Mundo Misterioso cz.5

Kiedy już miał mnie pocałować odsunęłam się.

- Die-Diego co ty robisz? Oszalałeś? – mówiłam zdenerwowana. Nie chciałam tego, byłam zła. Co on sobie myślał? Że przyjdę tutaj i tak po prostu dam mu się pocałować? O nie, przepraszam ale ja taka łatwa nie jestem.

- Diana ja… przepraszam ale naprawdę, myślałem że dzięki temu mi jakoś wybaczysz. To wszystko co widziałaś, przepraszam cię naprawdę. Ale to było silniejsze ode mnie Żądza krwi jest czymś z czym nie da się, z czym nie wolno walczyć rozumiesz? Taka jest nasza natura. Zrozumiałabyś gdybyś była jedną z nas. -mówił.

- Ale nie jestem, i nie mam zamiaru. Po prostu to co robisz mnie przeraża. Nie umiem inaczej na to reagować. Wybacz. Ja cię rozumiem, w pewnym stopniu ale, to nigdy nie przestanie budzić we mnie strachu. – tłumaczyłam.Patrzył na mnie, wiem ze bardzo chce aby było inaczej żebym w końcu go zrozumiała,i innych też ale nie umiem. Tak to prawda, znam się z nimi już dość długo, powinnam się przyzwyczaić do tego, że… piją krew, jedzą surowe mięso, i że o północy przemieniają się w ogromne wilki – maszyny do zabijania. Ale to jest takie trudne. – Przepraszam. – mówiłam. Wiecie co jest dziwne? Przed chwilą byłam na niego zła a teraz to ja go przepraszam a nie on mnie. Nie będę z tego robić afery bo po tym wszystkim stwierdzam że ma rację. Nasza rozmowa trwała jeszcze przez jakiś czas w końcu się rozeszliśmy, to dobrze? Nie wiem może, bo kiedy odeszłam czułam ulgę że nie muszę już patrzeć na jego przepełnione smutkiem oczy, pełne niezrozumienia z mojej strony. Jego to boli, ja wiem. Z czasem może będzie lepiej, może. 

***

Poszłam do Alex bo po tym wszystkim chciałam z nią porozmawiać. Ale kiedy weszłam wiedziałam że wybrałam bardzo zły moment na rozmowę. Oni właśnie… uprawiali seks w salonie. Od razu zareagowali a ja szybko zamknęłam drzwi. Powinnam ich za to obwiniać że tak się stało? Nie, bo moją do tego prawo. A ja mogłam zapukać… no ale czasu nie cofnę. Próbowałam pozbyć się tego obrazu z głowy ale nie było łatwo. W pewnej chwili drzwi się otworzyły, przede mną stała Alex z powrotem w ubraniach. 

- Bardzo was za to przepraszam ja naprawdę nie wiedziałam wybaczcie nie chciałam. – Mówiłam, Alex była dla mnie trochę bardziej wyrozumiała, ale Ruggero ani trochę. Podszedł do mnie wściekły, cofnęłam się trochę bliżej ściany. 

- Nie nauczyli cię kurwa pukać? Jeszcze raz taki numer a będzie po tobie, jasne? – mówił z kłami na wierzchu. Wiecie, Ruggero jest dla mnie wyrozumiały, często taki przyjazny, miły ale kiedy przychodzi co do czego, jak go chodź trochę zdenerwuję, ma ochotę mnie zabić. W takich momentach bardzo się go boję. 

- Em… no to może ja przyjdę później. Przepraszam jeszcze raz. – powiedziałam i szybko wyszłam. 

*Ruggero*

Co za suka, no teraz to mnie mocno wkurwiła. Nie chcę na nią krzyczeć, bo wiem że to tylko pogorszy nasze relację a tak jak chłopaki chcę żeby w końcu przestała się bać no ale błagam, to była przesada,wejść komuś do domu, w trakcie uprawiania seksu? Eh… no ale stało się. 

- Kochanie… myślę że powinieneś być dla niej trochę bardziej wyrozumiały, ona naprawdę nie chciała. 

- Ty to już się lepiej nie odzywaj i przynieś mi piwo. – powiedziałem. 

- Nie jestem żadną twoją służącą sam możesz to zrobić. – mówiła oburzona. 

