Opowiadanie o Leonie cz. 12

(…)

Minęło już dużo czasu . Byłam już w 5 miesiącu . Mój brzuch jak na 5 miesiąc był całkiem duży. Leżałam na uszku z  Leonem . Obudziliśmy sie .

L: jak tam kochanie ?

Ja: dobrze. przez całą noc mnie kopała …

L: hehe -pogłaskał mnie po brzuchu .

Ja: co będziemy dzisaj robić?

L: dziś przychodzi do mnie Pablo .

Ja: aha. a o której ?

L: o 11

Powoli wstałam z uszka i poszłam sie ubrać.Kiedy wróciłam położyłam sie w salonie . Położyłam ręce na brzuchu i leżałam. Była 11:10  i nagle rozległ sie dzwonek do drzwi . Leoś otworzył to był Pablo . Wszedł do salonu i popatrzył na mnie.

P: Hej … to ty jesteś w ciąży ??

Ja: tak…

Przyszedł Leon .

P: Leon gratuluje ci .

L: dzięki

Poszłam powoli do sypialni położyłam sie a oni sobie tam rozmawiali i przyszli do mnie usiedli na fotelach .

P: Vanessa jak sie masz?

Ja: Dobrze …

I nagle krzyknęłam

Ja: Ała!!!!

Leon i Pablo popatrzyli na mnie przestraszeni

Ja: niech ona przestanie mnie kopać !

Odetchnęli z ulgą .

P: jak sie będzie nazywała wasza córka?

Ja : Amelia

P: to bardzo ładne imię. Chce tylko powiedzieć że bardzo sie ciesze !

Posiedzieli jeszcze tak przy mnie potem poszliśmy na spacer . Leon obioł mnie a ja trzymałam jedną rękę na brzuchu.

Ja: dzisaj jest bardzo ciepło co nie?

L i P : tak

Po dwu godzinnym  spacerze wróciliśmy do domu . Pablo ja i Leon siedzieliśmy w sypialni .

Ja: Ale mnie teraz przez nią brzuch boli . -Zaśmiałam sie .

L: Kotku spokojnie jeszcze tylko 4 miesiące wytrzymasz …

Ja: mam nadzieje

Pablo poszedł gdzieś na chwile i Leon tez a ja zostałam sama w w domu . powiedzieli że będą za 30 minut. Wstałam z uszka i poszłam do kuchni., usiadłam na kanapie i odetchnęłam … Ach ten Leon… zawsze jak czegoś chce to musi to zrobić a potem  są z tego konsekwencje  w tym przypadku : ciąża…nie to że jestem na niego zła czy coś ale… ja już tego więcej nie zniosę…  . Leon wszedł do salonu a Pablo już poszedł .

Ja: Kotku nie jestem zła na ciebie z to ale ja nie chciałam w tak młodym wieku zajść w ciąże…

L: Przepraszam … wiem …poniosło mnie troche… zamiast cie posłuchać… ja robiłem to czego w tamtej chwili pragnąłem … pragnąłem  bardziej sie do ciebie zbliżyć  nie mogłem nad tym zapanować chciałem być bardzo blisko ciebie…  …kocham cię ..bardzo … przepraszam …

Ja: Nie musisz mnie przepraszać …nie masz za co … – pocałowałam go 

L: mam za co…. naprawde… nie chciałem… nie wiedziałem że to tak sie skończy…

Ja: Nie przepraszaj mnie ok? nie musisz 

L: No ok 

Przytuliłam się do niego . A on głaskał mnie po brzuchu . To jest naprawdę kochany chłopak , dla niego moge zrobić wszystko… wytrzymam te całą ciąże… dla niego… 

 

Podobało sie??? na dziś juz koniec nie pisze już paaaa 

One comment on “Opowiadanie o Leonie cz. 12

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>