Never come back cz.1

Muzyka

Never come back cz.1

Stałem na środku pokoju, obok mnie wailzka. To jest ten dzień kiedy opuszczę to miejsce. Nigdy nie sądziłem że to się kiedykolwiek stanie, prawda jest taka że myślałem o tym dosyć częśto ale z czasem zacząłem tracić nadzieje. Pewnie zastanawiacie się o czym teraz mówię… i kim o wógle jestem. A więc, może zacznę od początku. Moje imię brzmi, Leon. Obecnie mam 16 lat, pochodzę z Buenos Aires. A… to miejsce o którym wcześniej wspominałem to, sierociniec. Mieszkałem tam trzy lata, trafiłem tam z przyczyn dosyć przykrych… mój ojciec po śmierci mojej mamy przestał nad sobą panować i zaczął się nademną znęcać. Do tego wszystkiego zaczął jeszcze pić, nigdy nie spodziewałbym się po nim czegoś takiego. W końcu to poszło tak daleko że, zaczął mnie bić nawet bez powodu. Wtedy się ocknęli, ludzie zobaczyli że coś jest nie tak, i zareagowali. Kiedy idkryli prawdę,stało się. Mięliśmy spawę w sądzie, odebrano mu prawa rodzicielskie, a że nie miałem żadnej bliższej rodziny, pozostała tylko jedna opcja, dom dziecka. Na początku się bałem ale z biegiem czasu zacząłem się przyzwyczajać, można też powiedzieć że przebywanie tam stało się dla mnie w pewnym sensie normalne. Teraz kiedy już wiem o tym że zamieszkam z nową rodziną ogarnia mnie szczęście ale także i strach. Przez mojego ojca mam taki jakby lęk przed ludźmi.Boję się że mnie nie zaakceptują nie jestem taki jak reszta nastolatków. Po tych wszystkich przejściach nie potrafię nawiązywać znajomości.Podczas pobytu tutaj zostałem zapisany do psychologa który stwierdził że jestem strasznie zamknięty w sobie a jakiś czas potem zdiagnozował u mnie ciężką depresję. Prawda jest taka że bardzo mało się odzywam, można powiedzieć że prawie wcale. Dlatego moi opiekunowie mieli mały kłopot z porozumiewaniem się ze mną. Jest jeszcze coś co chciałbym wam powiedzieć, przez ten cały poprzedni rok zmagałem się dosyć ciężkim uzależnieniem które jest bardzo powszechne u osób chorych na depresję, okaleczanie się. Teraz już tego nie robię, przynajmniej z całych sił staram się z tym walczyć. Chyba wiecie o mnie już wszystko, a jeśli o czymś zapomniałem to trudno, tyle to i tak dużo.
***
Szedłem przez korytarz, prosto do windy którą po chwili zjechałem na parter budynku. Tam przy recepcji czekała już moja dotychczasowa opiekunka i jeśli się nie mylę… moja nowa rodzina. Kiedy ich zobaczyłem mój strach się spotęgował. Byłem przerażony ale zarazem ciekawy. Przede mną stała kobieta w średnim wieku, mężczyzna na oko nie wiele od niej starszy i dziewczyna chyba w moim wieku, no może o rok młdosza. Gdy tak im się przyglądałem w pewnej chwili usłyszałem głos opiekunki.
-No, Leon. To są właśnie ci państwo o których ci opowiadałam. – Powiedziała patrzyłem na nią zastanawiając się jednocześnie nad jedną rzeczą… mianowicie chodziło o to że, dlaczego chcieli akurat mnie? Przecież tutaj jest tyle dzieci a wybrali mnie, no nie ważne. Nie chcę o tym teraz myśleć. – To jest pani Eva, to pan David a to Angelika. – mówiła wskazując po kolei dłonią każde z nich.
- Mamy nadzieję że będziesz się z nami dobrze czuł. – powiedziała kobieta która teraz ma być moją mamą, dziwnie to brzmi. Może się przyzwyczaję,kiedyś tam. Kiedy już wszystko załatwili mogliśmy jechać. Ja przez całą drogę wpatrywałem się w szybę. W pewnej chwili spostrzegłem się że ta dziewczyna, Angelika… jeśli dobrze pamiętam. Bez przerwy mi się przygląda, w końcu nie wtrzymałem i również na nią spojrzałem, po krótkiej chwili odwróciła wzrok.
Piętnaście minut później chyba byliśmy już na miejscu, bo samochód zatrzymał się na podjeździe jednego z domów. Dom był naprawdę ładny i sprawiał wrażenie naprawdę spokojnego i przyjaznego. Po jego wnętrzu też mogę to stwierdzić. Gdy tylko przekroczyliśmy pród tego mieszkania znaleźliśmy się w salonie,był cudowny. Nieopodal wejścia znajdowała się skórzana kanapa a po bokach fotele, pomiędzy nimi stała niska szklana ława. Naprzeciwko kanapy na równie niskiej białej szafce stał plazmowy telewizor. Zaraz obok były schody prowadzące na górę a obok kuchnia. Zostałem zaprowadzony na górę pod drzwi jednego z pięciu pokoi które tam były. Kiedy drzwi się otoworzyły ukazało mi się pomieszczenie które podjerzewam, od dziś będzie moim pokojem. Było bardzo przytulne, takie,dobre. Naprzeciwko drzwi stało bokiem łózko pokryte białą pościelą. W rogu pokoju tóż obok wejścia na balkon był fotel. Metr od niej znajdowało się biurko na którym leżał laptop. Przy ścianie po lewej stronie pokoju stała też duża szafa na ubrania. Całe pomieszczeni pomalowane było na zielono, podłoga została wykonana z ciemnego drewna które częśiowo przykrywał biały „włochaty” dywan.
