Opowiadania o Leonie sezon 2 cz 9

… w tym momencie mnie pocałował … i nagle sie obudziłam i rzuciłam poduszką w ściane… byłam taka przerażona… Leon też sie obudził

L: Vanessa słońce co sie dzieje …? – zapytał zdenerwowany …

Ja: nie… nic to tylko …tylko zły sen…

L: ale na pewno…?

Ja: tak… – powiedziałam i z powrotem poszliśmy spać. Rano ja cały czas się bałam tego snu.. nie wiem dlaczego ale tak jakoś… Dziś miałam siedzieć w domu sama… bo Leon musiał gdzieś jechać… Kiedy on już wyszedł ja siadłam  na kanapie postanowiłam że zanim Paweł przyjdzie pójde do parku sie przejść.. kiedy tam już byłam usiadłam na ławce po chwili przyszedł mój brat …

M: hej co tak sama siedzisz?

Ja: a… bo Leon dzisiaj gdzieś pojechał i no … – uśmiechnęłam się do niego

M: a moge się ciebie o coś zapytać…?

Ja: tak jasne pytaj o co tylko chcesz.

M: no to… bo moja dziewczyna Patrycja chce iść ze mną do kina na jakiś romantyczny film a jak wiesz ja nienawidze takich filmów… co mam zrobić…?

Ja: czekaj czekaj twoja dziewczyna ma na imie Patrycja tak??

M: tak a co?

Ja: bo ja niedawno poznałam taką jedną… ma takie brązowe włosy.. niebieskie oczy tak…?

M:tak

Ja: to ja wiem już która to… jak ty możesz sie spotykać z taką debilką?

M: że co? to że jej nie lubisz to już nie mój problem ale kto w ogóle pozwolił ci tak o niej mówić co?! – zaczął na mnie krzyczec .. nie chciałam tego powiedzieć tak jakoś samo wyszło jestem idiotką…

Ja: boże.. ja nie chciałam…

M: tak jasne ! myślałem że jesteś dobrą siostrą ale chyba sie pomyliłem… – odszedł ode mnie nie wiem w ogóle co mi strzeliło do głowy żeby to powiedzieć… Wróciłam do domu.. byłam zakłopotana nie wiem co mam ze soboą zrobić. O 15 przyszedł Paweł . Przywitałam sie z nim staliśmy tak na przeciwko siebie patrzyłam w te jego piękne zielone oczy…

P: hej.. wiesz cobo ja chciałbym ci coś dać…

Ja: a co konkretnie? – i wtedy dał mi piękną białą róże… nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.. była cudna… potem poszliśmy sobie porozmawiać . Włożyłam różę do jakiegoś wazoniku . Kiedy tak rozmawialiśmy nagle on zbliżył się do mnie… ale po chwili sie odsunął…

P: przepraszam nie powinienem…

Ja: zrób to …

P: nie… nie moge…

Ja: prosze… – i w tym właśnie momencie mnie pocałował… kiedy przestał nasze twarze znajdowały się bardzo blisko siebie więc ja zrobiłam to ponownie i potem nie wiem czemu , zdjęłam jego koszulke i wtedy zobaczyłam piękne tatuaże… nie mogłam oderwać od nich wzroku… moje ręce znajdowały się na jego klatce piersiowej… nie wiem  dlaczego to robie… ale to jest silniejsze ode mnie…

P: co sie tak patrzysz?

Ja: nie.. nie wiem ale ja.. nie wiedziałam że ty …

P: prawda… znamy sie już bardzo długo ale ty jeszcze nie wszystko o mnie wiesz.

Ja: no najwyraźniej nie… -znowu zaczęliśmy się całować… i w pewnym momencie  chciałam rozpiąć jego spodnie…

P: czy ty chcesz…-

Ja: boże co ja robie ku*wa… nie nie chce … – teraz to już na serio straciłam poczucie tego co robie .. pogadałam z nim jeszcze chwile o tym i potem szybko założył koszulkę i wyszedł. Jestem nie normalna ? co ja powiem … Leon… boże co teraz on nie może sie o tym dowiedzieć… ja pier*dole  co ja zrobie…  No w nie wiem… może lepiej będzie jak mu w ogóle nic nie będe mówić… poszłam się z tym przejść… kiedy tak szłam zobaczyłam Diego .. .podszedł do mnie

D: no hej… – powiedział lekko dotykając mojej dłoni – co tam u ciebie mała?

Ja: do- dobrze… tylko musze ci cos powiedzieć…

D: ok a co dokładnie? – spytał już troche bardziej poważnie…

Ja: wczoraj w nocy… mi sie śniłeś… – powiedziałam lekko wystraszona..

