Mundo Misterioso cz.13

Kiedy się odsunął, spojrzałam w te jego śliczne brązowe oczy. Mogłabym się w nie patrzeć godzinami. Po chwili jednak się otrząsnęłam i wyrwałam z jego objęć.

- Nie Diego. Tak nie może być, ty masz 24 lata a ja 17 znajdź sobie kogoś w swoim wieku. – powiedziałam stanowczo wiem że tymi słowami go ranię, ale nie mam innej opcji. Choć sama bardzo chciałabym z nim być żebym mogła codziennie z nim przebywać, ale nie. To nie jest normalne, nie mogę się na to zgodzić.

- Ale ja nie chcę nikogo innego ja chcę ciebie… – powiedział i chciał złapać mnie za rękę ale się odsunęłam.

- Ja wiem, że… ciebie to rani ale ja tak nie mogę przepraszam. Może i faktycznie coś do ciebie czuję ale nie dam rady. Najlepiej będzie jak oboje o sobie zapomnimy. – Jego mina była bardzo nie wyraźna.

- Ale Diana… ja nie chcę o tobie zapominać, nie uda mi się to. Ja w każdej minucie dnia o tobie myślę, czy ty nie możesz zrozumieć tego że ja cię kocham? – powiedział patrząc na mnie.

- Wybacz mi. – powiedziałam i odeszłam.

*Diego*

Byłem smutny, ale też zły. Miałem ochotę w coś przyjebać albo zrobić cokolwiek innego żeby pozbyć się tych negatywnych emocji. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, jak mam o niej zapomnieć. Przecież dla mnie to jest nie wykonalne! Poszedłem do Ruggero, może on mi coś doradzi. Zapukałem cały w nerwach, no i znowu nie wybrałem dobrego momentu, on stał przede mną w rozpiętych rurkach. Chyba tak się zestresował że zapomniał ich zapiąć.

- O, Diego… a co ty tu robisz? – zapytał lekko zestresowany.

- Mam problem, możemy pogadać? – zgodził się, powiedział Alex żeby poszła na górę a potem usiedliśmy na kanapie. Opowiedziałem mu całą tę historię, ja naprawdę mam poważny problem ale on znowu zaczął mówić że to nic wielkiego i że nie powinienem się tym przejmować. – No chyba raczej mam się czym przejmować, ja nie chcę jej stracić, zrozum ja ją kocham…

- Wiesz co? Nie chce ci robić na złość ale mnie nadal strasznie dziwi to że ty naprawdę się zakochałeś… nigdy nie sądziłem że jesteś zdolny do miłości a tu proszę jaka niespodzianka. – powiedział i się zaśmiał.

- Dobra dobra już się ubawiłeś? To teraz mi pomóż, co ja mam z tym zrobić…

- Ja nie wiem. Porozmawiaj z nią, może powiedz że odpuścisz na jakiś czas, żeby nie czuła się osaczona, daj jej trochę przestrzeni. Może niedługo sama zdecyduje że tego chcę. – powiedział. I choć trudno mi w to uwierzyć to… te słowa mogą mieć jakiś sens. Powiedziałem mu że to przemyślę i opuściłem jego mieszkanie. Przez te całe nerwy zrobiłem się cholernie głodny ale nie wiedziałem co zrobić… nie chcę znowu nikogo zabijać bo to jeszcze bardziej oddali mnie od Diany. W końcu moim celem został szczur którego wypatrzyłem idąc ulicą. Myślicie że to ohydne? Tak też tak sądzę ale nie mam wyjścia. Kiedy już udało mi się go dorwać od razu zatopiłem kły w jego małym ciele.

*Diana*

Minęły już trzy tygodnie. Nie mieszkam już u Diego od dwóch tygodni jestem u siebie. I tak jak postanowiłam staram się nie utrzymywać z nim kontaktu choć przyznam że to staje się coraz trudniejsze. Już od jakiegoś tygodnia co noc mi się śni, chyba zaczynam za nim tęsknić .Ale on pewnie już zapomniał, jednak pogodził się z moją decyzją i zapomniał.  Tak na pewno tak jest bo dlaczego niby miałby o mnie myśleć tyle czasu. W pewnej chwili usłyszałam głos Alex.