- Witak w swoim nowym pokoju, podoba ci się? – zapytala z uśmiechem na ustach. W odpowiedzi lekko pokiwałem głową. – Pomóc ci się rozpakować? – tym razme pokręciłem przecząco głową co dało jej do zrozumienia że nie potrzebuję pomocy. Zanim wyszła stanęła jeszcze na chwilę i powiedziała. – A właśnie, to jest prezent dla ciebie. – mówiąc to wskazała dłonią na sprzęt leżący na birku.
- Dzie… Dzię-kuje. – wydukałem tak cicho że prawie niesłyszalnie. Po tym uśmiechnęła się i opuściła pokój. Prawdą jest to że czułem się z lekka niezręcznie. Ale to pewnie również kwestia przyzwyczajenia.
Jakiś czas potme gdy rozpakowywanie się miałem za sobą usiadłem na łózku z zeszytem w ręku. No tak zapomniałem wspomnieć o jednej rzeczy, mimo moich licznych problemów i negatywnego nastawienia do życia, mam taką jedną pasje. I wiem że to może zabrzeć głupio ale ja, kocham pisać wiersze. Zajmuję się tym już od czterech lat. To jest coś co kocham robić. Pisząc wiersze mogę… przelać swoje emocje na papier, to właśnie dzęki temu nie myślę tak częśto o robieniu sobie krzywdy. Podczas pisania w pewnej chwili w pokoju pojawiła się Angelika. Kiedy tylko ją zauważyłem w jednej chwili schowałem zeszyt pod poduszkę. Patrzyłem na nią jak podchodzi do łóżka a zaraz potem na nim siada. Po której chwili ciszy zabrała głos.
- Wiesz co? Jesteś naprawdę bardzo interesujący, ja zawsze chciałam mieć brata, jak myślisz damy radę się jakoś dogadać? – po tych słowach na jej twarzy zawitał uśmiech. Ja tylko pokiwałem głową po minucie zastanowienia. – Dlaczego nic nie mówisz? Coś się dzieje? -pytała a ja w dalszym ciągu milczałem. Po pięciu minutach zadała kolejne pytanie. – Boisz się…? -trafiła w sedno. Znowu wykonałem ten sam gest głową. Może wyglądało to dosyć dziwnie że ona cały czas mówi a ja nawet słowem się nie odezwałem, ale naprawdę nie dam rady. Nie mam odwagi na to by z nią porozmaiwać. Wtedy ona zauważyła siniaka przy moim prawym uchu. Wyciągnęła rękę i delikatnie dotknęła mojego ciała, od razu zabrałem tą dłoń. Nie chciałem żeby mnie dotykała, czułem wtedy ogromny niepokuj.- A… co ci się stało? – No widać że jej rodzicie zostali poinformowani o mojej sytuacji ale nic jej nie powiedzieli. Wlepiłem wzrok w łóżko. – Aha, nie chcesz mówić, rozumiem. Rodzicie kazali mi przekazać że zaraz będzie kolacja i żebyś zszedł. – po przekazaniu mi tej informacji zostawiła mnie samego. Pierwszy raz dzisiaj wyjdę z tego pokoju, nie robiłem tego bo nie wiedziałem czy,mogę. Znaczy… chodzi o to że,mimo tego że to teraz jest też takjakby mój dom to nie wiem jakie panują tutaj zasady, myślę że mnie rozumiecie. Po 10 minutach wyszedłem i po chwili stałem już w kuchni. Usiadłem przy stole, kiedy podali mi talerz na którym była dzisiejsza kolacja zacząłem ją po woli konsumować. Trwała między nami cisza, do tego momentu.
- Leon, posłuchaj.Chcielibyśmy ci coś powiedzieć. Wiemy że to może trochę za wcześnie ale razem z tatą postanowiliśmy że już w ten poniedziałem zaczniesz naukę w szkole. -kiedy to usłyszałem,sparaliżowało mnie. Samo słowo szkoła od razu budziło we mnie same negatywne emocje. Strach, niepewnośc, dzieje się tak dlatego że tak jak powiedziałem nie potrafię normalnie żyć w śród ludzi. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze nie małe problemy z nauką, Nigdy nie byłem dobry z… większości przedmiotów. Cały czas mam straszne problemy z koncentracją i pamięcią. Nie wiem jak sobie tam poradze,sama myśl o setkach uczniów na korytarzach…naprawdę się boje.
Wieczorem szykowałem się do spania. Po odbyciu wieczornej tolatey udałem się do pokoju by zaraz potem położyć się do łóżka. Zanim zasnąłem długo myślałem o tym że już jutro bedę musiał tam iśc. Co się wydarzy? Tego nie wiem.czas pokaże.

 

Mam nadzieję że pierwsza część się podoba :) Nie wiem kiedy będzie kolejna, zależy od czasu :) Niedługo też pojawi się Mundo Misterioso :) 

One comment on “Never come back cz.1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>