Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 20

…wszędzie  były porozwalane różne opakowania o jedzeniu,butelki po picu gdzie tylko nie spojrze to porozlewane, myślałam że mnie szlak trafi !!

Ja: CHŁOPAKI!!!

Kiedy się tak wydarłam   od razu pojawili się na schodach i to na dodatek wszyscy bez koszulek..no zajebiście.Wiecie jak to jest być jedyną dziewczyną w domu z czwórką pół nagich chłopakaków ? Właśnie…

L: O hej kotku juz wróciłaś…

Ja: Co to do cholery jasnej ma być !

Leon rozejrzał sie  po salonie

L:no..wcześniej to nie wyglądało tak strasznie…- spojrzał na chłopaków z tyłu.

Zeszli ze schodów a ja od razu pociągnęłam Leona z całej siły za rękę

Ja: to że sobie zapraszasz kolegów do domu to nie oznacza że musicie robić taki bałagan !

L: no wiem wiem przepraszam

Powiedziałam im by to posprzątali i tak zrobili kazałam im też założyć te koszulki bo widok czterech facetów bez koszulek mnie po prostu powalał…a zwłaszcza Leona :D . Była godzina 19 ,oglądaliśmy film ja leżałam skulona u Leona na kolanach. Kiedy film się skończył była 22. Strasznie długi był… poszłam na chwilę do kuchni miałam zamiar iść zaraz spać ale oni chyba nie.

Ja:chłopaki ja zaraz idę spać proszę was nie hałasujcie za bardzo ok?

Wszyscy razem odpowiedzieli tak po czym Leon podszedł do mnie pocałował mnie w policzek i powiedział „dobranoc” .Poszłam na górę zapaliłam sobie lampkę zdjęłam książkę z półki usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać. W pewnym momencie rozległo się ciche pukanie do drzwi, to był Diego. Przyszedł, porozmawiał ze mną i też życzył mi miłych snów ;3 Kiedy już zasnęłam wyszedł.

***

Rano wstałam a oni jeszcze spali ale po chwili sie pobudzili. Chłopaki pozbierali swoje rzeczy zaraz mieli wychodzić ale najpierw kazałam im coś zjeść no bo chyba nie puszczę ich głodnych tak? Siedzieli przy stole a ja patrzyłam się na nich nie miałam zamiaru nic jeść wiecie dieta… W tej chwili Leon odwrócił się do mnie.

L: hej kotek a ty co? nic nie jesz?

Ja: nie nie chce…

Widziałam po jego minie że się trochę niepokoi. Podszedł do mnie kładąc mi ręce na biodrach.

L:kochanie ty już chyba od dwóch dni nic nie jesz o co chodzi??

Ja: mówiłam ci że jestem na diecie i tyle…

L: ale to nie znaczy że nie możesz nic jeść a z resztą i tak jesteś szczupła ja nie rozumiem…

Ja:Leon nie zmusisz mnie do tego i koniec.

Odeszłam od niego wiem że się o mnie martwi ale ja nie wiem czy jest czym się martwić. Kiedy już zjedli SAMI pozmywali a co jest dziwne? Zrobili to z własnej woli,ciekawe.Poszli zanieść te rzeczy do domu. I zaraz wrócili bo mieliśmy razem iść na plan. A ja byłam bardzo szczęśliwa bo dziś są moje urodziny ciekawa jestem czy ktoś w ogóle pamięta… no nie wiem. Kiedy tam doszliśmy jak się okazało jednak ktoś pamiętał dziewczyny kiedy tylko mnie zobaczyły podbiegły do mnie i zaczeły mi składać życzenia to była taki miłe. A chłopaki? Nic żadne na to nie reagował najbardziej zadziwił mnie Leon zapomniał…? Trochę smutne ale już się przyzwyczaiłam to nie jest pierwszy chłopak który o tym zapomniał zdarzało się to juz wiele razy z innymi… Poszłam się chwilę przejść i zaraz potem przyszedł Ruggero. 

R:A wiedziałem że cię w końcu znajdę – zaśmiał się ukazując piękne białe zęby.

Uśmiechnęłam się do niego. 

R:A co to ja…a no tak wszystkiego najlepszego ! – wykrzyknął to po czym podarował mi słodkiego miśka z przyczepioną do niego czerwoną różą.

Ja: Pamiętałeś! – rzuciłam mu się na szyję.- 

R:podoba się?

Ja: jest cudny dziękuję. Przynajmniej ty pamiętałeś bo Leon chyba… – nie zdążyłam dokończyć bo poczułam jak łza spływa mi po twarzy , szybko ją wytarłam Ruggero patrzył się na mnie kiedy zauważył że płaczę ,zareagował. 

R: Ej Vanessa nie płacz Leon na pewno nie zapomniał nie mów tak… – Otarł kolejną moją łzę. 

Ja:Ale przecież…

Uciszył mnie przytulając mocno do siebie.

R:NIE PŁACZ. Taka wspaniała dziewczyna jak ty nie powinna.. – zbliżył się trochę do mnie.Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. – Może to tak wygląda ale tak nie jest uwierz mi na pewno nie. – Tymi słowami trochę mnie uspokoił. – Wiesz co… musze ci się do czegoś przyznać… ja… ja chyba znowu się w tobie zakochałem… -Nie mogłam przestać patrzeć w tej jego piękne oczy. Kiedy to powiedział poczułam w środku taki dziwny ucisk. – Próbowałem o tobie zapomnieć ale to,to jest nie możliwe… wiem że to co teraz zrobię nie powinno się zdarzyć ale ja już dłużej nie mogę z tym czekać już dłużej nie wytrzymam…- Uniósł lekko moją twarz do góry po czym złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.Spojrzał na mnie. Na jego ustach zauważyłam lekki uśmiech.

R:kocham cię…- ponownie zatonęłam w jego oczach.

Nie sądziłam że coś takiego przydarz mi się TEGO dnia.Może i ma rację, to zdarzenie nie powinno mieć miejsca ale i tak już tego nie odwrócę szczerze mówiąc to… podobało mi sie.   Porozmawiał ze mną jeszcze chwilę,przyglądał mi się z uwagą ale potem niestety musiał iśc. Spojrzałam w oczy tego misia po czym sie uśmiechnęłam. Po jakiś dwóch minutach pszszedł Diego. I byłam bardzo szczęśliwa bo on też jak się okazuje pamiętał o tym dniu. W środku torby był słodki turkusowy sweterek z napisem „Te amo” pod nią było jeszcze takie  prostokątne pudełeczko otworzyłam je a tam zobaczyłam piękny srebrny naszyjnik z moim imieniem. Przytuliłam się do niego pogadaliśmy jeszcze chwile i w pewnym momencie poczułam że teraz jest odpowiedni moment na wyjawienie mu prawdy..

Ja:Diego muszę ci powiedzieć coś ważnego ale nie wiem jak…

D:Hm..? O co chodzi coś się stało? 

Ja: Nie wszystko jest w porządku tylko chodzi o to że ja..się w tobie zakochałam… – I w tym momencie usłyszałam głos Leona.

L:TY CO…? …

 

 

 

 

Podobało się??? jutro lub w poniedziałek  bd next paaa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>