- Ej, Diana słuchasz mnie? – mówiła a ja potrząsnęłam głową i zaraz potem odpowiedziałam zmieszana.

- Aaa… co ? Mówiłaś coś do mnie?

-Niech no zgadnę, znowu myślałaś o Diego tak?

- Nieee…. Co ty oszalałaś? Przecież powiedziałam że chcę o nim zapomnieć. – mówiłam patrząc na nią a zaraz potem na książkę od fizyki którą miałam w rękach. Ona patrzyła się na mnie.

- Co coś nie idzie ci najlepiej. – powiedziała i zaraz potem się zaśmiała. – Przecież widzę że ty nie dajesz rady normalnie funkcjonować jak nie ma go przy tobie. Idź się z nim dzisiaj spotkaj bo jak tego nie zrobisz to ty umrzesz z tęsknoty za nim. – powiedziała stanowczo. Ona ma rację, stuprocentową rację, ale ja i tak cały czas starałam się wbić sobie do głowy to że to nie prawda i że wcale za nim nie tęsknię. Ta lekcja dłużyła się w nieskończoność, miałam już serdecznie dosyć. Kiedy w pewnej chwili zadzwonił upragniony dzwonek na lekcje wszyscy opuścili klasę. Teraz była przerwa obiadowa, razem z Alex udałyśmy się tam. Ona powiedziała mi że Ruggero ma przyjść na następnej przerwie żeby dostarczyć jej osocze, skąd oni to biorą to ja nie wiem ale mam dziwne podejrzenia. Kiedy już miałam na talerzy to co chciałam zjeść poszłyśmy w stronę stolika. W pewnej chwili dosiadł się do nas David, taki jednej chłopak z naszej klasy. Już od jakiś dwóch lat zarywa do Alex mimo to że wie że ona ma chłopaka.

- Hej maleńka. – powiedział do niej. Ona nawet nie niego nie spojrzała tylko cały czas patrzyła w telefon. Wyglądało to dosyć zabawnie, on cały czas coś mówił a ona nawet słowem się nie odezwała. – Pomyślałem że może moglibyśmy gdzieś razem wyskoczyć co ty na to? Milczenie uznam za tak więc… – no i teraz się odezwała.

- Tak? W takim razie coś ci powiem. Jeśli się zaraz ode mnie nie odpierdolisz to tak ci obiję tą twoją buźkę że sam siebie nie rozpoznasz. Nie żartuję. – powiedziała. – Liczę do trzech… – chłopak patrzył na nią, wyraźnie było widać że się przestraszył. Zanim Alex doliczyła do trzech jego już nie było. A ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Alex ma bardzo mocny charakter, nie jest taka jak inne dziewczyny. Jest twarda, silna, i zawsze stawia na swoim. A pomyśleć że  jako pięciolatka ubierała się na różowo i oglądała bajki o kucykach. Sporo się zmieniło. Na następnej przerwie tak jak mi powiedziała miał przyjść Ruggero. Razem z nią czekałam przed szkołą, w końcu się pojawił. Ona wstała z betonowego schodka na którym siedziałyśmy i podeszła do niego. Od razu zawiesiła mu ręce na szyi i połączyła ich usta w namiętnym pocałunku. Tak jak już mówiłam, zawsze to robią jak się witają.

- Stęskniłem się za tobą kochanie… – powiedział i cmoknął ją w usta. – Proszę bardzo, tak jak ci obiecałem. – po tych słowach podał jej butelkę wypełnioną, bordową krwią. Kiedy sobie pomyślałam że ona to wypije, chciało mi się wymiotować. Gdy zadzwonił dzwonek pożegnała się z nim i wróciłyśmy do szkoły.

***

Po zakończeniu lekcji wróciłam do domu, byłam naprawdę zmęczona. Postanowiłam wybrać się na spacer żeby się trochę odprężyć.

Poszłam nad jezioro, usiadałam na trawie i wzięłam głęboki oddech zaciągając się świeżym powietrzem. Patrzyłam się na zachodzące słońce które wyglądało przepięknie… naprawdę, piękniejszego widoku nie miałam przed oczami. W pewnej chwili usłyszałam bardzo znajomy mi głos.

