Opowiadania o Leonie sezon 2 cz 10

…Co?! Ona…ona chce ode mnie odejśc ? Nie… to sie nie może tak skończyć . Ubrałem sie i pojechałem do jej rodziców . Zapukałem do drzwi otworzył jej tata .

L: jest Vanessa ?

- tak

L: a czy mógłbym z nią porozmawiać ?

- nie wiem czy w tej chwili będzie to możliwe…

L: ale ja musze 

- no dobrze…. – poszedłem do jej pokoju kiedy tam wszedłem ona siedziała na uszku jakaś taka bardzo ponura, podeszłem do niej .

Ja: po co tu przyszełeś…

L: słońce czy to prawda ? ty chcesz ode mnie odejść? – ona milczała wiedziałem że to prawda… ale ja tego nie chciałem ja moge jej to wszystko wybaczyć ważne by była przy mnie… – Ale dlaczego powiedz mi przecież… no wiem to co tam napisałaś no… zrobiłaś źle ale mnie to nie interesuje ja nie chce się z tobą rozwieść ja cie kocham i zawsze będe… pamiętasz co sobie wtedy obiecaliśmy … że będziemy razem póki śmierć nas nie rozłączy ja… nie chce żeby było inaczej… – wziąłem ją za ręce a po mojej twarzy zaczęły spływać łzy… 

Ja: ale ja nie moge… – mówiła bardzo smutnym tonem…

L: prosze cie ja bez ciebie nie dam rady dalej żyć błagam cie…- Gdy ją tak błagałem w końcu się zgodziła , wróciliśmy do domu. Postanowiliśmy pójść do parku gdy tak szliśmy zaczął padać deszcz  więc pobiegliśmy do domu .

*perspektywa Vanessy* 

Poszłam do łazienki się przebrać w suche ubrania drzwi były troche uchylone ,kiedy zmieniałam bluzke w lustrze  zobaczyłam Leona , uśmiechnęłam sie i powiedziałam mu żeby sobie poszedł ale on mnie ni posłuchał i wszedł do środka , położył ręce na moich biodrach 

Ja: wyjdź z tond 

L: nie. 

Ja: won powiedziałam coś- odwróciłam sie w jego strone , patrzył się na mnie a ja zaczęłam sie śmieć i w końcu go z tamtąd wygoniłam . Czasami on jest na prawde nie normalny . Poszłam na dół a on tam był usiadłam obok niego a on tylko się zaśmiał i zaczął całować mnie po szyi przełożył mnie na plecy i w pewnym momencie przyszedł mój brat

M: ja przepraszam…

L: nie spoko… – Leon poszedł a mój brat usiadł obok . 

M: hej sorki  że przeszkadzam ale chce ci coś powiedzieć… 

Ja: ja też… 

M: wiem że nie powinienem tak się wtedy zachowywać ale no tak samo wyszło wybacz…- ja też przeprosiłam go za swoje zachowanie . Potem ja i Leon pojechaliśmy na plan tym razem ja nie siedziałam tylko chodziłam sobie  szukając go bo jakoś nie mogłam go znaleźć w pewnym momencie ktoś zakrył mi oczy rękoma to był właśnie on…drygnęłam przestraszona odwróciłam się do niego a on jak zawsze uśmiechnięty . pogadałam z nim troche powiedzial mi że dziś wieczorem jest jakaś impreza na plaży która jest nie daleko i zapytała czy chce iść tym razem sie zgodziłam nie chciałam znowu zostawiać go samego po tamtym zdarzeniu…. stanęłam na jego trampki i go pocałowałam 

L: co aż taki wysoki jestem że musisz mi na nogach stawać? – mówił śmiejąc się 

Ja: nie… ale tak jest fajne – i ponownie się uśmiechnął 

Po chwili  Xabi i  Nikola przyszli do nas 

N: ooo jak wy razem słodko wyglądacie – zaczęłam się śmieć i Leon tak samo , uważnie przyglądałam się zachowaniu Xabiego i Nikoli od jakiś  kilku tygodni i coś mi tu nie pasowało… a może oni są razem? Nie.. to nie możliwe przecież nie dawno Xabi rozstał sie z dziewczyną i… chociaż nie wiem .Potem ja i Niki siedziałyśmy na ławce straciłyśmy chłopaków z oczu… postanowiłyśmy ich poszukać ale  nigdzie nie mogłyśmy ich znaleźć poszłyśmy za budynek i jak się okazało tam siedzieli podeszłyśmy do niech i od razy zapytałyśmy co oni tu robią i teraz właśnie dowiedziałam się że Diego pali! Po prostu myślałam że mnie to rozwali ale przecież Leon i Diego się nie lubili o co tu chodzi? A z resztą co mnie w tej chwili byłam zła na nich obojga na Diego to dlatego że no jak on może tak sobie niszczyć  życie a na Leona dlatego że poszedł tu nawet mi nic nie mówią a ja już zaczynałam się martwić że coś mu się stało …

Kiedy już była godzina 21 pojechaliśmy na tą plaże  , było bardzo fajnie ja i Leon siedzieliśmy na jednej ze skał która sie tam znajdowała i przyglądałam się Nikoli i Xabiemu jak się wygłupiają ja byłam cały  czas w ciuchach potem dopiero się zorientowałam że nie wizięłam stroju… 

L: Kotek idziesz popływać? 

Ja: co? nie nie wzięłam stroju więc nie a w ubraniu pływać nie będe 

L: no dobra – w pewnym momencie  rozejrzałam się po morzu ale nigdzie wśród tych ludzi nie widziałam Nikoli i Xabiego powiedziałam o tym Leonowi , poszliśmy ich szukać i po chwili doszliśmy do takiego  dość dużego kamienia i kiedy to zobaczyłam po prostu nie mogłam w to uwierzyć Xabi całował się z Nikolą….

 

 

Podobało sie? następne bd w poniedziałek paaa

 

 

2 comments on “Opowiadania o Leonie sezon 2 cz 10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>