Opowiadanie o Leonie cz. 21

(…)

Dzisiaj o 16 ma sie odbyć nasz ślub .  Była godz. 10 .30

, za chwile mieliśmy tam iść bo przeciez ja jeszcze musiałam sie przygotować i wgl. Kiedy już tam byliśmy ja poszłam z Martinom i Niki do pokoju. Kiedy już wybiła ta godzina mój tata wziął mnie pod ręke i zaprowadził do ołtarz.  Kiedy stanęłam na przeciwko Leona . On spojrzał na mnie . Kiedy ksiądz wypowiadał ostatnie słowa Leon mnie pocałował . Potem wyszliśmy z kościoła wszyscy składali nam życzenia . Moi rodzice podeszli do nas . Mama przytuliła sie do mnie a tata podszedł do Leona i powiedział .

T: Jeśli zrobisz jej coś złego to nie skończy sie to dla ciebie dobrze …

L: Niech pan sie o nic nie martwi…

Potem podeszła do niego moja mama miała łzy w oczach ze wzruszenia. 

M: … pamiętam jeszcze jak kiedyś cały czas pisała sobie twoje imie na rękach… i otaczała je serduszkami… i aż do dzisiaj na ścianach w jej pokoju wisi pełno plakatów z tobą.. a teraz spełnia sie jej największe marzenie … – potem odeszli od nas. I pojechaliśmy na wesele. Sala była przepiękna . Kiedy była 1.00 byłam troche zmęczona więc usiadłam by odpocząć.  Po chwili Leon przyszedł do mnie . Wziął mnie za reke i zaprowadził na sam środek sali . O 5.00 wróciliśmy do domu .  Szybko przebrałam sie w piżame i zasnęłam . Rano kiedy sie obudziłam  Leon siedział obok mnie. 

L: Hej skarbie jak sie spało?

Ja: Dobrze… 

Pogadaliśmy jeszcze przez chwile . Zjadłam śniadanie i usiadłam na kanapie w salonie . Leon położył mi głowe na kolanach i popatrzył na mnie . 

L: ty jestes na prawdę piękna… 

Ja: nie… raczej ty jesteś bardzo przystojny – zaczęliśmy sie śmiać.  Pocałował mnie . Potem skończyło sie to tak ze leżałam na nim , ale nic więcej sie nie zdarzyło , ale był bez koszulki a ja całowałam go w szyje . 

L: jestes cudowna skarbie… 

Ja: ty też… – i w pewnym momencie jak sie okazało Martina  weszła do salonu . potem sie zorientowałam odskoczyliśmy od siebie . Leon założył koszule leżąca na ziemi a Martina była zszokowana tym co zobaczyła … Podeszła do mnie  i usiadła obok .

M: Vanessa … spokojnie – mówila z uśmiechem . Jak zawsze poprawiała mi humor.  Przytuliłyśmy się.  Ja i Leon poszliśmy do parku Kiedy tak szliśmy napotkaliśmy grupe „szalonych fanek”  okrążyły Leona a ja sie cofnęłam . Ale zaraz po tym jakas dziewczyna  zawołała ” O patrzciue to pewnie jest ta jego nowa dziewczyna! ” i kolka dziewczyn podeszło do mnie . Zaczęły zadawać mi różne pytanie i wgl… potem kiedy odeszły ja zaczęłam sie śmiac . 

Ja: co… co to było…? 

L: no wiesz.. od samego początku od kąd sie spotykamy one zaczęła za toba szaleć. – Uśmiechnął sie. 

Ja: I tego właśnie chciałam uniknąć… 

L: Co..? 

Ja: no tak… nie chce być traktowana jak jakaś „gwiazda”… chce być cały czas tą samą zwykła dziewczyną… 

L: hm… inne dziewczyny z którymi byłem tego chciały i to im sie podobało a ty… ty jestes inna .. wyróżniasz sie z pośród nich … i to własnie w tobie kocham… 

Uśmiechnęłam sie , wróciliśmy do domu . On poszedł na chwile na góre a ja byłam w salonie na kanapie … usłyszałam pukanie do drzwi kiedy je otworzyłam zamarłam… tuż przede mną stał ten sam chłopak który zaczepiał mnie wtedy w parku… 

 

 

 

Podobało sie ?  dla mnie takie trosze bez sensowne… xd no wiecie miałam wene ale pisłam na szybko wybaczcie nastepna część i jeszcze nastpna będą suuuuper obiecuje wam to na 100 %  i moze dziś dodam next a jak nie to nie wiem … wtedy kiedy bd miała czas :) paaa 

2 comments on “Opowiadanie o Leonie cz. 21

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>