Opowiadanie o Leonie cz. 24

… 

L:…no… boja…

Ja: no co? każdej dziewczynie mówisz że ją kochasz i wgl… a potem ją zostawiasz ?… aha więc to teraz ja bd ta kolejną laską … najpierw mnie wykorzystasz a potem ci sie znudzę i mnie zostawisz …

L: nie… zrozum… z tobą jest inaczej… ja cie naprawdę kocham…

Ja: tak jasne… 

Przybliżył sie do mnie i wyszeptał do ucha..

L: co…? nie wierzysz mi ? – po czym słodko zamruczał i pocałował mnie w szyje lekko przychyliłam sie na bok . 

Ja: oj dobra wierze – uśmiechnęłam sie po czym zapytałam czy pójdziemy do parku , zgodził sie . Jak zawsze ja siedziałam sama bo on gdzieś poszedł , znowu . Nie wiem gdzie dokładnie ale to nie była akurat najważniejsza rzecz … po chwili przyszedł Paweł  mój najlepszy przyjaciel ze szkoły któremu jak zauważyłam bardzo sie podobam … Pogadaliśmy chwile a potem wstaliśmy on chwycił mnie delikatnie za ręke… patrzył mi prosto w oczy …

P: pamiętam jeszcze ja byliśmy w trzeciej gimnazjum… ty zawsze chodziłaś w turkusowych trampkach … rurkach .. słodkich dużych bluzach i czapce z daszkiem … wyglądałaś cudnie…

Uśmiechnęłam sie . Dalej patrzyłam w te jego piękne oczy…. 

Ja:… a ty…. ty byłeś inny niż pozostali chłopcy z naszej klasy… ty.. zawsze mi pomagałeś… byłes dla mnie taki miły a oni…

P: a oni… cały czas podrywali cie na różne chamskie sposoby… 

Ja: tak… to nie było fajne… 

P: Byłaś najładniejszą dziewczyną w klasie… nie wiem jak oni ale ja nadal uważam że jestes piękna … 

Ja: dzięki…- położył mi dłoń na prawym policzku powiedział ze musi już iść… pocałwał mnie w lewy policzek i poszedł … tą akcje widział  Leon… podszedł do mnie …

L: kto to był…?

Ja: to był Paweł… mój kolega ze szkoły a co…?

L: a co? zawsze jak gdzieś ide to widze cie potem z innym chłopakiem o co tu chodzi..?

Ja: ale przecież ja… ja nic do niego nie czuje… chyba… no może i tak… nie wiem… pogubiłam sie w tym wszystkim… wybacz…

L: nie… nie mam zamiaru musisz wybrać pomiędzy nim… a mną … kiedy już sie zdecydujesz to wtedy porozmawiamy ale do tego czasu sie do mnie nie odzywaj …- Odszedł…

No racja …czuje coś do Pawła… ale nie kocham go aż tak bardzo jak Leona… co ja mam zrobić… Leon sie na mnie obraził … nie wiem… . Poszłam do domu i tak jak powiedział nie odzywałam sie do niego przez cały dzień . Kiedy już była 22 leżeliśmy obok siebie … bardzo mi go brakowało… chciałam by mnie przytulił… wybaczy mi… ale i tak wiem że to nie jest tymczasowo możliwe … ale mimo to chciałam cos zdziałać … położyłam delikatnie ręke na jego plecach .

L: nie dotykaj mnie… 

Ja: ale Leoś słońce…

L: weź przestań powiedziałem że nie chce z toba rozmawiać… – po tych słowach dałam spokój i poszłam spać… Rano ja już nie spałam a on zaraz po chwili sie obudził… stałam i patrzyłam na niego a on na mnie tęskniłam za nim…. 

Ja: ja… nie dobra przepraszam… już ide wiem że i tak to nic nie da… – już chciałam iśc kiedy mnie zatrzymał . 

L: nie stój.. po tej naszej wczorajszej rozmowie… troche myślałem i… wiem byłem troche za ostry dla ciebie.. ale ni moge znieść faktu że czujesz coś jednocześnie do mnie i do niego…

Ja:kochanie… tak czuje coś do Pawła ale… mimo to chce być tylko z toba.. z nikim innym… on… nigdy nie stanie nam na drodze … kocham cie… – po tym przytuliłam go mocno do siebie . Tego właśnie mi brakowało… tego… cudownego bicia serca… jego oddechu… i zapachu… niczego więcej nie pragnęłam mogłabym tak stać całymi dniami… potem pojechaliśmy na plan… siedziałam na ławce i oglądałam zdj. moje brata… poczułam jak łza spływa mi z twarzy.. więc szybko ją wytarłam i sie otrząsnęłam pogadałam troche z Martinom… i z innymi  kiedy była godzina 15 wróciliśmy do domu usiadłam na kanapie…. a Leon obok . Po chwili chwycił mnie za ręke i lekko przekręcił w strone nadgarstka … zobaczył te kreski… nie mógł oderwac od nich wzroku ale po chwili spojrzał na mnie … 

L: Vanessa co to jest.. ty …ty sie cięłaś…?! 

Ja: tak… wybacz mi… 

L: ale dlaczego ty mi to zrobiłas przecież ty mogłas sie zabić….

Ja: wiem.. ale byłam strasznie przybita … mój brat… zginął w wypadku.. nie mogłam sie przed tym powstrzymać… 

L:kotek bardzo mi przykro ale…. ja przecież bym ci pomógł… porozmawiał na spokojnie…

Ja: wiem przepraszam cie… naprawdę … 

L: no już dobrze…- przytulił mnie mocno … kiedy wstałam zakręciło mi się w głowie i upadłam… Kiedy sie przebudziłam … zobaczyłam że jestem w szpitalu a Leon siedzi obok trzyma mnie za ręke… i płacze…. Gdy zobaczył że otworzyłam oczy… lekko sie uśmiechnął po czym … zaczął mówić.. że bardzo sie cieszy że żyje i wgl.. potem przyszła pielęgniarka… 

P: przepraszam ale musi pan wyjść… 

L:co..? ja jej tak nie zostawię… błagam niech mi pani pozwoli zostać..

P: nie  nie moge … – wyszedł a lekarze zrobili mi badania … potem kiedy skończyli pielęgniarka wyszła…

L: i…? i co z nią…? 

P: jest w bardzo ciężkim stanie… straciła dużo krwi… jest osłabiona… 

L:ale… ale przeżyje…?

P: tego nie jesteśmy pewni… 

 

 

 

Podobało sie??? wiem że długo czekaliście ale wreszcie macie ! przypominam ze to jest przed ostatnia częśc !!! ale spokojnie drugi sez. bd :) paaaa

One comment on “Opowiadanie o Leonie cz. 24

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>