Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 11

…on całował się z Nikolą …

Ja:…o boże… – zakryłam usta rękom a Leon tylko się patrzył i się uśmiechał , oni oderwali się od siebie Nikola zrobiła się cała czerwona . – Ej… choć na chwile musimy pogadać – pociągnęłam ją za ręke. Popatrzyła się na mnie . – Dlaczego nie powiedziałaś mi że jesteście razem co? 

N: nie wiem …wybacz mi tak jakoś samo wyszło nie gniewaj się na mnie … – Ja tylko się na nią spojrzałam , nie byłam na nią zła ale nie rozumiem czemu mi nie powiedziała . Ja i Leon wróciliśmy do domu. Poszłam do pokoju jak się okazało ponownie ktoś do mnie dzwonił tylko tym razem był to numer zastrzeżony…troche mnie to zaniepokoiło ale nie chciłam o tym myśleć więc odłożyłam telefon . Zeszłam na dół , usiadłam obok Leona 

L: hej co ty taka jakaś niemrawa dzisaj jesteś?

Ja: a nie …nic tak jakoś – uśmiechnęłam się do niego potem poszliśmy do parku było bardzo ciepło , spotkaliśmy tam Diego 

L: cześć. – powiedział do niego , nadal nie wiem jak to możliwe że oni się nie kłócą o co to do cholery chodzi ?

D: cześć- odpowiedział „podpalając” papierosa… myślałam  że sie normalnie załamie kiedy tak nie niego patrzyłam… 

Ja: Diego powiedz mi od kiedy ty palisz? – on spojrzał się na mnie .

D: a tak od czterech miesięcy 

Kiedy to powiedział wytrzeszczyłam oczy ze  zdziwienia OD CZTERECH MIESIĘCY?!! CO?! Już tyle czasu ? myślałam że normalnie nie wytrzymam , zapytałam się go dlaczego zdecydował się zniszczyć sobie życie a on tylko odpowiedział „tak jakoś”  po prostu już nie wiem co mam o tym myśleć. Potem pojechaliśmy na plan ja tym razem usiadłam na ławce a Leon no… jak to on , wygłupiał się z chłopakami w pewnym momencie zauważyłam że on i Diego poszli ponownie za budynek, od razu poszłam  za nimi kiedy tam doszłam zauważyłam jak Leon bierze papierosa od Diego podeszłam do nich .

Ja: Leon powiedz mi co ty do cholery  robisz ! – zaczęłam na niego wrzeszczeć , odwrócił się do mnie – Nie wierze ty też zacząłeś palić?! 

L: nie .. to nie tak bo.. on mi właśnie teraz zaproponował żebym ja ..no wiesz… i ja no ten… – mówił wyraźnie troche wystraszony a Diego się tylko śmiał… –

Ja:eh…- wzdychnęłam zdenerwowana i odeszłam od nich a Leon pobiegł od razu za mną  zaczął mnie przepraszać za to i w ogóle i w końcu mu wybaczyłam… wróciliśmy do domu jak zawsze nic nie było do roboty… siedzieliśmy sobie na dole i w pewnym momencie zdzwonił mój telefon.. to znowu ten zastrzeżony numer… wstałam i odebrałam .

Ja: Hallo…?- powiedziałam troche nie pewnie 

Niez. : hej mała 

Ja: przepraszam ale kto mówi? – zapytałam , ale  ten głos wydawał mi się znajomy…

Niez,: już o mnie zapomniałaś ? Dwa tygodnie temu mnie z więzienia wypuścili – Teraz już dokładnie wiedziałam o kogo chodzi i bardzo się tego przestraszyłam . Tą rozmowę zakończyłam tym że się rozłączyłam rzuciłam telefon na kanapę. Leon zapytał kto dzwonił a ja mu odpowiedział cały czas wystraszona że to ..to był ten chłopak… 

***

Następnego dnia Leona już nie było bo dzisiaj musiał być tam wcześniej , siedziałam sama postanowiłam pójść do Marcina ale jego nie było w domu… rodzicie też nie wiedzieli  gdzie jest 

poszłam go szukać gdy doszłam do takiego dość dziwnego i pustego miejsca zauważyłam że siedzi na takich starych torach… podeszłam do niego …

      

Ja: hej… co sie dzieje dlaczego siedzisz tutaj ? sam? 

M: a nic nie ważne co cie to obchodzi- powiedział i odwrócił się ode mnie twarzą .

Ja: no właśnie obchodzi co sie stało?- zapytałam jeszcze raz z nadzieją że tym razem mi odpowie 

M: naprawde chcesz wiedzieć? – pokiwałam głową – dzisiaj rano dziewczyna ze mną zerwała .

Ja: oł… to no… bardzo mi przykro…- ale on tylko sie zaśmiał 

M: nie nie przejmuj sie… przynajmniej ty masz dobrze… masz  męża który cię bardzo kocha i jeszcze dzieci…

Ja:co? to nie prawda między mną a Leonem nie jest tak kolorowo jak ci się wydaje ostatnio często się kłócimy i w ogóle… – popatrzyłam na niego i ponownie zaczęłam go pocieszać prosiłam go żeby wrócił  do domu bo rodzice się o niego martwią, w końcu się zgodził , a ja wróciłam do domu , po dwóch godzinach Leon wrócił . Była już godzina 19 ale jakoś wcale nie byłam zmęczona . R+Teraz siedziałam na dole na kanapie i oglądałam telewizje i wtedy Leon zszedł na dół usiadł obok mnie . Tak jak zawsze , zaczęliśmy rozmawiać i takie tam.. i jak zawsze się nam nudziło ale nie narzekałam na to … gdy była godzina 20:30 postanowiłam iść na spacer ale bez Leona.. chciałam pobyć troche sama , wyszłam. Gdy tak szłam usłyszałam jakiś szelest w krzakach ale nie zwracałam uwagi i szłam dalej . W końcu usłyszałam jakiś głos zza pleców. 

Niez,: E mała odwróć sie! – kiedy ten „ktoś” to powiedział  no to… sie odwróciłam i wtedy zobaczyłam tego chłopaka . Podszedł do mnie . Moje ciało sparaliżował strach nie wiedziałam co mam robić , on zaczął coś do mnie mówić  przycisnął mnie do ściany chciał mnie pocałować ale usłyszałam krzyk Diego 

D: Zostaw ją!…

 

 

 

Podobało sie?? następne nie wiem może bd jutro lub w środe paaa

 

 

 

One comment on “Opowiadanie o Leonie sezon 2 cz 11

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>