Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 13

….Jak się okazało szukali Diego…

Policjant : powiedzieli nam że w tym domu prawdopodobnie znajduje się sprawca zbrodni…- Leon rozmawiał tam z policjantem a z Diego

Ja: o boże…nie możemy tam iśc bo cie zabiorą a ja nie chce żebyś trafił do więzienia

D: więc co robimy? – zastanowiłam się przez chwilę , powiedziałam mu że wyszedł przez okno , tak więc zrobił , policjant przeszukał cały dom kiedy wyjrzał za okno czułam że moje serce zaczyna coraz mocniej bić ale jednak nic tam nie zauważył odwrócił się. 

Policjant: no… najwyraźniej to pomyłka przepraszam państwa za najście do widzenia -

Poszedł , otworzyliśmy okno i wpuściliśmy go do środka jak się okazało schwał sie w krzakach 

D: cało brakowało…

L: no tak  ale przecież i tak ciągle będą cię szukać 

D: no wiem… i co ja teraz zrobie? -Pogadaliśmy z nim jeszcze przez chwile powiedzieliśmy mu że jeszcze sie nad tym zastanowimy , nie pozwolimy na to by trafił do więzienia co to to nie. Ja i Leon wróciliśmy do domu siedzieliśmy tak w ciszy aż w końcu uświadomiłam sobie ze musze go oto zapytać…

Ja: Leon…. musze zadać ci jedno ważne pytanie , czemu ja nigdy nie miałam okazji poznać twoich rodziców? – zauważyłam że kiedy to powiedziałam, na jego twarzy pojawił się smutek…

L: bo… moja mama zmarła kiedy miałem dwa lata… a kiedy miałem osiem lat mój tata zaczął handlować narkotykami… i do tej pory siedzi jeszcze w więzieniu… aż do osiemnastego roku życia mieszkałem z babcią…-zauważyłam że po jego twarzy spłyneła  łza

Ja: oj.. przepraszam nie powinnam pytać…

L: nie… wszystko w porządku… naprawdę – uśmiechnął się do mnie . Było mi go bardzo szkoda… nie wiedziałam że przeżył coś takiego…

Kiedy był już wieczór położyłam się a on obok mnie pytał się jak się czuje i w ogóle… Zasnęłam dość szybko ale w nocy padał straszny deszcz i sie obudziłam zrobiło mi się strasznie zimno Leon też się obudził wstał zamknął okno i z powrotem się położył przykrył mnie bardziej kołdrą i się przytulił . 

***

Minęło sporo czasu byłam już w dziewiątym miesiącu ciązy ale zaczęło mnie to troche mniej przerażać… w końcu to już drugi raz , siedziałam teraz w salonie Pulina jak pamiętacie zaszła w ciąże kiedy ja byłam w drugim miesiącu więc ona też już niedługo urodzi, bardzo cieszyłam się z tego powodu, razem z Leonem wyszliśmy na spacer i tam ich spotkaliśmy, ale dziwi mnie to że ja i Paulina się nie kłócimy…wcześniej cały czas się na siebie darłyśmy co powodowało że wkurzałam tym Leona i zarazem chłopaka Pauliny ale teraz bardzo jestem zadowolona że wszystko jest między nami dobrze. Leo siedział obok mnie a Ruggero obok Pauliny dzisaj było naprawdę bardzo ciepło siedzieliśmy i rozmawialiśmy w pewnym momencie przyszedł Diego . 

D: hej co tam u was ? 

Ja: aa..u nas w porządku a jak z toba co? jak sobie radzisz z tym wszystkim? – zapytałam,z uśmiechem na twarzy chciałam troche go rozweselić bo wiem że nie łatwo mu jest z tym co sie teraz dzieje… mimo że to jest jego wina i no w końcu zabił człowieka ale i tak jest on moim przyjacielem… wiem troche dziwnie to brzmi bo przecież  zrobił nam troche złych rzeczy ale to już przeszłość nawet Leon już nie jest do niego  nie miły czy coś w tym stylu… powiedział że na razie jest okey ale to chyba nie potrwa długo ja tak sądze… policja tak łatwo nie odpuści. Nie gadał z nami zbyt długo bo coś tam  musiał załatwić na mieście więc musiał iść. 

Kiedy siedziałam w domu strasznie zachciało mi się spać więc się położyłam gdy się obudziłam zauważyłam że jestem przykryta kocem usiadłam wstałam i poszłam do pokoju . Tam był Leon podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek . 

L: i jak ? pewnie strasznie cie kopie co? – powiedział a ja się zaśmiałam . 

Ja: nie no… tym razem jakoś nie bardzo i dobrze – uśmiechnął się do mnie i tak jakoś wyjątkowo nie czułam takiego okropnego kopania jak wtedy ale dla mnie to lepiej. Oglądałam sobie zdjęcia  które ja i Leon zrobiliśmy już  dawno.. i w pewnym momencie poczułam silny skurcz Leon zadzwonił po karetkę kiedy byłam juz w szpitalu lekarze od razu się mną zajęli i tym razem pozwolili Leonowi zostać przy mnie , trzymał mnie za rękę i się modlił… co jakieś dziesięć minut mówił do mnie rzeczy typu ” nie poddawaj się..”  itd… był całe w nerwach i w pewnym momencie usłyszałam płacz dziecka całe napięcie momentalnie ze mnie zeszło… Leon miał zamknięte oczy , uspokajał się. Lekarze podali mi go na ręce .

Ja: kochanie… zobacz.. – Leon otworzył o oczy i popatrzył na niego, pocałował mnie w czoło i dotknął palcem jego rączki.

L: jaki on uroczy… a myślałaś już jak damy mu na imie ?

Ja: tak… myślałam nad tym i postanowiłam że będzie on miał na imie…Federico…

 

 

 

 

Podobało się??? wiem że takie zakończenie bez żadnego dramatu czy coś ale dobra :) paaa

One comment on “Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 13

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>