- Tak myślałam że cię tu znajdę… – odwróciłam się i zobaczyłam za sobą Diego.

- Szukałaś mnie? Po co? – zapytałam od razu.

- Chciałem porozmawiać… – powiedział i usiadł obok mnie. Jeśli chcę porozmawiać to widać że chyba nie zapomniał, z jednej strony poczułam ulgę a z drugiej… sama nie wiem, strach, niepewność? Nie wiem jak to opisać. – Posłuchaj, dużo nad tym wszystkim myślałem i wiem że dla ciebie to nie jest dobre. Ale przecież nikt nie wybiera tego w kim się zakochuje, jeśli to do ciebie czuję jest dla ciebie złe i sądzisz że tak nie powinni być to przepraszam ale ja nie potrafię o tobie zapomnieć, za bardzo mi zależy. Postaram się odpuścić na jakiś czas, żebyś sobie to wszystko jakoś ułożyła ale chcę abyś wiedziała że zawsze będę na ciebie czekał. – powiedział. Zaraz potem lekko się przybliżył i pocałował mnie w policzek, nie wiedziałam jak mam na to reagować. Patrzyłam się cały czas w to miejsce gdzie on był i nawet nie zorientowałam się że poszedł. Co ja mam zrobić… czuję się z tym wszystkim naprawdę źle. Jedna część mnie stanowczo mówi nie a druga tego pragnie. Co mam o tym myśleć? W końcu przestałam się nad tym zastanawiać i wróciłam do domu. Wzięłam się za odrabianie lekcji, w pewnej chwili do pokoju weszła mama.

- Hej Diana, jak się czujesz? – zapytała siadając na łóżku. Diego wszystko im opowiedział o tym co się stało dlatego teraz dbają o mnie jeszcze bardziej niż wcześniej.

- Jest dobrze, naprawdę. – powiedziałam patrząc na nią.

- Ale widzę że jesteś jakaś taka smutna coś się stało? – pytała ale ja nie odpowiadałam. – Myślisz o rodzicach? – pokiwałam lekko głową, nie kłamałam. Ostatnio co raz częściej o nich myślę.

- Czy ja kiedykolwiek ich zobaczę? – pytałam przygnębiona tymi myślami. Mama patrzyła się na mnie ze smutkiem wymalowanym na twarzy. W jednej chwili poczułam jak łzy napływają mi do oczu.

- Diana… skarbie… na pewno kiedyś ich spotkasz. Zobaczysz. Wiem że jest ci z tym ciężko ale musisz być silna, dasz sobie radę ja razem z tatą wierzymy w ciebie. – powiedziała i pogłaskała mnie po ramieniu.

- Dziękuje… – powiedziałam i zaraz potem delikatnie otarłam oczy. Zawsze kiedy o nich myślę to się rozklejam, chciałabym się z nimi zobaczyć, poznać ich.  Chciałabym dowiedzieć się jacy są. Kiedy mama wyszła ja jeszcze przez dłuższy czas zastanawiałam się nad tym wszystkim. Potem postanowiłam poćwiczyć układ na zajęcia. Włączyłam piosenkę którą sobie wybrałam i zaczęłam tańczyć. Potem kiedy zrobiło się już dosyć późno poszłam spać.

***

Rano obudziłam się o godzinie 10, jest sobota więc mogę spokojnie dłużej pospać. Zeszłam  do kuchni na śniadanie. Wyjęłam płatki z szafki i mleko z lodówki. Po zjedzeniu poszłam z powrotem do pokoju żeby się ubrać. Umówiłam się z Alex że dzisiaj pójdziemy na miasto. Kiedy przyszła do mnie około godziny 12 wyszłyśmy.

- A właśnie podobno jest dziś jakaś impreza na plaży i ja idę razem z chłopakami może też chcesz się wybrać? – zapytała.

