Opowiadanie o Leonie cz.13

(…)

To był już 9 miesiąc. Siedziałam na uszku głaszcząc Pimpka . Leona nie było ponieważ pojechał do sklepu po rzeczy dla dziecka  ubranka nosidełko itd. itd.

Po 20 minutach przyszedł ,wstałam .

L: Hej kotku ! – podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek

Ja: Hej czy wszystko już jest ?

L: tak i wiesz co? kiedy już będziesz mogła wyjść ze szpitala pojedziemy do nowego domu .

Ja: Co? Ale jak to?

L: Mój kolega oddaje nam swój dom bo on przeprowadza sie do Paryża . Tamten dom jest jeszcze większy od tego więc można będzie w nim spokojnie mieszkać razem z dzieckiem .

Ja: To extra !

L: a jak sie czujesz?

Ja: dobrze .

Posiedziałam z nim chwile  i poszliśmy do parku . Pimpek już trochę podrósł więc mogłam do prowadzić na smyczy . Spacer trwał jakoś tak godzinę . Potem gdy wróciliśmy zjedliśmy obiad . I ponownie usiadłam na uszku .  A Leon obok mnie . Za oknem była przepiękna pogoda . Żadnych chmur ,czyste przejrzyste niebo było po prostu cudnie! Leon na chwilę poszedł do salonu , a ja nadal siedziałam . Potem poszłam do niego . Stanęłam w drzwiach i zobaczyłam Leona stojącego przy balkonie. Był strasznie zdenerwowany .

Ja: Misiu … wszystko ok? Co sie dzieje ?

Odwrócił sie i podszedł do mnie.

L: nic… ja po prostu bardzo stresuje się tym porodem a jeśli… a co będzie jak coś pójdzie nie tak? Nie chce cie stracić … – pogłaskał mnie po policzku i wtedy po jego twarzy spłynęła łza…- Za bardzo cie kocham …nie mógł bym żyć bez ciebie…

Ja: Nie stracisz mnie… – i wtedy mnie pocałował spojrzał mi w oczy – Kochanie…. -wyszeptałam i wtedy sie rozpłakałam a on ponownie to zrobił…

L: Nie płacz… nie denerwuj sie… przecież wiesz że nie możesz…

Ja: wiem… – i nagle poczułam silny skurcz , syknęłam przez zaciśnięte zęby …

L: Co sie dzieje…

Ja: To chyba sie zaczęło… – zadzwonił po karetkę .

10 minut potem byłam już w szpitalu . Kazali Leonowi zaczekać na korytarzu , więc został…. Po 2 godzinach parcia i okropnego bólu trzymałam już na rękach moja córeczkę

Ja: Proszę pana… czy mój chłopak może wejść?

Lekarz: Tak oczywiście zaraz go zawołam

Otworzył drzwi .

Lek. : Może pan już wejść . – Uśmiechnął sie do Leona i poszedł .

Wszedł do sali i podszedł do mnie .

L: Udało sie… jestem z ciebie dumny .- pocałował mnie w czoło .

Ja: tak… popatrz na nią… jaka ona malutka…

Uśmiechnął się i pogłaskał ją po czole …

L: moje kochana córeczka….

I wtedy weszła pielęgniarka :

P: Proszę pani za 20 minut będzie mogła pani już wyjść tylko trzeba ja jeszcze nakarmić-I wtedy wzięła ją ode mnie . Ja poszłam się ubrać. po 10 minutach przyniosła mi ją. Wzięłam ją delikatnie na ręce i wyszliśmy ze szpitala . Podjechaliśmy pod nasz nowy dom włożyłam ja do nosidełka . Leon wyjął wszystkie rzeczy z samochodu nasze , dziecka i psa . Kiedy zobaczyłam nasz nowy dom normalnie mnie zamurowało…

 

 

Podobało sie?? 14 czesc moze jeszcze bedzie dziś tego nie wiem :) paaaaa :-)  

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>