Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 15 ( kawałek +18)

…jechał co raz szybciej… wrzeszczałam do niego i w końcu mnie wysłuchał zjechał na pobocze i tam zaczął mnie przepraszać powiedział że przez chwile zapomniał o tym że ja jadę razem z nim ale dobra…Kiedy już w końcu dojechaliśmy do tego miejsca w które  chciał mnie zabrać…gdy ja to zobaczyłam…to…to miejsce było takie piękne po prostu cudne ! Usiedliśmy na trawie a przed nami było takie małe jeziorko Leon chciał żebym z nim tam weszła ale ja powiedziałam że nie mam bata ale on jak zawsze nie posłuchał mnie i już po chwili znalazłam się w wodzie.

Ja: ty idioto ! – zaczęłam na niego krzyczeć.

L: przepraszam nie złość się ale po prostu nie mogłem się przed tym powstrzymać.

Ja nie za bardzo umiem pływać więc Leon trzymał mnie za biodra żebym się nie utopiła :3 Gdy już z tam tąd wyszliśmy z powrotem  położyliśmy się na trawie Leon zdjął koszulkę i powiesił ją na gałęzi drzewa żeby szybciej wyschła. 

L: hej… wiesz że jak chcesz to możesz zdjąć tą bluzkę przecież tu jesteśmy sami nie ma tu innego chłopaka jestem tylko ja chyba że nie czujesz się przy mnie na tyle dobrze żeby to zrobić to wtedy zrozumiem…

Ja: nie nie chodzi o to tylko po prostu nie chce. 

Potem poszliśmy na taki krótki spacerek było naprawdę fajnie Leon powiedział żebym zamknęła oczy tak więc zrobiłam . Słyszałam tylko jakiś szelest i tyle kiedy już pozwolił mi je otworzyć zobaczyłam na drzewie wyryty napis „Me encanta el bebé” ( tak w polskim znaczeniu to oznacza kocham cię kotku) . Kiedy to przeczytałam zaśmiałam się i od razu do niego przytuliłam . Po chwili nasze usta złączyły się ze sobą oparł mnie o to drzewo ja położyłam łokcie na jego ramionach delikatnie wplatając ręce w jego włosy i w pewnym momencie usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. 

Michał: No no stary widzę że się już ogarnąłeś w tych…niektórych sprawach – i wtedy zaczął się śmiać. 

Leon odszedł ode mnie i podszedł do niego jak się okazało Michał to jego przyjaciel z dzieciństwa ale dawno się nie widzieli bo on ciągle musiał gdzieś jeździć i tak się jakoś złożyło. Zapoznał mnie z nim.

Michał : hej… bo ja też przyjechałem motorem to może co powiesz na mały wyścig co?- Leon oczywiście sie zgodził zostawiając mnie samą…  

Gdy już zakończyli to, we troje usiedliśmy na ławce ale Leon cały czas mnie olewał i gadał ze swoim kolegą o tych „szczenięcych latach” powiem zaczęli się wygłupiać m.in. bić. A  ja co? siedziałam sama na tej ławce i już niewiele brakował żebym się nie rozpłakała w końcu nie wytrzymałam tego i poszłam sobie…do naszego miasta miałam jakieś 15 kilometrów ale co z tego nie chciałam tam zostać bo i tak nie miałam po co….

*perspektywa Leona*

Ja i Michał wygłupialiśmy się jak dzieci ale to w końcu normalnie musiałem się z nim wyszaleć bo nie widziałem go chyba z 8 lat ! Kiedy się odwróciłem zobaczyłem że Vanessy nie ma na ławce na której wcześniej siedziała .Razem z Michałem zaczęliśmy jej szukać…

L: no nie…co ja zrobiłem…

M: ale o co chodzi? 

L: powiedziałam jej że dzisiaj cały dzień będziemy sami tylko ja i ona i nikt inny a ja co? Przez ten cały czas ją ignorowałem i w ogóle nie zwracałem na nią uwagi… więc pewnie poszła do domu ale przecież z tąd jest tyle drogi nie ja musze pojechać ją znaleźć.

Michał zaproponował mi pomoc ale powiedziałam że nie że , sobie poradzę , więc pojechałem. 

*perspektywa Vanessy* 

Szłam tak już chyba dobre kilka godzin w ogóle nie mogłam powstrzymać łez . W pewnym momencie usłyszałam dźwięk  motoru i białe światło to był Leon… podjechał do mnie zsiadł z tego i podszedł . Zaczął mnie przepraszać i błagać żebym z nim wróciłam w końcu się zgodziłam. Gdy już dojechaliśmy ja poszłam od razu do pokoju cały czas byłam na niego strasznie wściekła. Kiedy był już późny wieczór ja poszłam się przebrać w piżamę a on w bokserki. Położył się obok mnie chciał się do mnie przytulić ale ja nie chciałam w ogóle z nim gadać. 

L:kotku no prosze cie daj spokuj wybacz mi… powiedziałem ci przecież, nie wiedziałem się z nim tyle czasu…- odwróciłam się do niego jeszcze trochę zła ale i tak jak zawsze mu wybaczyłam .- A wiesz co? W jakoś…nie całą godzinkę możemy nadrobić cały stracony dzisiejszy czas.

Ja: o co ci chodzi..? 

L:oj ty już dobrze wiesz…- tak wiedziałam ale chciałam się upewnić nie miałam nic przeciwko temu więc…

Na początku delikatnie zaczął całować mnie po szyi i ramionach. Zaraz potem powolnie pozbywał się moich ubrań kiedy już to zrobił bez wahania wszedł we mnie .  Poruszał się wolno i spokojnie… ale potem obudził się w nim ten „nie grzeczny chłopiec” . Jego ruchy był coraz szybsze i agresywniejsze a moje ciągłe krzyki i jęki jeszcze bardzie podniecały chłopaka. Łzy lały mi się z oczu ale nie chciałam żeby przestał. Z całej siły wbijałam paznokcie w jego ramiona.

Ja: Leon kurwa…szybko…jeszcze chwila… – Na mój rozkaz  przyśpieszył a ja myślałam że zaraz nie wytrzymam i w końcu… doszłam, całe napięcie zniknęło Leon zszedł ze mnie i położył się obok tak samo jak ja ,odpoczywał. Kiedy znowu chciał się za to zabrać ja go powstrzymałam powiedziałam żeby poczekał jeszcze chwile ale on zrobiła to co zawsze, nie słuchał mnie. Ale tym razem był delikatny. Cały czas słyszałam jego ciche pomrukiwanie. Popatrzyłam na jego ramiona i zauważyłam że z jednego z nich leci krew..

Ja: o boże skarbie bardzo cię za to przepraszam. 

L: nie masz za co dla mnie najważniejsze jest to byś ty była szczęśliwa…

Kiedy już to zakończył położył się a ja obok niego, ja przykryłam się kołdrą odkrywając tylko ramiona a on też się przykrył odkrywając tylko klatkę piersiową  ale nadal nie przestał składać czułych pocałunków na mojej szyi . Czułam się jak w bajce i wtedy drzwi od pokoju się otworzyły a przed moimi oczami ukazał się Diego…

 

 

 

 

 

Podobało się?? I tak jak planowałam jest scenka +18 następna cz bd nie wiem kiedy może dziś może jutro może w następny weekend nie wiem paaaa :D 

 

 

 

2 comments on “Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 15 ( kawałek +18)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>