- No dobrze przepraszam kotek, nie gniewaj się mówię tak bo jestem zdenerwowany i tyle przepraszam. – powiedziałem i zaraz potem położyłem jej dłoń na udzie i delikatnie pogłaskałem.Po chwili też połączyłem nasze usta w pocałunku.Kiedy się odsunąłem ona się uśmiechała, myślałem że zaraz powie „Kocham cię” ale zamiast tego usłyszałem. 

- Miałeś się ogolić. – powiedziała i zaczęła się śmiać tak samo jak ja. 

*Diego* 

Po tej całej rozmowie z Dianą miałem ochotę z kimś o tym porozmawiać. Postanowiłem że pójdę do Jorge. Wszedłem do jego domu, tak samo jak zwykle. Wszystko wszędzie porozrzucane, kanapa podrapana, bardzo, podrapana. Stół prawie doszczętnie zniszczony. Wiecie czemu? Jorge ma bardzo trudną sytuację. Wszyscy którzy kiedyś stanowili dla mnie wsparcie nie żyją. Brat popełnił samobójstwo, ojciec miał wypadek a matka chorowała na raka ale po mimo leczenia, zmarła. Został sam. OD tamtej pory sobie nie radzi, nie idzie mu dobrze w znalezieniu pracy. Jego dom wygląda jak po wojnie a on sam? Zaraz się dowiecie. Poszedłem na górę, tam też wszystko było nie tak jak trzeba. Leżał  na łóżku, znowu płakał. Dziwicie się? Ja nie. Spojrzał na mnie, powiedziałem żeby wstał i poszedł ze mną. Wyszliśmy na taras, dałem mu papierosa,dla siebie też wziąłem. Staliśmy tak patrząc przed siebie i co chwilę zaciągając się dymem. 

- Jak się trzymasz? – zapytałem. 

- Chcesz usłyszeć prawdę? – zapytał powiedziałem że tak. – Wszystko się wali. Nie dość że od dwóch dni nie mogę polować, bo w lesie jest pełno ludzi to… jestem na skraju załamania. Sam wiesz jak jest, nie mam kasy na opłacenie rachunków, mam pełno długów, ten dom wygląda jak ostatni burdel.A ze mną jest co raz gorzej, cały czas sięgam po narkotyki i inne cholerstwa. Tnę się od czasu kiedy mój ojciec zginął w wypadku czyli od 16 roku życia. Wiem że to jest najbardziej debilna rzecz jaką mogę robić ale ja już nie umiem inaczej. Wiem że to żałosne że dorosły facet robi takie rzeczy, ja nie chcę tak żyć, chcę się od tego uwolnić, znaleźć pracę, dziewczynę, mieć normalne życie ale to są chyba tylko marzenia.Od 3 lat choruje na depresję, co ja mogę zrobić,nic. Najlepiej jakby mnie tutaj w ogóle nie było.  

- Nie mówi tak. Wiesz że wszyscy staramy się ci pomóc. Nie załamuj się. – poklepałem go po ramieniu. A ja głupi chciałem go zasypywać swoimi problemami i szukać u niego pomocy skoro to on jej potrzebuje. Cały czas mu obiecuję że mu pomogę, ale nie jest łatwo. Już kilka raz chciał popełnić samobójstwo, nie chcę żeby tak było. On jest moim najlepszym przyjacielem. Pomogę mu za wszelką cenę. 

*Kilka godzin później*

*Diana* 

Siedziałam w domu, Diego dzwonił kilka raz, tylko raz odebrałam. Chociaż już się pogodziliśmy cały czas czuję tą barierę między nami, cały czas czuję że nie powinnam się do niego zbliżać. A może jest na odwrót? Nie wiem… to wszystko strasznie mi się miesza. Poczekam jeszcze jakiś czas, zobaczę jak to się ułoży. Jakiś czas potem poszłam spać. 

***

Trzymał mnie w ramionach, nie wiedziałam co ma zrobić. Krople deszczu spływały po naszych ciałach. Zbliżył się do mnie… wtedy zaczęłam myśleć, czy ja tego chcę? Czy mogę to zrobić? Nie minęła chwila, było już za późno. Nasze usta połączyły się w bardzo czułym i namiętnym pocałunku… 

***

Bardzo szybko zerwałam się do pozycji siedzącej. Serce waliło mi tak mocno że myślałam że zaraz wyskoczy. Bałam się tego, dlaczego, jak? Czy to coś oznacza? Upadłam z powrotem na łóżko pozostając w stanie zamyślenia i jednocześnie strachu. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>