Un amor inesperado cz.1

Na tym świecie są ludzie którym życie wiedzie się jak w bajce ale są też tacy którym wszystko ale to wszystko, wali się pod nogami. Jednym z tych ludzi jestem ja, mam na imię Tori mam 17 lat. Od pięciu lat mieszkam w Buenos Aires. Moim rodzinnym krajem jest Arabia tam się urodziłam, wychowałam. Ale nie byłam wychowywana przez moich rodziców. Bo dla nich ja nie istniałam, nienawidzili mnie. Dopiero potem dowiedziałam się od mojej cioci że kiedy się urodziłam, oni mnie nie chcieli. Przez te całe 12 lat byłam przez nich wykorzystywana, bita, traktowali mnie jak swoją służącą. I pewnego dnia kiedy zostałam sama w domu z tatą on zrobił coś co pamiętam do dziś o nigdy nie zapomnę, on on mnie zgwałcił. To było coś strasznego. Od tamtej pory nie jestem już taka jak kiedyś. Teraz boję się zawierać jakie kol wiek głębsze znajomości z chłopakami. Dlatego jeszcze nigdy nie byłam w żadnym związku. Właśnie przez pięć lat mieszkam z ciocią. Kiedy się tutaj z nią przeprowadziłam on zgłosiła sprawę do sądu i odebrała moim rodzicom prawa rodzicielskie. To w sumie dobrze nie mogłabym już dłużej z nimi wytrzymać. Moją życiową pasją jest rysowanie zajmuję się tym już od 5 lat bo wcześniej nie miałam na to okazji. Jeżeli chodzi o szkołę to ja z pozoru dobrze się uczę nie jestem jakimś tam kujonem ale chodzi tu oto że nauka nie sprawia mi problemów. Zaś moje relacje z klasą nie są dobre. Nikt mnie tam nie szanuje cały czas mnie wyzywają i robią sobie ze mnie żarty. I tak się dzieje już od pierwszego dnia kiedy tu trafiłam. Nie wiem dlaczego tak się wobec mnie zachowują ale już się przyzwyczaiłam. Właśnie dlatego z nauką idzie mi dobrze, nie mam przyjaciół nigdzie nigdy nie wychodzę więc mam dużo czasu na to by się uczyć.  
Siedziałam właśnie na parapecie oparta o poduszkę, z zgiętych nogach miałam położony blok i byłam właśnie trakcie rysowania krajobrazu który mam za oknem. W końcu postanowiłam zrobić sobie krótką przerwę. W pewnym momencie ciocia zawołała mnie na kolację. Zeszłam na dół po jedzeniu usiadłam na łóżku.  
– Wszystko dobrze… ? – zapytała przejęta.  
– Tak… tylko cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego to wszystko tak się potoczyło. Dlaczego wszyscy się ode mnie odwracają czemu są przeciwko mnie? – mówiłam patrząc na nią.  
– Ja sama nie wiem ale zobaczysz ze niedługo wszystko się ułoży nie martw się. – po tych słowach uśmiechnęłam się przytuliłam do niej szepcąc do jej ucha  
– Dziękuję ciociu kocham cię.       
– ja ciebie też Tori. – O godzinie 21 poszłam spać.  
*Kilka dni później*  
Jak się okazało całkiem niedaleko nas wprowadził się jakiś chłopak z kolegami. Boże jak ja tego nienawidzę i co kolejny przyjdzie i będzie się ze mnie śmiał? Nie no super. Gdzieś tak o godzinie 13 kiedy siedziałam na górze w pokoju moja ciocia weszła.  
– Tori skarbie chodź na chwile ten nowy chłopak przyszedł się zapoznać więc dobrze by było jak byś zeszła i się przywitała.  
– Eh…. Muszę? 
– Oj no chodź – uśmiechnęła się – powoli wstałam i zeszłam razem z nią na dół. Kiedy już tam byłam zobaczyłam stojącego w progu drzwi brązowookiego wysokiego bruneta z postawionymi włosami. Był ode mnie wyższy o głowę. Na sobie miał niebieską bejsbolówkę żółte rurki i czarne trampki.  
– No hej…- powiedział oglądając mnie od góry do dołu.  
-…Hej…- odpowiedziałam bardzo cicho delikatnie unosząc rękę. Po chwili na mojej twarzy pojawiły się rumieńce, zauważył to i zaraz potem powiedział  
– No widzę że ktoś tu się mnie wstydzi…- zaśmiał się. Moja ciocia tak samo. A ja zamiast robić to co oni zmarszczyłam delikatnie brwi. Po chwili chłopak dodał :- No to ja już się powoli będę zbierał ale zanim pójdę niech mi pani przypomni jak ma pani na imię, żebym nie zapomniał –uśmiechnął się.  
– Ja mam na imię Ann – powiedziała.  
– A to tutaj śliczne dziewczę ? – Czy on do mnie powiedział „śliczne dziewczę” ? No nie bez żartów.  
– Ona ma na imię Tori  
– No to dziękuję pani bardzo takie informacje były mi potrzebne.  
– Gdyby pan czegoś potrze…. – nie dokończyła bo on jej przerwał  
– proszę nie mówić do mnie tak oficjalnie dobrze ? Już mówiłem. Mam na imię Federico niech mi pani mówi po imieniu. – jeszcze raz się uśmiechnął – Pa mała – posłał mi buziaka w powietrzu i poszedł. Potem moja ciocia zaczęła mi sugerować że ja mu się podobam no wtedy myślałam że coś jej zrobię.  
