tak staliśmy pod salą podszedł do Tori jeden chłopak, również był z naszej klasy. Zaczął jej coś tam mówić, dotykać ją i w ogóle. Ja mu powiedziałem żeby się odczepił ale mnie nie słuchał.  
– Weź się ode mnie odsuń idioto! – krzyknęła zdenerwowana.  
– Jak mi zrobisz loda to się odwale. – I po chwili zaczęli się śmiać. Ona widać że bardzo wkurzyła się tym co powiedział. A ja już po prostu, nie wytrzymałem. Zaczęliśmy się kłócić. W pewnej chwili naszą kłótnie przerwał dyrektor. Na szczęście nie wymierzył żadnej straszniej kary no… tylko to że oboje mamy zostać po lekcjach. Nie no ja to się zawsze w coś wpakuje.  
– Ale z ciebie debil. No i po co to robiłeś? No i po co? Teraz masz za swoje.  
– Chciałem ci tylko pomóc.  
– Nie musiałeś. Sama bym sobie jakoś poradziła.  
– No właśnie widziałem jak sobie radzisz ! Cały czas tylko pogarszałaś sprawę, tymi krzykami go do tego prowokujesz rozumiesz ?  
– Dobra wiesz co ? Ty nie jesteś moim… ojcem żeby mi mówić co mam robić jasne?  
– No nie ale tak się czuje ! – no raczej nie powinienem tego mówić. Już wcześniej zauważyłem że kiedy zaczęła mówić o tacie to jej wyraz twarzy się pogorszył i teraz jeszcze to. Ja nigdy Nie wiem kiedy odpuścić nienawidzę tego. Ona popatrzyła się na mnie i bez słowa odeszła. Super, zamiast polepszać relacje między nami to ja wszystko psuję. No chyba tylko to potrafię. Będę musiał to jakoś naprawić, ale obawiam się że tak szybko to tego nie zrobię.  
Na przerwie przed naszą ostatnia lekcją ona cały czas siedziała w toalecie. Nikt tam nie wchodził odkąd zadzwonił dzwonek więc jest tam sama. Bardzo ciekawi mnie to co ona tam robi tyle czasu…. Może i nie powinienem ale podszedłem do drzwi delikatnie je uchylając. I Wtedy usłyszałem jak płacze…

One comment on “Un amor inesperado cz.3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>