D: aha.. to dziwne bo ty mi też… – zdziwiło mnie to co powiedział jak to możliwe…? nie wiem ale jak najprędzej chce się tego dowiedzieć

Ja: jak..jak to ? a co ci sie śniło… ? – powiedział że śniło mu sie  to że przyszedł do mnie i sie ze mną całował.. ale przecież ja miałam taki sam sen.. ja tego na prawde nie rozumiem… zaczynam się bać… Ale  ja widziałam po jego wyrazie twarzy że to go nie zdziwiło tylko raczej ucieszyło…

D: a może to przeznaczenie ? – powiedział po czym „chamsko” się zaśmiał … nie wiem już nic .. pogubiłam sie w tym wszystkim… Diego patrzył się na mnie …- Ej co ci..? co sie nie odzywasz?

Ja: nie wiem ale to wszystko a cała afera.. ja tego nie jestem w stanie zrozumieć… i nie wiem czy w ogóle dam rade zrozumieć… – Potem wróciłam do domu Leon zadzwonił i powiedział że za dwie godziny będzie… byłam coraz bardziej zestresowana nie będe w stanie mu to powiedzieć… chyba pozostaje tylko jedno wyjście… ale teraz musze poczekać aż wróci… potem moze jakoś mu to wyjaśnie… Kiedy minęły dwie i pól godziny, wrócił. Wszedł do domu , przywitał sie ze mną… Myślałam siebie… ” powiedz mu prawde…” ” nie wahaj sie jeśli nie zrobisz tego teraz to potem nie będziesz miała już odwagi na to by mu to powiedzieć…” ale mimo tych myśli i tego wszystkiego i tak mu nie powiem mam na to inny sposób…

L: nareszcie jestem w domu cieszysz sie? – zapytał podchodząc do mnie

Ja: ja..? tak, o-oczywiście jak mogłabym sie nie cieszyć… -kłamałam… nie chciałam żeby wracał bałam sie  że kiedy bym mu to powiedziała to by mnie zostawił ale ja nie wiem … to wszystko wydaje mi się jakieś takie dziwne.. to co postanowiłam zrobić… to przewyższa wszystkie możliwe decyzje jakie mogłam podjąć…

L: co sie dzieje…? coś sie stało?

Ja: nie wszystko jest…ok… – podszedł jeszcze bliżej a ja się troche odsunęłam nie wiem  co sie ze mną dzieje ja sama nie rozumiem tego jak sie zachowuje…

L: no mam nadzieje kicia bo ja nie chce żebyś była smutna.. – podniósł delikiatnie moją twarz i chciał mnie pocałowac ale ja nie wiem w ogóle dlaczego ale walnęłam go z całej siły w twarz- Kur*wa ! co sie z toba dzieje! ? – nie mogłam uwierzyć w to co sie przed chwilą wydarzyło pobiegłam na góre usiadłam na uszku i zaczęłam płakać. Siedziałam tak chyba z godzine. Potem była już 22 poszłam sie przebrać i sie położyłam… w pewnym momencie usłyszałam  jego głos położył swoją dłoń na moim ramieniu

L: kotek… co sie  stało? powiedz mi błagam…

Ja: nic mi nie jest naprawdę jest dobrze… – poczułam jak łzy spływają mi z twarzy …

L: nie kłam jeśli na prawdę nic sie nie stało to dlaczego płaczesz  kochanie…powiedz.. prosze.. ja się o ciebie martwię…

Ja: zostaw mnie… dziś daj mi spokój… jutro… jutro wszystkiego sie dowiesz… – po ty słowach powiedział ” dobrze” i poszedł spać rano o 5  wstałam spakowałam sie napisałam kartke i wyszłam…

*perspektywa Leona*

Kiedy sie obudziłem jej nie było obok mnie ale zobaczyłem że na stole leży jakas kartka wziąłem ją i zacząłem czytać … ” Leon … pisze to dlatego że no.. chce znaczy musze ci coś wyjaśnić

bałam się powiedzieć ci to prosto w twarz dlatego prosze cie przeczytaj to , wtedy wszystkiego  sie dowiesz.. Nie mogę dłużej u ciebie  mieszkać nie mogę już dłużej być z tobą wyprowadziłam sie z powortem do moich rodziców… a to dlatego że.. zobacz … dwa dni temu śnił mi sie pocałunek z Diego a wczoraj jak ty wyjechałeś ja i Paweł się całowaliśmy … . Ty zasługujesz na jakąś inną.. lepszą dziewczyne… nie taką jak ja… . Nie wiem jak ty ale ja nie chce dalej toczyć tego związku , kocham cie ale ja nie wiem czy ty dalej mnie kochasz za te wszystko złe rzeczy które działy się między nami i w ogóle…  nie wiem jak ty ale jak dla mnie to chyba nie ma sensu… najlepszym rozwiązaniem dla nas obojga to jest  to żeby się rozwieść …”

 

 

 

 

 

Podobało sie??? mówiłam że bede dłuższe w następnej cz wszystko sie wyjaśni … może…. paaaaa

 

 

2 comments on “Opowiadania o Leonie sezon 2 cz 9
  1. kiedy bd następna część bo ogólnie to opowiadanie jest zajeb*ste tylko teraz chyba troche za dużo przekleństw ale to norma proszę niech opowiadanie bd jak najszybciej <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>