- No nie wiem…

- No dawaj! Na pewno nic złego się nie stanie, Diego też będzie więc nie musisz się bać o to że jakiś koleś będzie się do ciebie przystawiał. – powiedziała i zaraz potem się zaśmiała. W końcu jakoś udało jej się mnie przekonać. Impreza była na godzinę 20, ten czas zleciał bardzo szybko. Zaczęłam się szykować, z racji że szliśmy na plaże założyłam krótkie dżinsowe szorty i luźną koszulkę dosięgającą mi do połowy brzucha. Kiedy byłam już akurat wtedy przyszła po mnie Alex. Ona zaś ubrała się bardzo wyzywająco, zrobiła to pewnie dla Ruggero. Gdy już dotarłyśmy na plaże moim oczom ukazała się bardzo duża ilość ludzi. Chłopaki przywitali się z nami, na początku było trochę drętwo ale potem impreza się rozkręciła. Większość była już lekko wstawiona dlatego robili różne głupie rzeczy, jedną z nich było pływanie w ubraniach.

- Ślicznie wyglądasz. – powiedział Diego który właśnie do mnie podszedł. -  Zatańczymy? – W sumie to mi nie zaszkodzi. Zgodziłam się ale wtedy jak na złość puścili wolny kawałek. Ona popatrzył się na mnie. – I tak już się zgodziłaś… raczej nie wypada odmówić. – powiedział i zaraz potem tak słodko się do mnie uśmiechnął. Zaśmiałam się i podeszłam bliżej niego. Bardzo delikatnie położyłam ręce na jego klatce piersiowej a on objął mnie dłońmi w pasie. Bujaliśmy się bardzo lekko na boki, po jakimś czasie bardziej się w niego wtuliłam. To zostało zauważone przez Alex i chłopaków, patrzyli na nas a kiedy tylko spojrzałam w tamtą stronę usłyszałam głośne „Uuuuu”, zmarszczyłam lekko brwi i uśmiechnęłam się. Potrząsnęłam lekko głową i z powrotem oparłam ją o tors Diega. Po chwili poczułam że jego ręce zjechały stanowczo za nisko.

- Ej ej ej… trzymaj ręce przy sobie. – powiedziałam patrząc na niego zaśmiał się i zaraz powiedział.

- Przepraszam, ale jakoś nie mogłem się powstrzymać. – po tych słowach jeszcze raz się do mnie uśmiechnął, to wyglądało tak seksownie że po prostu nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu. – Tak na ciebie działa mój uśmiech? – powiedział.

- Niestety, ale chyba tak… – powiedziałam i zaraz potem boje się zaśmialiśmy.

*2 godziny później*

Wszystko  szło dobrze, nikt się nie kłócił. No do tej chwili. Stałam na molo patrząc na księżyc górujący na niebie. W tym momencie podbiegła do mnie przerażona Alex.

- Diana szybko chodź ze mną! – krzyczała a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.

- Ale co się stało?

- Xabi i Ruggero się biją! – zaskoczyła mnie tą informacją.

- Ale jak to się biją dlaczego?! – krzyczałam zdenerwowana.

- Nie wiem ale chodź! – po tym poszłam z nią i faktycznie, szarpali się. Tam gdzie to się działo na całe szczęście nie było ludzi, kilka było ale nie wiele. Wiecie dlaczego tak się tym przejmuję? Bo od razu  dostrzegłam że Xabiani już wychodzi z siebie i że niedługo wyjdzie z niego wilkołak z Ruggero nie  było lepiej. Jego oczy przybrały żółtego koloru a kły były już na wierzchu.

- Chłopaki opanujcie się! – krzyczałam. Ale to nie pomagało w pewnej chwili Xabi odsunął się od Ruggero. Zacisnął pięści… wiedziałam że już nie ma ratunku. Nie minęła chwila a przed naszymi oczami ukazał się ogromny biały wilk. Patrzył się na niego ze złością i warczał

 
http://31.media.tumblr.com/88b836e1d1ae67ca7d558bcae07c988b/tumblr_mx1sdnWcyv1qlmppmo2_250.gif

- Boże święty… – powiedziała Alex. Ludzie którzy się na to patrzyli byli w ogromnym szoku. Ruggero już nie wiedział co ma robić, choć jako wampir jest bardzo silny to nie wygra z wilkołakiem. W pewnej chwili stało się to czego nikt się nie spodziewał. On nie czekał już ani chwili dłużej i rzucił się na niego…   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

One comment on “Mundo Misterioso cz.13

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>