Następnego dnia o 15 on znowu przelazł. Boże czego znowu chce? Mówił mojej cioci że on nie za bardzo zna miasto i że przydał by mu się ktoś kto by go oprowadził. Zapytał się jej czy to ja mogłabym to zrobić. Ona oczywiście się zgodziła. Boże dlaczego ?! Nie miałam zamiaru być dla niego miła. Nie jestem pozytywnie nastawiona do nowych osób zawsze tak mam. Wzięłam telefon z pokoju i wyszłam zdenerwowana a on zaraz za mną. Przez jakiś czas się nie odzywałam ale zaraz potem zaczęłam mu mówić gdzie co jest w razie czego jakby chciał coś pozwiedzać czy coś, ale on zamiast mnie słuchać to przez ten cały czas bezczelnie się na mnie gapił. W końcu zwróciłam mu uwagę.  
– E może byś mnie posłucha co? Wyszłam z Toba tylko po to żeby ci coś pokazać a nie po to żebyś ty się na mnie gapił rozumiesz ?  
– Oj no nie denerwuj się tak baby… złość piękności szkodzi więc nie warto się tak wkurzać – zmrużyłam oczy i zaraz potem zaczęłam mówić.  
– Ty jesteś jakiś nienormalny? Boże po co ja się zgodziłam z tobą iśc ! Jesteś jakimś totalnym debilem. – mówiłam zirytowana jego idiotycznym zachowaniem  
– Jejku co ty taka dzisiaj jesteś co? Okres masz czy co? – po tym co powiedział zaczął się śmiać.  
Wtedy to już się naprawdę wkurzyłam. Machnęłam rękami i poszłam bez słowa a on zaraz potem do mnie dobiegł i teraz nagle zrobił się taki miły zaczął mnie przepraszać i w ogóle. W końcu ta wycieczka się zakończyła.  
Weekend minął i trzeba było iść do szkoły… no wiecie to że się dobrze uczę to nie oznacza że lubię szkołę. Kiedy byłam pod salą podszedł do mnie Jason. Taki jeden chłopak z mojej klasy on z ich wszystkich nienawidził mnie najbardziej. Niektórym dziewczyną może wydawać się że on mnie podrywa bo czasami robi tak że podchodzi do mnie i zaczyna mnie wszędzie dotykać i w ogóle ale to nie jest forma podrywu on mnie tym naprawdę denerwuje i on bardzo dobrze o tym wie. Teraz było tak samo. Od razu zaczęłam mu mówić żeby się odsunął. Po pewnym czasie pani przyszła. Dała nam klucz do Sali i powiedział żebyśmy weszli bo ona musi coś jeszcze załatwić. Podobno ma do nas dojść ktoś nowy bardzo mnie ciekawiło kto to taki. Po jakiś 10 minutach wróciła nauczycielka a tuż za nią szedł on… ten idiota. Ni mówcie mi że on będzie z nami w klasie to są jakieś żarty?! Zaczął coś tam o sobie opowiadać. Trochę słuchała trochę nie. W pewnym momencie nauczycielka powiedziała 
– No a teraz wybierz sobie jakieś miejsce gdzie chcesz siedzieć. – Splotłam dłonie i oparłam na nich głowę w duszy modląc się żeby tu nie usiadł. Ale moje modły na nic się nie zdały bo po chwili usłyszałam jego głos.  
– No hej baby. – O mój Jezu….  
– Nie nazywaj mnie tak jasne? Boże. . nie mogłeś usiąść gdzie indziej?  
– Mogłem ale pomyślałem że tutaj będzie mi najwygodniej – popatrzyłam się na niego cała w nerwach.  
-Dobra jak sobie chcesz, siedź tu ale błagam nie odzywaj się do mnie i nawet nie próbuj mi przeszkadzać. – Zrozumiał, znaczy chyba, mam nadzieję.  
Po lekcjach nie wiem czemu ale wracałam z nim. Przez jakieś 20 minut był cicho ale zaraz potem zaczął mówić.  
– Opowiedzieć ci historię o króliczku którą opowiadała mi mama jak byłem mały? – zapytał 
– Nie, Nie mam zamiaru słuchać żadnych historii.  
– No to co będziemy teraz robić ?  
– Jak to my? Ja Nie będę nic z Tobą robiła idę prosto do domu.  
-Ej no weź. Ja już nawet mam jeden pomysł.  
– Ee…jaki? – zapytałam z lekka niepewnie. I On wtedy odwrócił się bokiem tak jak ja zamknął oczy i zrobił dziubek. Teraz zrozumiałam co chcę. – Nie! Nie ma bata nie będę się z Tobą całować chyba oszalałeś. – Po tych słowach wzdychnął i powiedział 
– Może nie teraz ale zobaczysz że prędzej czy później i tak to się stanie. – Zaczyna mnie doprowadzać do szału. Warknęłam i poszłam. Jakoś tak się stało że strasznie się zamyśliłam nawet nie zauważyłam że jakiś rower jedzie prosto w moją stronę. W pewnym momencie Federico krzyknął.  
- Tori uważaj ! – i wtedy złapał mnie za biodra szybko odsuwając na bok a rozpędzony rower pojechał dalej. W pewnym momencie zorientowałam się że jego ręce z całej siły są oplecione wokół moich bioder a moje są zawieszone na jego szyi. Kiedy odniosłam głowę którą miałam schowaną w jego klatkę piersiową zauważyłam że nasze twarze dzieli tylko kilka milimetrów….

One comment on “Un amor inesperado cz.1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>