Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz. 18

(…)

*perspektywa Vanessy*

Rano obudziłam się rześka i wyspana ale dziwiło mnie to jak znalazłam się na tym łóżku przecież jak pamiętam zasnęłam na kanapie… a pewnie Diego mnie tu zaniósł i w tym właśnie momencie on wszedł.

D: No hej księżniczko jak sie spało? – zapytał z uśmiechem na ustach.

Ja: dobrze a ty? gdzie ty spałeś?

D: ja na podłodze

Ja: CO? Diego dlaczego…

D: ważne jest to że tobie było wygodnie

Ja: właśnie że nie ! Mam już dosyć tego że wszyscy chłopcy traktują mnie jak dziecko i to tylko dla tego że jestem dziewczyną !

D: nie nie nie ja nie traktuję cię jak dziecko , wiesz że cie kocham i po prostu chce dla ciebie jak najlepiej.

Popatrzyłam sie na niego wstałam podeszłam i przytuliłam się szepcąc mu do ucha „no wiem przepraszam”  uśmiechnął sie do mnie, po czym bez wahania pocałował mnie w policzek. Spojrzał na mnie i przeprosił ale w sumie to nie miał za co… Potem kiedy już zjedliśmy śniadanie dopilnowałam tego by posprzątał bo przecież jak bym mu nie przypomniała to oczywiście nawet by palcem nie kiwnął ! Postanowiłam że wrócę do domu gdzieś tak około 16 nie wcześniej, chciałam jeszcze chwilę i niego posiedzieć a on nie miał temu nic przeciwko.Poszłam z nim na dwór zapytał się czy umiem grać w piłkę.

Ja: nie za bardzo… ale moge spróbować.

D: no w sumie to nie chodzi mi o granie tylko chce coś na tobie wypróbować i no wiesz…

Ja:nie no okey.

Jak się okazało chciał się ze mną kiwać no wiecie o co chodzi. A więc popatrzył się na mnie chwilę i zaraz potem zaczął biegać z piłką w te i z powrotem co chwilę przekładając ją między nogami. I w pewnym momencie mnie podciął, upadłam na ziemię i lekko walnęłam głową o ziemię ale to chyba nie był mój największy problem moja ręka… strasznie mnie bolała oparłam się łokciem o ziemię i złapałam się za ręke. Diego podszedł do  mnie.

D: wszystko w porządku?

Ja: nie,moja ręka… ał..- pomógł mi wstać.

Usiadłam na schodach przed domem.On usiadł obok.

D: daj zobaczę…- wziął moją ręke i lekko nacisnął w miejscu nadgarstka.

Ja: Ał Diego,Diego przestań. – puścił.

D: trzeba z tym jechać do lekarza i to już,

Wsiedliśmy do samochodu i zawiózł mnie tam. Jak się okazało miałam po prostu skręcony nadgarstek ale to tak bardzo bolało ! Poszliśmy do domu przez cały czas Diego mnie przepraszał i ciągle powtarzał „to moja wina” ale to nie prawda on przecież nie zrobił tego świadomie to nie przez niego… ale nie wiem jak mam mu to wyjaśnić skoro on i tak bez przerwy zwala winę na siebie. Mówił też coś o tym że Leon go za to zabije ale ja nie pozwolą na to by coś mu zrobił.

*perspektywa Diego*

Co ja narobiłem ja wiem że to jest moja wina i nic mnie nie przekona że jest inaczej to ja jej to zaproponowałem a nie powinienem. Mogłem to przewidzieć w końcu ona jest drobną niziutką dziewczyną ze…ślicznymi oczkami, pięknym uśmiechem… nie to nie czas na takie myśli ! Nie wiem jak zareaguje na to Leon ale raczej nie za dobrze.

*perspektywa Vanessy*

Siedziałam tak z nim na kanapie i w pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Diego poszedł otworzyć.Jak się okazało przyszedł Leon.

L: jest Vanessa?

Kiedy to usłyszałam wstałam i podeszłam do drzwi.

Ja: Diego zostaw nas na chwile samych dobrze?

D: tak oczywiście. – Odchodząc od drzwi pogłaskał mnie po ramieniu.

L: wiedziałem że tutaj będziesz.

Ja: tak…

L: posłuchaj mnie chwilę ok? Wiem że wtedy raczej nie powinienem wiem że było ci po tym strasznie przykro no ale  wiesz byłem zły i no…tak samo wyszło ale w każdym razie nie chce żebyś była smutna i gniewała się na mnie za te krzyki i w ogóle proszę cie wróć do domu ,bałem się o ciebie kiedy nie wróciłam na noc…

Ja: no dobrze juz wszystko w porządku.

L: na prawdę ?

Ja: tak pójdę tylko po swoje rzeczy i możemy iśc.

L: no to super.

Poszłam na górę w pokoju siedział Diego wzięłam swoją torebkę i już chciałam wychodzić kiedy mnie zatrzymał .

D: Vanessa to ty już idziesz tak..? 

Ja : tak i no dziękuję ci że pozwoliłeś mi się u siebie zatrzymać na noc na prawdę. 

D: dla mnie to żaden problem. 

Ja: dobra ja musze już iśc pa. – Podeszłam do niego i pocałował go w policzek. Uśmiechnął sie do mnie. Wyszłam. 

Kiedy już byliśmy w domu było dośc późno i chciałam już iść spać. Więc przebrałam się w piżamę i położyłam a Leona zaraz po mnie. 

*perspektywa Leona* 

Wtuliła się we mnie i już po chwili spała ja też byłem dość zmęczony i też zasnąłem. Rano Vanessa jeszcze słodko spała więc nie chciałem jej budzić ,wstałem ubrałem się wypiłem kawę i wyszedłem sobie na taki poranny spacerek :3 . Gdy tak chodziłem było całkiem ciepło. W pewnym momencie zza moich pleców dobiegł bardzo dobrze znany mi głos…

Tata:…Leon…? 

 

 

 

 

 

 

Podobało się??? fajne takie se tam zakończenie ;3 xdd paaa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>