Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz. 21

…L:TY CO? Vanessa powiedz mi że sie przesłyszałem.Czy ty przed chwilą powiedziałaś że się w nim zakochałaś?!

Ja nie wiedziałam co mam powiedzieć byłam wystraszona i to nawet bardzo…

Ja: Kotku ja…no tak ale to…

Diego chciał się wtrącić ale  Leon żeby z tond spie*dalał i zostałam sama z nim cały czas na mnie wrzeszczał

L:Wracamy do domu ! JUŻ! – szarpnął mnie agresywnie za ręke.

Kiedy już byliśmy w domu popchnął mnie w kierunku drzwi. Usiadłam skulona na kanapie  i nie mogłam powstrzymać płaczu.

L: Ku*wa ja już na prawdę nie mam do ciebie sił ! Nie wiem dlaczego wcześniej ci to wybaczałem przecież mogłem się domyślić że tego typu akcje będą się powtarzać cały czas ! Jutro składam pozew o rozwód i się skończy !! – Nie mogłam normalnie uwierzyć w to co on mówi !

Wstałam i przez łzy zaczęłam krzyczeć.

Ja: Ty wcale nie jesteś lepszy ! Już nie pamiętasz jak mnie zdradzałeś co?! Nie pamiętasz?!

L:ZAMKNIJ SIE! – i wtedy wlanął mnie z całej siły w twarz.. nigdy nie widziałam u niego takie agresji… chyba naprawdę mocno się na mnie zdenerwował. Ja cała we łzach pobiegłam na górę usiadłam na łóżku i płakałam wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Ruggero.

*perspektywa Ruggero*

**rozmowa**

R:hej co tam u ciebie mała?

Ja: przyjedź do nas jak najszybciej błagam…- w jej głosie wyczułem przerażenie i słyszałem jakby płakała ,zaniepokoiło mnie to

R:Ej dlaczego ty płaczesz co się stało o co chodzi??!

Ja: Leon..mocno się na mnie wkurzył już ci nie bede wyjaśniać dlaczego…

R:zrobił ci coś?! Tylko mi nie mów że cię uderzył !

Zapadła cisza przez to miałem zrozumieć że tak… nie mogłem w to uwierzyć od razu się rozłączyłem wsiadłem do samochodu i pojechałem. Kiedy już dotarłem podbiegłem do drzwi i z całej  nie walić po krótkiej chwili Leon otworzył w jego oczach widziałem wyraźną wściekłość.

L:Czego chcesz

R:Vanessa do mnie zadzwoniła i…podobno ją uderzyłeś czy to prawda ?!

L: Może i tak a może i nie a co cie to w ogóle obchodzi co?

R: Leon to jest twoja żona do cholery !

L:Właśnie to jest moja żona więc mogę z nią robić co chce !

R:Czy ty siebie w ogóle słyszysz ?! Eh,,, – wzdychnął zdenerwowany i pobiegłem na górę. Kiedy weszłem do pokoju zobaczyłem że siedzi na podłodze  skulona i cicho płacze ,podeszłam do niej upadłem na kolana i z całej siły przytuliłem ją do siebie. Uniosłem delikatnie jej twarz  zauważyłem że na policzku ma dość dużego siniaka a z jej wargi leci krew… kiedy tak na nią patrzyłem serce pękało mi na maleńkie kawałeczki… nie mogłem uwierzyć że LEON, chłopak który zawsze był taki spokojny czuły i przeważnie szanował dziewczyny, zrobił coś takiego ! Łzy zaczeły mi napływać do oczu,w tym momencie wszedł Leon…

*perspektywa Leona* 

Stałem w drzwiach i patrzyłem się jak on ją przytula kiedy zobaczyłem jej twarz… tą krew to ,to ja po prostu sam nie mogłem powstrzymać się od płaczu dopier teraz do mnie dotarło co narobiłem… jestem idiota skończonym idiotą !! Zrobiłem mały krok w ich stronę ona spojrzała na mnie zapłakanymi oczami. 

L:o boże… kotku… przepraszam…- pomogłem jej wstać i szybko ją przytuliłem zacząłem płakać… 

*perspektywa Vanessy* 

Trochę to było dziwne że tak szybo się opanował ale dobra… popatrzyłam na niego a on zaraz potem mnie pocałował. Zauważyłam na jego ustach moją krew zaśmiałam się i starłam ją.Posiedzieliśmy jeszcze chwilę. Kiedy było już po 22 położyłam się spać,tak samo jak Leon. 

W pewnym momencie usłyszałam kapanie wody z kranu w łazience… poszłam go „dokręcić” . Ale nawet kiedy to zrobiłam dalej kapało… nie wiedziałam o co chodzi poszłam do pokoju powiedzieć o tym Leonowi żeby coś z tym zrobił ale jego nie było,łóżko było puste. Zastanawiałam się gdzie poszedł zeszłam na dół. 

Ja: Leon kochanie gdzie ty…- i w tym samym momencie poczułam ze ktoś kładzie mi rękę na ramieniu ale to na pewno nie był Leon ta ręka była zimnai jakaś taka mokra..bałam się odwrócić ale w końcu to zrobilam gdy się odwróciłam nikgo za mną nie było przełknęłam gośno ślinęi oddychałam głęboko postanowaiłam jeszcze raz zawołać

Ja:Leon ! Gdzie jesteś ? – I w tedy odwróciłam się a jakieś kilka metrów przede mną stała jakaś dziwna postać ubrana w białą poplamioną krwią koszulę nocną miała czarne włosy opadające na jej kościstą i pociętą twarz patrzyła się na mnie tymi wyblakłymi oczami po chwili powiedziała chrypliwym głosem… 

- ON JUŻ NIE ŻYJE…TY BĘDZIESZ NASTĘPNA….

 

 

 

 

Podobało się??? nastepne bd chyba w środę bo jutro jade do babci i nie bd miała jak napisać :D paaa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>